Wyprowadzono go z samolotu, bo wzięła go za terrorystę. Sprawą zajmie się RPO

Szymon ZiębaZaktualizowano 
Przemek Świderski/ Archiwum
Nieporozumienie na gdańskim lotnisku doprowadziło do interwencji funkcjonariuszy Straży Granicznej. W ostatni czwartek, 14 lipca późnym wieczorem, pogranicznicy zostali zawiadomieni o mężczyźnie, który na pokładzie samolotu miał mówić o ładunku wybuchowym i katastrofie w przestworzach. Ostatecznie - jak podają służby - cała sytuacja okazała się fałszywym alarmem, ale mężczyzna - jak podaje serwis tvn24.pl - będzie walczył o odszkodowanie i oczyszczenie dobrego imienia.

Aktualizacja, czwartek, 21 lipca

Mężczyzna, którego pasażerka samolotu wzięła za terrorystę chce oczyścić swoje dobre imię i powalczyć o odszkodowanie- piszą dziennikarze TVN24. Pokrzywdzony wynajął już swojego prawnika.

Nasz reporter rozmawiał z radcą prawnym, Jackiem Manowcem.

- Należy rozważyć przyczyny i tryb zatrzymania przez Straż Graniczną. Drugą rzeczą jest zachowanie przewoźnika, który następnego dnia odmówił odprawy, ponieważ z niewiadomych przyczyn mój klient znalazł się na jakiejś "czarnej liście" - mówi radca prawny Jacek Manowiec.

Jak tłumaczy radca, następnie zastanowią się nad podjęciem odpowiednich kroków prawnych "w postaci pozwów".

Aktualizacja środa 20 lipca

Linie lotnicze Wizz Air wydały kolejne oświadczenie:

„Wizz Air, podobnie jak inne linie lotnicze, zastrzega sobie prawo do odmowy przewozu na zasadach określonych w Ogólnych Warunkach Przewozu Pasażerów i Bagażu (https://wizzair.com/en-GB/useful_information/general_conditions_of_carriage_list).

Zgłoszono, że pasażer, w sprawie którego padają pytania, stwierdził, że posiada ładunek wybuchowy. W Wizz Air nie ma przyzwolenia na tego typu zachowania.”

Aktualizacja, godz. 18.04

Sprawą zajmie się z urzędu Rzecznik Praw Obywatelskich.

- Chcielibyśmy sprawdzić sposób działania służb, czy nie była to nadmierna reakcja - powiedział "Dziennikowi Bałtyckiemu" Krzysztof Szerkus, Pełnomocnik Terenowy Rzecznika Praw Obywatelskich.

Aktualizacja, godz. 15.20

Do naszej redakcji nadesłane zostało oświadczenie linii lotniczych Wizz Air:

"14 lipca 2016 roku przed wylotem samolotu linii Wizz Air lotu W6 1607 z Gdańska do Londynu Luton jeden z pasażerów poinformował załogę o usłyszanym z ust innego pasażera komentarzu o posiadaniu ładunku wybuchowego. Załoga postąpiła zgodnie z obowiązującymi procedurami. Kapitan wezwał służby ochrony lotniska, przeprowadzono pełną inspekcję samolotu, a obaj pasażerowie zostali przekazani policji w celu złożenia dalszych wyjaśnień. Bezpieczeństwo jest priorytetem Wizz Air. Linia nie toleruje jakichkolwiek prób zagrożenia bezpieczeństwu pasażerów i załogi."

Aktualizacja, 19 lipca, wtorek

- Samolot nie odleciał, ale z powodu warunków atmosferycznych - zaznacza przedstawiciel pomorskiej SG. - W ostatni czwartek, około godziny 22 otrzymaliśmy zgłoszenie od dyżurnego portu, o potrzebie przeprowadzenia interwencji na pokładzie samolotu. Według załogi na pokładzie był mężczyzna, który miał mówić o ładunku wybuchowym, o katastrofie w przestworzach. O tym załogę poinformowała jedna z pasażerek - mówi "Dziennikowi Bałtyckiemu" kpt. SG Andrzej Juźwiak, rzecznik prasowy Komendanta Morskiego Oddziału Straży Granicznej w Gdańsku

Tłumaczy, że mundurowi weszli na pokład samolotu by wyjaśnić okoliczności sprawy. - Funkcjonariusze podeszli do wskazanego przez załogę mężczyzny. W naszej asyście mężczyzna dobrowolnie opuścił samolot. Wbrew informacjom pojawiającym się w mediach, nie został wyprowadzony siłą nie był skuty w kajdanki - mówi funkcjonariusz. Zaznacza także że nieprawdą jest to, iż straż graniczna miała grozić bronią.

