Wypadek śmigłowca w Wygoninie. Komisja ma rok na przygotowanie raportu końcowego

Edyta Okoniewska, Joanna Surażyńska
Do katastrofy doszło 13 września 2013 r.
Do katastrofy doszło 13 września 2013 r. Edyta Okoniewska, Joanna Surażyńska
Wstępny raport Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych dotyczący piątkowej katastrofy śmigłowca w Wygoninie w pow. kościerskim, w której zginęły trzy osoby ma powstać za miesiąc. Jak podkreślają eksperci, będą to tylko ogólne informacje. - Mamy rok na przygotowanie raportu końcowego, choć bywa, że pewne procesy ulegają przedłużeniu, wówczas być może niezbędne będzie wyznaczenie innego terminu - mówi Dariusz Frątczak, kierujący zespołem PKBWL.

Aktualizacja godz. 14
Z naszych informacji wynika, że załoga śmigłowca przed startem otrzymała informacje o złych warunkach pogodowych. Mimo to podjęła ryzyko i odleciała.

Zdaniem świadków wypadku, śmigłowiec jeszcze w powietrzu miał problemy.

- Wyglądało to tak, jakby za wszelką cenę chciał ominąć budynki i szukał bezpiecznego miejsca do wylądowania - mówi Grzegorz Karbowski, mieszkaniec gminy Stara Kiszewa. - Być może chciał wycelować w staw, niestety, rozbił się kilkadziesiąt metrów od niego.

Zobacz zdjęcia z wypadku helikoptera w Wygoninie

***

Członkowie komisji pojawili się na miejscu wypadku już w piątek. Ich celem były jak najszybsze oględziny szczątków wraku. Pobrano też próbki paliwa do ekspertyzy.

W nocy z piątku na sobotę zarówno policja, jak i prokuratura przerwały badania, a teren i wrak śmigłowca zostały zabezpieczone. W sobotę rano wznowiono prace. - Podzieliliśmy obszar, w którym doszło do wypadku, na 10 sektorów, co ułatwia dokładne przeszukanie - mówi Dariusz Frątczak. - Planujemy podać do ekspertyzy wszystkie fragmenty śmigłowca, które pozostały. Jesteśmy w kontakcie z ekspertami zewnętrznymi, którzy pilotują tego rodzaju śmigłowce, a także mechanikami znającymi te maszyny od podszewki.

Co było przyczyną tego tragicznego wypadku? Na odpowiedź trzeba będzie poczekać.
- Jak w każdym zdarzeniu może być kilka przyczyn - dodaje Dariusz Frątczak. - Trzeba brać pod uwagę stan techniczny, warunki pogodowe i czynnik ludzki. Ważne będą również zeznania świadków.

W sobotę szczątki śmigłowca zostały przewiezione do specjalnego hangaru, gdzie eksperci zajmą się odtworzeniem maszyny.

Śledztwo prowadzi obecnie Prokuratura Okręgowa w Gdańsku. W poniedziałek w Zakładzie Medycyny Sądowej w Gdańsku zostaną przeprowadzone sekcje zwłok ofiar, a także badania DNA. Ciała załogi były tak zmasakrowane, że ich identyfikacja z okazania była niemożliwa.

W wypadku zginął m.in. Krzysztof Mielewczyk, znany biznesmen, jeden z najbogatszych ludzi Pomorza, mąż posłanki PiS Doroty Arciszewskiej- Mielewczyk. To właśnie do niego należał śmigłowiec robinson R44. Helikopter wystartował z Borcza i miał lecieć do Bydgoszczy. Na pokładzie znajdował się także znajomy biznesmena oraz zawodowy pilot.

j.surazynska@prasa.gda.pl, e.losinska@prasa.gda.pl

Treści, za które warto zapłacić! REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI

Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj ogłoszenie