Wystawa "Krajobraz polski. Zakład Fotograficzny Stanisława Szalaya" w Gdańsku

Rozmawiała: Gabriela PewińskaZaktualizowano 
Wystawę poszerzono o zbiór prac dotyczących architektury Gdańska i okolic Stanisław Szalay
Rozmowa z Mariolą Balińską, kuratorką (wraz z Witoldem Zahorskim) wystawy „Krajobraz polski. Zakład Fotograficzny Stanisława Szalaya” w GGF.

Kim był Stanisław Szalay?
Mówi się - artysta nieodkryty. Artysta, o którym przeciętny znawca fotografii raczej nie słyszał. Kiedy w 2014 roku w Gdańskiej Galerii Fotografii prezentowana była wystawa zdjęć Stanisława de Fleury, równolegle, w Bibliotece Polskiej w Paryżu, pokazywano ekspozycję Stanisława Szalaya. Były to powiększenia ze szklanych diapozytywów opatrzone nazwiskiem tego twórcy. Na nich między innymi Dwór Artusa i inne widoki Gdańska. Te kadry wydawały mi się jakoś znajome - choć ich autora wcześniej nie znałam - wiedziałam jedynie, że pochodzą z początku XX wieku. Kolekcja należała do Witolda Zahorskiego, obecnego wicedyrektora Biblioteki Polskiej w Paryżu. Jego ojciec urodził się w Wilnie, jest autorem wielu książek, po wojnie osiadł na stałe we Włoszech, był korespondentem Radia Wolna Europa. Witold w domu rodzinnym w Rzymie odnalazł niedługo po 2000 roku, ukryte w pudełku po butach, przezrocza opisane „Stanisław Szalay”. Z dołączonym adresem zakładu fotograficznego. Witold Zahorski opowiedział nam o Szalayu i jego zdjęciach. Dziś możemy zaprezentować tamte, ukryte w pudełku po butach, skarby w gdańskiej galerii.

Ponoć ta wystawa to same zagadki…

Interesującym odkryciem dotyczącym prac Szalaya był moment konsultacji z pracownikami gdańskiego Oddziału Etnografii, Działu Muzeum Narodowego. Okazało się, że wiele fotografii opisanych jako „Szalay” funkcjonuje w domenie publicznej z przypisanym autorstwem innych fotografów. Przykładem choćby słynne zdjęcie z 1906 roku.

Co przedstawia?

To fotografia autorstwa Mieczysława Karłowicza ukazująca pierwszego ratownika Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Górskiego Klimka Bachledę. Czy zdjęcie kobiety pracującej przy kołowrotku zamieszczone w niemieckiej książce z 1911 roku. Albo wizerunek Józefa Piłsudskiego opublikowany w „Kurierze Wileńskim”. Okazuje się, że zdjęcia pochodzące z zakładu fotograficznego Stanisława Szalaya mogą być zdjęciami wielu autorów.

1 marca 1912 roku w Warszawie miała miejsce ogólnopolska wystawa fotografii „Krajobraz polski”. Zaprezentowano 1061 fotografii, 40 indywidualnych artystów, 3 towarzystwa fotograficzne i 3 firmy fotograficzne, w tym i ta Stanisława Szalaya. Co pokazuje, że zakład ów prawdopodobnie był firmą usługową, gdzie różni artyści przychodzili powielać swoje prace, a z racji, że były one wyprodukowane w tym zakładzie, opatrzone zostały nazwą firmy. Na polu badawczym to zupełnie nowa sytuacja. Z atelier Szalaya pochodzi popularne, publikowane też w Internecie, zdjęcie widoku na gdański Długi Targ. Jest datowane na 1906 rok, nie znamy autora. Może ktoś z odwiedzających wystawę pomoże nam go ustalić?

Co jeszcze wiadomo o samym Szalayu?

Jego żoną była Helena Skłodowska, siostra Marii Skłodowskiej - Curie. Co ciekawe, córka Szalaya- Hanna Szalay, co przez przypadek odkryłyśmy szukając informacji o artyście, jest prawdopodobnie praprababcią …prof. Jadwigi Staniszkis! Wysłałyśmy do pani profesor zaproszenie na naszą wystawę.

Co zobaczymy na tych fotografiach? Jaki krajobraz?

To zdjęcia dawnego Gdańska, fotografie z końca XIX wieku i początku XX wieku Warszawy, Krakowa, Łodzi, i Wilna, ale i miejsca nam nieznane. Architektura, natura, wiejskie pejzaże ze zwierzętami, czyste, spokojne miasta, ludzie. Osoby, jak zauważył pan Witold Zahorski, niezmiennie wzruszające, bo żyjące w warunkach skrajnej biedy i w większości świadome, że bez wątpienia to w ich życiu jedyne spotkanie z fotografem, który wykonał jedyne zdjęcie ich życia.

Bardzo zmienił się krajobraz polski przez te sto lat.

W zasadzie nie ma już tamtego krajobrazu, został jedynie na zdjęciach, tym bardziej są one cenne. To preludium do promowanej przez Jana Bułhaka nurtu fotografii ojczystej. Przedsmak tego, co nasili się w końcówce lat 30. i 40., po wojnie wreszcie, początek nurtu dokumentacyjnego zniszczeń powojennych, fotografii z gruntu patriotycznej, która rejestrowała zdruzgotany zmaganiami, historią, wojnami kraj.

Dawna fotografia jest jakąś inspiracją dla fotografii współczesnej?

Technologia tak bardzo się rozwinęła, że współczesnym trudno byłoby już uzyskać tamten efekt. Są na pewno tacy, którzy chcieliby jeszcze wydobyć na swoich zdjęciach uciekający świat, ale łatwość cyfrowej fotografii to uniemożliwia.

Duch uleciał bezpowrotnie?

To głębia, którą może ukazać tylko fotografia analogowa. Przekaz, na wydobycie którego trzeba poświęcić dużo czasu. Proces mozolnego wywoływania zdjęcia miał jednak swoją moc.

Wystawa

„Krajobraz polski. Zakład fotograficzny Stanisława Szalaya” w Gdańskiej Galerii Fotografii, (od. Muzeum Narodowego w Gdańsku).

Fotografia archiwalna staje się przedmiotem zainteresowań coraz szerszych grup profesjonalistów i amatorów. Dla badaczy jest także źródłem odkryć, szczególnie gdy zbiór jednego autora jest przez dziesiątki lat rozproszony, jak to jest w przypadku Stanisława Szalaya. Wystawa „Krajobraz polski…” przypomina sylwetkę i twórczość warszawskiego fotografa Stanisława Szalaya (1867- 1920) i jego zakład działający od końca XIX do lat 20. XX wieku. W 33 powiększeniach ze szklanych diapozytywów zostały zaprezentowane fotografie pejzażu ziem polskich, architektury miejskiej i wiejskiej, typy etnograficzne i antropologiczne ludzi żyjących jeszcze przed I wojną światową.

Wystawę będzie można odwiedzić od 24 września do 4 grudnia.
Wernisaż - 23 września.godz. 18, ul. Długi Targ 24 (Zielona Brama) w Gdańsku.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie