Wygrał geniusz Chopina

Konrad Mielnik Radio Gdańsk
XVII Konkurs Chopinowski przeszedł do historii. Poziom był bardzo wysoki. Pojawiło się wiele indywidualności, a werdykt nie budził, jak czasem bywało, specjalnych kontrowersji. Było jednak jeszcze coś, co być może rozpoczęło nową erę w dziejach konkursu

Owo „coś” to niespotykana dotąd kampania medialna. Tegoroczna edycja konkursu była obecna zarówno w tradycyjnych mediach publicznych, jak również w internecie i serwisach społecznościowych. Oprócz transmisji w TVP Kultura, TVP HD oraz w Programie 2 Polskiego Radia, Narodowy Instytut Fryderyka Chopina mocno postawił na najnowsze środki przekazu, uruchamiając oficjalne konta na Twitterze i Facebooku. Konkursowe zmagania można było śledzić na smartfonie czy tablecie. Nadawano je na żywo m.in. na Chopin2015.tvp.pl, Chopincompetition2015com i YouTube, od trzeciego etapu w rosyjskim radiu Orfiej. Powstało specjalne studio nadające w języku angielskim etc., etc.

Krótko mówiąc, konkurs od strony medialnej to transmisje wszystkich przesłuchań w telewizji, radiu i internecie, gorące komentarze ekspertów na żywo, dziesiątki tysięcy najróżniejszego typu publikacji i komentarzy w sieci oraz zasięg wzmianek w social media sięgający 70 mln osób. Chopin, który koncertował w raczej kameralnych warunkach, pewnie za głowę by się złapał. Taką jednak siłę rażenia dziś posiada jego muzyka i nikogo to specjalnie nie dziwi. W roku 1927, kiedy odbył się pierwszy konkurs jego imienia, nie było to wcale takie oczywiste.

Statystyka

O udział w XVII Konkursie Chopinowskim ubiegała się rekordowa liczba ponad 450 pianistów z całego świata. Komisja kwalifikacyjna wyłoniła 160 pianistów, którzy w kwietniu tego roku w Warszawie wzięli udział w publicznych eliminacjach. Z tego grona jury do głównego konkursu dopuściło 77 pianistów. Udział z pominięciem eliminacji zapewniło sobie siedmiu pianistów - laureatów międzynarodowych konkursów wymienionych w regulaminie, a także zwycięzcy Ogólnopolskiego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina 2015. Sześć osób z tego grona zrezygnowało z udziału w konkursie przed jego rozpoczęciem. W rezultacie w konkursie wystąpiło 78 pianistów z 20 krajów. Wśród startujących najliczniejsze grupy stanowili Polacy (14 osób), Chińczycy (13) i Japończycy (12). Ich występy oceniało 17-osobowe międzynarodowe jury pod przewodnictwem prof. Katarzyny Popowej-Zydroń.

