Wystawa w Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie. „Jan Matejko” - jego obrazy i szkice także z Lwowskiej Narodowej Galerii Sztuki [zdjęcia]

Grażyna Antoniewicz
„Portret dzieci artysty” 1879, olej deska. Obraz, którego nie może zabraknąć na żadnej z ważnych wystaw prac Jana Matejki Ze zbiorów Lwowskiej Narodowej Galerii Sztuki
W Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie wystawa „Jan Matejko”. Są na niej obrazy i szkice z Lwowskiej Narodowej Galerii Sztuki B.G. Woźnickiego, Muzeum Narodowego w Warszawie oraz kolekcji prywatnych.

Lwowska Galeria po raz pierwszy zdecydowała się pokazać wszystko co ma Matejki w swoich zbiorach. Do tej pory oglądaliśmy jedynie wybrane dzieła, jak choćby ten najsłynniejszy portret czwórki dzieci - mówi Bogusław Deptuła współkurator wystawy. - I to jest, rzeczywiście, arcydzieło kolekcji lwowskiej.

Matejko to wielkie dzieła, wielka spuścizna, różnorodna i często zaskakująca. Patrząc na jego poważne obrazy, zapominamy, że miał on spore poczucie humoru, ujawniające się w drobnych szkicach i zapiskach, z których istnienia szeroka publiczność nie zawsze zdaje sobie sprawę.

Wystawa w Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie. „Jan Matejko”...

Teodora z poranną kawą

- Tu mamy dwa świetne rysunki przedstawiające zamek w Wiśniczu, który był własnością Lubomirskich. Dlaczego Wiśnicz? Otóż dlatego, że Teodora Giebułtowska (żona artysty) miała rodzinę w tych okolicach i w takim dworku, który się nazywa Korzynówka Matejko bywał - opowiada Bogusław Deptuła oprowadzając nas po wystawie. - Ponieważ Wiśnicz leżał nieopodal Korzynówki był naturalnym miejscem spacerów, najpierw narzeczonych, a potem pewnie małżonków. Tutaj znowu mamy groteskową scenę z psem, prawdopodobnie została narysowana właśnie w tych okolicach. Matejko ujawnia się nam jako satyryk. Zachował się cykl karykaturalnych wręcz przedstawień Teodory z poranną kawą, nadętą miną, z takim trochę złośliwym, zaciętym wyrazem twarzy. To Matejko mało znany. Dlaczego? Bo jemu nie zależało, żeby pokazywać te prace. To był Matejko prywatnie.

Rycerz smutnej postaci

Jest też na wystawie inny rysunek, autoportret, na którym u dołu widniej napis „Od chwili nominacji na Dyrektora (Szkoły Sztuk Pięknych w Krakowie) do dnia 26 października 1873 roku. Co dalej nie wiem. Jego ekscelencji Florianowi Ziemiałkowskiemu Rycerz smutnej postaci.”

- Jest to ważna chwila w życiu Matejki, zostaje rektorem prestiżowej szkoły, której sam był absolwentem - opowiada kurator. - To dowód uznania, ale Matejko wie, że w życiu różnie bywa, sukces budzi zazdrość. Z jednej strony był podziwiany, z drugiej trochę nielubiany, bo jego malarstwo się podobało. Dostawał medale na wystawach, czy to w Paryżu czy Wiedniu. Pod koniec życia otrzymał nawet francuską Legię Honorową.

Obok wisi znakomity szkic olejny do obrazu „Stańczyk”, na którym królewski błazen ma rysy artysty.

- Matejko jest zamyślonym, zasępionym nad losami Polski Stańczykiem. Przypisuje sobie ważną rolę, czuje się odpowiedzialny za to co się wydarzyło - mówi Bogusław Deptuła. - Na stole w komnatach królewskich leży list z wiadomością o utracie Smoleńska. On ten list czyta i zanurza się w myślach. Towarzystwo na dworze bawi się. Ta wiadomość ich nie obchodzi, ale Matejkę - Stańczyka przestrasza, bo widzi przyszłość.

- Innym dramatycznym momentem dla artysty jest historia powstania Bogdana Chmielnickiego - dodaje kurator. - Pokazujemy rysunek „Chmielnicki przyjmujący wojewodę Kisiela” i kolejny „Przysięgę Chmielnickiego w Perejasławiu”. Jest to moment kiedy Ukraina przestaje być pod naszym wpływem, co jest oczywiście, znowu dla Matejki momentem krytycznym w naszych dziejach. On doskonale zdaje sobie sprawę, że powstanie kozackie było jedną z największych klęsk Rzeczpospolitej. Oderwanie Ukrainy i przeniesienie jej w sferę wpływów rosyjskich było wielką polityczną, militarną, ekonomiczną i każdą inną klęską Rzeczpospolitej.

Hołd Bohdana Chmielnickiego pod Zborowem, 1859 akwarela
Hołd Bohdana Chmielnickiego pod Zborowem, 1859 akwarela Ze zbiorów Lwowskiej Narodowej Galerii Sztuki

Jak Barbara i Zygmunt

- Jeszcze jedna historia zasługuje na szczególną uwagę. Prace, w których Matejko powraca do motywu miłości Barbary Radziwiłłówny i Zygmunta Augusta - mówi Bogusław Deptuła. - Planował namalowanie całego cyklu obrazów poświęconych temu tematowi. Jest to chyba najbardziej romantyczna miłość królewska w naszej historii. Żadna inna para nie jest tak sławna. Chciał namalować obraz, na którym panowie polscy proszą króla, aby nie żenił się z Radziwiłłówną. Ale co dla nas jest interesujące, to to, że Jan Matejko w jakiś sposób utożsamiał się z tą sytuacją i nadawał rysy swojej żony Teodory Barbarze Radziwiłłównie. Ta miłość romantyczna króla i Radziwiłłówny była dla Matejki trochę jak jego własna miłość do żony.Tych obrazów jest dużo.Tutaj mamy szkic do obrazu, który nie powstał - przedstawiającego pogrzeb Barbary. I wreszcie, jakby ostatni akord tej miłości, bardzo piękny olejny szkic do obrazu „Twardowski”. To scena, w której Zygmunt August na zamku wawelskim siedząc na swoim tronie, ogląda ducha Barbary Radziwiłłówny wywołanego przez Twardowskiego. Temu wszystkiemu przygląda się z portretu Bona Sforza. Sytuacja jest pełna dramatyzmu, bo ona również była przeciwna temu małżeństwu.

Portret dzieci artysty

To jedno z największych arcydzieł malarstwa polskiego „Portret dzieci artysty”. Z dumnie podniesioną głową, ubrana w ozdobioną koronkami sukienkę 12-letnia Helenka. Z pasa zwisa haftowana torebka. Jej błękitna sukienka, być może z jedwabiu, połyskuje w świetle. Warkocze spływają po ramionach, na wpół rozplecione. Na wpół - mała dziewczynka, na wpół doroślejąca panna. W późniejszym czasie wyjdzie za mąż za ucznia ojca, malarza, Józefa Unierzyskiego. Za Heleną najmłodsza córka Beata. Spogląda zaciekawiona. W dłoni tuli ptaka, może gołębia. Przed nią stoi stół okryty bogato haftowanym obrusem. Obok Heleny - poważny Tadeusz. Mały dandys oparty o bogato inkrustowane krzesło. Spogląda z boku. Może z dystansem? Czas przyszły mówi, że Tadzio nigdy nie skończy żadnych szkół, nigdy się nie ożeni, jego ustatkowanie u boku służącej szwagra pewnie będzie solą w oku mieszczańskiego Krakowa.

„Portret dzieci artysty” 1879, olej deska. Obraz, którego nie może zabraknąć na żadnej z ważnych wystaw prac  Jana Matejki
„Portret dzieci artysty” 1879, olej deska. Obraz, którego nie może zabraknąć na żadnej z ważnych wystaw prac Jana Matejki Ze zbiorów Lwowskiej Narodowej Galerii Sztuki

Tadzio obejmuje Jerzego. Najmłodszego. Jerzy w prawej rączce trzyma smycz. Lewa ręka wyciągnięta, w dziecięcej gestykulacji. Przed nim, na aksamitnej poduszce leży pies z dumnie podniesioną głową.

Po prawej stronie z gołębiem w ręce młodsza córka Beata (1869-1926), późniejsza Kirchmayerowa.

Na stole wazon z kwiatami oraz paleta z pędzlami. Tło tworzy kurtyna. Po lewej stronie otwarte okno z widokiem parku. Tadzio w niczym nie będzie konsekwentny. W końcu kilkadziesiąt lat później to on sprzeda ten wspólny dziecięcy portret rodzeństwa. Matejko malował swoje dzieci jeszcze wielokrotnie. Jerzego jako dziesięciolatka na koniu, Beatę z kanarkiem. Helenę z krogulcem. Tadeusza w „Hołdzie Pruskim”.

- Symfonia faktur, form i powierzchni zapewne wiernie odpowiada temu, co znajdowało się w domu i pracowni malarza, ale przecież niełatwo jest uznać ów przepych za naturalny. Wyczuwa się tu pewną ostentację, zapis osobistego sukcesu, świadectwo zamożności, nawet jeśli przyjąć, że często w taki właśnie sposób wyglądały pracownie europejskich malarzy historii - mówi kurator.

Sekrety warsztatu

Na wystawie w Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie poznajemy też sekrety warsztatu artysty. Jest tu świetnie namalowany portret Sapiechy, ale ta twarz posłużyła jako model twarzy księcia Witolda do „Bitwy pod Grunwaldem”.

Wśród szkiców i rysunków znajdują się ciekawostki. Podczas przygotowywania ekspozycji, po zdjęciu passe -partout jednego z rysunków okazało się, że po drugiej stronie jest drugi rysunek, który wcześniej nie był znany. Oba pochodziły z kolekcji Mariana Gorzkowskiego,sekretarza Jana Matejki. Zostały oprawione za życia malarza, więc nikt nie zaglądał do tyłu. Prace zostały powieszone specjalnie w przestrzeni, tak żeby można było obejrzeć jedną i drugą stronę.

Zwiedzających zaskoczy na pewno „Widok Bebeku pod Konstantynopolem” - (obraz olejny na płótnie namalowany w 1872 roku). Matejko z żoną Teodorą udali się do Stambułu, na zaproszenie kuzyna artysty, Henryka Gropplera. To jedyny całkowity, skończonym pejzaż artysty. Stanowi ewenement w jego twórczości.

„Widok Bebeku pod Konstantynopolem” 1872, olej na płótnie
„Widok Bebeku pod Konstantynopolem” 1872, olej na płótnie Ze zbiorów Lwowskiej Narodowej Galerii Sztuki

Podobny do...

- Często zapominamy także, że Matejko był człowiekiem głęboko religijnym i że to właśnie malarstwo religijne stanowi ważną część jego twórczości. Wśród tego rodzaju przedstawień mamy rysunkowe szkice świętych i zmartwychwstałego Chrystusa, a wreszcie skończoną i to sporych rozmiarów olejną kompozycję „Wniebowstąpienie”. W rysach ukazanego na niej Chrystusa można, jak sądzę, dopatrzyć się podobieństwa do malarza - opowiada Bogusław Deptuła.

- Warto wspomnieć, że malarstwo olejne Matejki jest niezwykle staranne. W szkicach z kolei artysta pozwolił sobie na większą swobodę, ujawniając niezwykły talent malarski. Są to rysunki pełne ekspresji, ruchu, zmysłowości, których nie ma już w jego dopracowanych obrazach.

Państwowa Galeria Sztuki, Sopot, Plac Zdrojowy 2. Wystawa czynna do 1 września - codziennie w godz. 10.00-20.00, a od 2 września do 6 października - od wtorku do niedzieli w godz. 11.00 - 19.00
.

ZOBACZ TAKŻE: Tajemnice obrazu "Bitwa pod Grunwaldem" Jana Matejki

Dzień Dobry TVN

POLECAMY w SERWISIE DZIENNIKBALTYCKI.PL:

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Arkadiusz Golędwik

Polecam nieco poczytać o polskich malarzach, grafikach, słowem genialnych asrtystach, które wykształciły nasze rodzime akademie sztuk pięknych. Jeszcze dwa miesiące i V.A. Gallery pod Poznaniem będzie gościć prace Karola Bąka! Dla wszystkich amatorów, ludzi mniejszej wiedzy - polecam zapoznać się szybko, bo okazji takich zbyt wielu nie ma, a jest to sztuka najwyższej próby.

Dodaj ogłoszenie