- Podejrzewam, że ta wersja wydarzeń, pojawiająca się w mediach, wynika z tego iż każdorazowo przed interwencją, tak jak policja, informujemy, że jeżeli osoba nie zastosuje się do poleceń wydanych przez funkcjonariuszy, będą zastosowane środki przymusu bezpośredniego, do użycia broń palnej włącznie. Tak to wygląda zgodnie z procedurą. Jeżeli nie będzie takiej informacji przed interwencją, to ta interwencja jest przeprowadzona po prostu źle - mówi kpt. Juźwiak.

Ostatecznie mężczyzna złożył wyjaśnienia w placówce straży granicznej. - Nie był zatrzymany, tym samym - wbrew medialnym informacjom - nie mógł być przesłuchiwany. Wyjaśnienia złożyli też świadkowie - kobiety które siedziały obok tego mężczyzny i kobieta która zgłosiła incydent - tłumaczy funkcjonariusz.

Zastrzega, że mężczyzna stanowczo zaprzeczył, by używał sformułowań o ładunkach wybuchowych czy katastrofie. - Z wyjaśnień świadków - ostatecznie - również wynikło to samo - dodaje kpt. Juźwiak.

Funkcjonariusz tłumaczy, że cała sytuacja i fałszywy alarm, to najprawdopodobniej wynik nieporozumienia, być może spowodowany poddenerwowaniem pasażerów. - Wydarzenia rozgrywały się późnym wieczorem w czwartek, podczas obfitych opadów deszczu. Samolot ostatecznie nie odleciał z lotniska, ale z powodów meteorologicznych - opowiada funkcjonariusz.

Potwierdza, że mężczyzna jest Polakiem, urodzonym w Armenii. - Dla nas nie ma znaczenia to kto skąd pochodzi, jaką ma karnację, jakie jest jego wyznanie, itd. Reagujemy wówczas, kiedy otrzymamy sygnał od członków załogi samolotu lub przedstawicieli lotniska - kończy funkcjonariusz SG.

szymon.zieba@polskapress.pl

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 6

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

b
belmondo

Wystarczy pomówienie i podróż skończona. Chory świat.

G
Gość

ciekawe, czy to samo powiesz jak jakiś deb***ek rzuci bezpodstawne podejrzenie na ciebie i stracisz z tego powodu np TYLKO dwa dni urlopu. Będziesz jęczał - gwarantuję.

A składanie fałszywych zawiadomień jest w Polsce karalne - niezależnie z jakiego powodu, może być poddenerwowanie, ta pasażerka powinna beknąć za przestój/opóźnienie samolotu, oraz grube odszkodowanie Ormianinowi za szkody (w tym moralne).

C
Czytelnik

I po co to całe zamieszanie. Było zgłoszenie, była interwencja. Dobrze, że alarm okazał się fałszywy. W przeciwny razie...... 

olo

Dobrze, że facet nie malował kwiatków dla przygłupa błaszczaka! Tego od bizancjum policji! Czubek!

M
Marek

Rzecznik Praw Obywatelskich to całkowicie zbędna instytucja, która nie pomogła nigdy, przenigdy, pojedynczemu obywatelowi, także niech sobie tu reklamy nie robią. Chłopak nacierpiał się trochę, ale teraz zgarnie w sądzie grubą kasę od tych wszystkich, którzy go sponiewierali. Ciekawe ile będzie żądał od nich.

G
Gdańszczanin

Ormianie to najstarszy chrześcijański naród na świecie. My Polacy jesteśmy bliżej islamu, niż Ormianie. Ale tępa pasażerka i tacy sami strażnicy graniczni, mają widać za ciasne umysły, aby logicznie rozumować. Chłopak ma w sądzie zwycięstwo pewne jak 2+2=4. Ciekawe o jaką kwotę będzie walczył? Myślę, że powinno być to 100 tys. od podejrzliwej pasażerki, 100 tys. od straży granicznej i 100 tys. od Wizzaira.

Dodaj ogłoszenie