Werdykt

Zaskoczenia nie było. Wygrali najlepsi i pierwsza trójka, z mojego punktu widzenia, mogła być ułożona w dowolnej kolejności. Pierwszy był jednak Koreańczyk Seong-Jin Cho, który od pierwszego etapu grał nieskazitelnie i wniósł od razu do konkursu zupełnie nową jakość. Świetnie także rozegrał regulaminową łamigłówkę pozwalającą grać w trzecim etapie zamiast jednej z dwóch sonat cykl 24 Preludiów op. 28. To był chyba niefortunny zapis. Trudno bowiem porównywać wielką sonatową formę z cyklem 24 miniatur i powinno się to przy następnej edycji zmienić. Cho zagrał jednak jedno i drugie. W etapie drugim Sonatę b-moll z genialnie wykonanym Marszem żałobnym jako utwór dowolny. W etapie trzecim natomiast, równie znakomicie, wspomniane Preludia właśnie. Kto wie, czy ten zabieg nie zdecydował o ostatecznym rezultacie. Nie Cho jednak otrzymał Nagrodę Krystiana Zimermana za najlepsze wykonanie sonaty, a drugi w kolejności Kanadyjczyk Charles Richard-Hamelin. To także artysta, który od samego początku był moim faworytem do nagrody. Pewności nabrałem już w etapie drugim, po usłyszeniu zjawiskowej interpretacji Poloneza - Fantazji As-dur i porywającego, trzymającego w napięciu od początku do końca wykonania Poloneza fis-moll. Nagrodę Towarzystwa im. Fryderyka Chopina za najlepsze wykonanie poloneza zdobył jednak Cho, a nagroda Polskiego Radia za najlepsze wykonanie mazurków przypadła trzeciej w kolejności, urodzonej w Singapurze Amerykance Kate Liu. To także nieprzeciętna, wręcz zjawiskowa osobowość. Jej gra to rodzaj misterium tworzenia. Mistrzyni barwy, mistrzyni cieniowania, wyglądająca przy fortepianie jak medium przekazujące tajemnice z zaświatów.

Pozostali laureaci to reprezentant USA Eric Lu, najmłodszy z finalistów, nie skończył jeszcze 17 lat Kanadyjczyk Yike (Tony) Yang i Rosjanin Dmitry Shiskin. Ten ostatni najmniej mnie przekonał, nie jestem przekonany, czy w ogóle powinien się znaleźć w finale. Nie bardzo także rozumiem, czemu nie przyznano nagrody za najlepsze wykonanie koncertu.

Polacy

Byliśmy najliczniejszą ekipą, w drugim etapie grało ośmiu pianistów, w trzecim trzech i jeden w finale. Dobrze to czy źle? Słuchając wypowiedzi różnego rodzaju, nazwijmy to - ekspertów, odnoszę wrażenie, że ani tak, ani tak. Musimy jednak pamiętać, że mamy do czynienia ze sztuką i nie da się wszystkiego zmierzyć i wyważyć. Oczywiście można, jeśli są błędy tekstowe, czysto techniczne czy pamięciowe. Ale dalej?

Wszyscy, którzy brali udział w tym konkursie, byli bardzo dobrymi pianistami i wszyscy mieli coś do powiedzenia. O przyszłość wielu, którzy nie weszli do wielkiego finału, jestem raczej spokojny. Można wymienić sporo nazwisk, jak obdarzona niezwykłą muzyczną dojrzałością Rosjanka Galina Chistiakova czy Ukrainka Dinara Clinton, której Chopin jawił się w niezwykłych, pastelowych barwach. Żałuję, że do trzeciego etapu nie dotarła pełna temperamentu Alexia Mouza, a do finału grający przepięknie mazurki Polak Krzysztof Książek. Żałuję, że Szymon Nehring dostał tylko wyróżnienie, którego niedosyt wynagrodziła mu z pewnością nagroda publiczności, i dumny jestem z całej naszej ekipy, bo przed każdym z jej członków jeszcze wiele możliwości pokazania swojego talentu. Cóż z tego, że nie mamy w tym roku pierwszego miejsca, nie mamy nagrody. Nie mamy również monopolu na jedną i jedynie słuszną wizję Chopinowskiego stylu.

Enfant terrible

Zwykle taki się pojawia. Z jednej strony zadziwia oryginalnością, z drugiej potrafi zwyczajnie wkurzyć nonszalancją. Zbudować coś pięknego i natychmiast to podpalić. Jest jednak jakiś. I taki był Łotysz Georgijs Osokins. Kontrowersyjny, tajemniczy, demoniczny. Pianista i aktor w jednej osobie, który nie przyjechał do Warszawy na konkurs, a grał po prostu recitale. Cieszę się, że zagra 29 października w Studiu Koncertowym Radia Gdańsk. To taki nasz prezent dla słuchaczy. Cieszę się też, że laureaci zagrają w Filharmonii Bałtyckiej.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie