Wyburzanie obiektów postoczniowych niezgodne z prawem? [ZDJĘCIA]

Jacek WiercińskiZaktualizowano 
W lutym wyburzona została hala 46A z 1948 roku Przemek Świderski
Śledczy sprawdzają, czy wyburzenia na terenach postoczniowych nie były złamaniem prawa. Wyjaśniają role, jakie odegrali w tym prezydent, wojewoda i konserwator zabytków.

Czy wciąż kontynuowane wyburzenia hal, warsztatów i dźwigów pozostałych po historycznej Stoczni Gdańskiej wynikają z niedopełnienia obowiązków przez urzędników? - na to pytanie odpowiedzieć ma śledztwo wszczęte przez gdańskich prokuratorów.

- Od wielu lat w Gdańsku trwa bezprecedensowa kampania niszczenia dziedzictwa narodowego - przekonuje Tomasz Korzeniowski, prezes gdańskiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zabytkami, i wskazuje na zaniedbania Ministerstwa Kultury, ale nie tylko: - Władze państwa odpowiedzialne za ochronę zabytków nie tylko nie powstrzymują tego procesu, lecz aktywnie go wspierają. Prezydent Gdańska odpowiedzialny za ochronę zabytków w planowaniu przestrzennym ignoruje ten ustawowy obowiązek. Historyczne obiekty spełniające prawną definicję zabytku są bezpardonowo rozbierane wraz z fundamentami. Pierwszoplanową rolę odgrywa tu wojewódzki konserwator zabytków, ale również wojewoda, który zgodnie z ustawą kieruje działaniami konserwatora i je koordynuje.

Czytaj: Trwa rozbiórka obiektów na terenie gdańskiej stoczni [ZDJĘCIA]

Właśnie Korzeniowski złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia w latach 2007-2012 przestępstwa „zaniechania działań” zapewniających ochronę zabytkom z terenów byłej stoczni, co miało prowadzić do ich szkodliwej dla interesu publicznego „degradacji”. Ewentualnych zaniedbań mogli dopuścić się pomorski wojewódzki konserwator zabytków, prezydent Gdańska lub nadzorujący jego pracę wojewoda.

- Te instytucje przysłały już informacje, za wyjątkiem wojewody, do którego wysłaliśmy już ponaglenie i oczekujemy na odpowiedź - relacjonuje prok. Magdalena Ganc-Kornatowska z Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Śródmieście.

- Pisma z prokuratury skierowane zostały do Wydziału Infrastruktury Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego - mówi Małgorzata Sworobowicz z biura prasowego wojewody. - Dyrekcja wydziału sprawdza, które wydziały prowadziły ewentualne czynności kontrolne wobec konserwatora. Dyrektor wydziału po uzyskaniu wszystkich informacji niezwłocznie prześle odpowiedź do prokuratury - zapowiada.

Co znalazło się w dokumentach złożonych w prokuraturze przez pozostałe instytucje?

Wiceprezydent Gdańska Wiesław Bielawski, pytany o działania gdańskiego magistratu podejmowane w celu zmiany miejscowego planu zagospodarowania terenów postoczniowych z 2004 roku, odparł (w dwóch zdaniach), że magistrat takich działań nie podejmował.

Zobacz też:Wyburzanie budynków na terenach postoczniowych

- „Wniesienie skargi na bezczynność w uchwalaniu aktu prawa miejscowego, jakim jest miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego lub uchwała o jego zmianie, jest niedopuszczalne” - cytuje wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 2009 roku proszony o komentarz do sprawy Dariusz Wołodźko z Urzędu Miejskiego w Gdańsku.

Dużo obszerniejszą odpowiedź przedstawić musiał pomorski wojewódzki konserwator zabytków, którego śledczy prosili o dokumenty na temat wskazywanego przez Korzeniowskiego „pierwotnego umieszczenia w ewidencji zabytków 250 obiektów oraz zapadłej następnie decyzji o usunięciu z niej ok. 180 obiektów”.

Marcin Tymiński, rzecznik konserwatora Dariusza Chmielewskiego, mówi, że w sprawie nie pojawiły się żadne nowe, godne komentarza fakty, a konserwator zabierał już głos wielokrotnie. Odsyła do listu Chmielewskiego opublikowanego w 2015 r., w którym zapowiada on objęcie ochroną kolejnych obiektów, ale wskazuje też, że przez wiele lat decydenci wstrzymywali się od podejmowania jakichkolwiek kroków, zasłaniając się prawem właścicieli terenu do swobodnego dysponowania majątkiem oraz liberalnymi zapisami miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego.

Czytaj więcej w najnowszym, papierowym wydaniu "Dziennika Bałtyckiego" (29.02.2016r.)

jacek.wiercinski@polskapress.pl

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 5

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

R
Rick

Tak sie sklada , ze do ostatniego dnia istnienia wyburzonej hali na terenie bylej Stoczni Gdanskiej
im.Lenina mialem okazje pracowac . Byl to budynek ktory powstal po wojnie , a wiec za czasow
komuny o wyjatkowo nieciekawej architekturze ( przemyslowa architektura tez moze byc ladna i interesujaca ) a do tego w fatalnym miejscu i fatalnym stanie technicznym . Nie jestem ekspertem budowlanym ale dziurawy dach z rozsypujaca sie konstrukcja nosna , pekajace betonowe filary konstrukcji nosnej hali , zaolejone na przelot i kruszace sie stropy na kolejnych kondygnacjach
nie potrzebuja opini bieglych budowlancow aby wiedziec ze budowla ta stanowila zagrozenie dla
pracujacych tam ludzi idla otoczenia . Do tego byla po prostu szkaradna.
Co do dobrych intencji osob dzialajacych w obronie tego typu " zabytkowych budowli " mam uczucia
, jak to zwyklo sie teraz mowic , bardzo mieszane .
Czy aby naprawde chodzi im o ochrone zabytkow , a nie o lansowanie swojej osoby , firmy , czy
danie ujscia swoim frustracjom .
Jestem zwolennikiem i za obrona wszystkigo co ostalo sie w Gdansku zabytkowego , chocby
najmnieszego drobiazgu , za zdobywaniem srodkow , szukaniem sponsorow i robieniem wszystkiego
co sie da by przywrocic na ile tylko sie da Gdanskowi dawnego piekna .
Jestem jednak przeciwny aby pod plaszczykiem ochrony zabytkow szerzylo sie oszolomstwo i krecenie wlasnych lodow.

R
Rick

Tak sie sklada , ze do ostatniego dnia istnienia wyburzonej hali na terenie bylej Stoczni Gdanskiej
im.Lenina mialem okazje pracowac . Byl to budynek ktory powstal po wojnie , a wiec za czasow
komuny o wyjatkowo nieciekawej architekturze ( przemyslowa architektura tez moze byc ladna i interesujaca ) a do tego w fatalnym miejscu i fatalnym stanie technicznym . Nie jestem ekspertem budowlanym ale dziurawy dach z rozsypujaca sie konstrukcja nosna , pekajace betonowe filary konstrukcji nosnej hali , zaolejone na przelot i kruszace sie stropy na kolejnych kondygnacjach
nie potrzebuja opini bieglych budowlancow aby wiedziec ze budowla ta stanowila zagrozenie dla
pracujacych tam ludzi idla otoczenia . Do tego byla po prostu szkaradna.
Co do dobrych intencji osob dzialajacych w obronie tego typu " zabytkowych budowli " mam uczucia
, jak to zwyklo sie teraz mowic , bardzo mieszane .
Czy aby naprawde chodzi im o ochrone zabytkow , a nie o lansowanie swojej osoby , firmy , czy
danie ujscia swoim frustracjom .
Jestem zwolennikiem i za obrona wszystkigo co ostalo sie w Gdansku zabytkowego , chocby
najmnieszego drobiazgu , za zdobywaniem srodkow , szukaniem sponsorow i robieniem wszystkiego
co sie da by przywrocic na ile tylko sie da Gdanskowi dawnego piekna .
Jestem jednak przeciwny aby pod plaszczykiem ochrony zabytkow szerzylo sie oszolomstwo i krecenie wlasnych lodow.

S
Sza

Stocznie to raczej rozpieprzyl cep Jaworski i Maly Ż Tylu. O cegiełki zapytajcie biznesmena z Torunia

G
Gary

Czy teraz Wałęsy nie interesują sprawy Stoczni , już jej nie broni, nie musi , co chciał to ma ,

m
mistrz

Niezgodne ? to robota Budynia z PO ktory chce stawiac aqpartamenty z developerami on wie dlaczego !

Dodaj ogłoszenie