Wyburzą budynki i wytną drzewa po to, by wybudować Pomorską Kolej Metropolitalną

Jacek WiercińskiZaktualizowano 
Za trzy lata w miejscu lasu (w prawym dolnym rogu zdjęcia) stanie przystanek Matarnia
Za trzy lata w miejscu lasu (w prawym dolnym rogu zdjęcia) stanie przystanek Matarnia Mat. prasowe
Przygotowania do budowy Pomorskiej Kolei Metropolitalnej idą pełną parą. Jeszcze w tym roku znikać zaczną budynki kolidujące z trasą kolejki, a - do wiosny - także drzewa. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, głównego wykonawcę poznamy już na początku przyszłego roku.

- Wstępnie zgłosiło się do nas aż dziewiętnastu chętnych, by budować linię kolejki, ale inwestycja jest gigantyczna, więc poprosiliśmy ich o dokumenty potwierdzające zdolności finansowe i doświadczenie. Teraz na placu boju pozostało piętnastu. Czekamy na konkretne oferty i, jeśli unikniemy odwołań, wykonawcę, z którym podpiszemy umowę, wyłonimy już w styczniu - tłumaczy Tomasz Konopacki, rzecznik PKM.

Takie tempo nie byłoby możliwe bez sprawnych przygotowań. Spółka od lat prowadziła konsultacje społeczne z mieszkańcami, dlatego właściwie z marszu - w niespełna miesiąc - udało jej się podpisać umowy wywłaszczające 251 dotychczasowych właścicieli posesji leżących na trasie kolejki.

- Staraliśmy się odnajdywać kompromisowe rozwiązania - w Firodze trasę przesunęliśmy 200 metrów, żeby ocalić leżące na planie jej pierwotnego przebiegu zakłady pracy, a w Baninie - by uniknąć konfliktu z mieszkańcami - podkreśla Konopacki.
Na wykup terenów pod inwestycję PKM przeznaczyć musiała ok. 100 mln zł. Zanim ruszy budowa, trzeba jednak jeszcze oczyścić teren. Już w tym miesiącu ruszą pierwsze wyburzenia i wycinka 17 tysięcy drzew.

- Znikną do końca kwietnia, ale ścięte zostaną w ciągu trzech najbliższych miesięcy - później rozpoczyna się bowiem sezon ochronny. Wszystkie straty wyrównamy - w zamian za 17 tys. ściętych drzew posadzimy tyle samo nowych - zapowiada Konopacki.

Koszt realizacji projektu całej Pomorskiej Kolei Metropolitalnej, która połączy gdański Wrzeszcz z portem lotniczym w Rębiechowie i Gdynią, to ok. 760 mln zł netto, z czego ponad 500 mln zł pochodzić będzie z dofinansowania Unii Europejskiej. W 2015 roku dojazd do lotniska z obu miast trwać ma niespełna 20 minut.

Zarejestruj się i czytaj wybrane artykuły Dziennika Bałtyckiego www.dziennikbaltycki.pl/piano

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie