Wystawa inspirowana słowem Herberta

    Wystawa inspirowana słowem Herberta

    Tadeusz Skutnik

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Od sześciu lat międzynarodowym zawodom jeździeckim na sopockim hipodromie towarzyszą wystawy sztuki.
    Sztuka ujeżdżania koni tak, aby zechciały bezbłędnie skakać przez przeszkody w ten sposób spotyka się ze sztuką tout court. W tym roku już po raz drugi zapalona herbertianka, artystka Rosvita Stern, już po raz drugi zorganizowała wystawę malarstwa i rzeźby inspirowanej zbiorem szkiców Zbigniewa Herberta "Martwa natura z wędzidłem", a pani Stern dodała "na dwa bis".
    Ktokolwiek z Państwa będzie dziś lub jutro na hipodromie, radzę zajrzeć pod trybunę główną, bo tam rozpościera się ta wystawa.
    Oficjalny jej wernisaż odbędzie się dziś, czternastego o czternastej. Prawdę powiedziawszy, Herberta tam tyle co kot napłakał albo koń naprychał (ale mamy ogólnopolski Rok Herbertowski, w dziesiątą rocznicę Jego śmierci), za to rumaków sporo; luzem i dosiadanych. Na każdym dziele obowiązkowe wędzidło, choć niektóre wyraźnie nawet rozpustne. Za takie trzeba uznać obrazy i grafiki Czesława Tumielewicza, profesora ASP o lubieżnie rozhasanej wyobraźni, któremu czasem celowo mylą się skoki na koniu bez żadnych przeszkód, a nawet - skoki przez konia!
    Najgrzeczniejszą artystką jest sama pomysłodawczyni wystawy, czyli Rosvita Stern. Rzeczywiście są to jej martwe natury, na każdym wędzidełko, choć nienarzucające się. Dość ugrzecznione , w porównaniu z "tumielami", są też rzeźby Dąbrówki Tyślewicz i Janiny Gajskiej-Bruzdowicz. Artysta berliński, choć po orłowskiej szkole, Edmund Pospieszny, prezentuje frapujące obrazy, które wydają się płaskorzeźbami, tak wyraziście operuje światłem i cieniem. Subtelne grafiki Krystyny Górskiej dopełniają całości, bo przecież wchodzącej do wody puszystej niewiasty nago (taki akt od tyłu) nijak pod temat wystawy podciągnąć się nie da. Kiedy wyrażam wątpliwość, pani kurator odparowuje: ale sam artysta jest koniarzem! Cóż: prawda.
    I tylko jego obrazu (podobno "Panna w kąpieli") oraz jednej z grafik Tumielewicza ("Malarz i Don Kichot") nie można będzie nabyć. Pozostałe dziś o 21.00 idą pod młotek. Będą licytowane podczas koncertu formacji wokalnej z Ukrainy pn. Tercja Pikardyjska. - Dochód z licytacji - mówi dyrektor biura organizacyjnego CSI Elżbieta Dziwulska-Bednarz - zostanie przekazany fundacji "Trzeba Marzyć", zajmującej się dziećmi dotkniętymi chorobami zagrażającymi życiu. A to wszystko odbędzie się w ogrodach sopockiego Aquaparku, przy Zamkowej Górze 3-5. Piękna intencja. Szlachetny gest. Szczypta herbertowskiego humoru. Może więc wcale nie tak mało jest Herberta w tym zdarzeniu artystycznym...

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo