Wybory w Gdańsku (03.03.2019). Mężowie zaufania jednego z komitetów wyborczych próbowali zakłócić prace komisji

Szymon Zięba
Karolina Misztal
Mężowie zaufania jednego z komitetów wyborczych, próbowali zakłócić prace komisji. Jak się dowiedzieliśmy, wylewali na poduszki z tuszem tusz w innych kolorach niż czerwony, służący do pieczętowania kart, próbując w ten sposób zakłócić przygotowanie kart do wydania ich wyborcom. Próbowali też wydawać polecenia członkom komisji i ingerować w ich pracę. Około godziny 18 policja otrzymała informację o tym, że ma dojść do wybuchu w jednym z lokali wyborczych.

AKTUALIZACJA, GODZ. 21

W ciągu niedzieli wyborczej doszło do kilkudziesięciu incydentów w komisjach wyborczych. W kilku przypadkach wzywano policję.

- Incydenty dotyczyły prób ingerowania mężów zaufania w prace komisji, to cały czas byli mężowie zaufania jednego komitetu wyborczego - powiedział sędzia Jasiński.

W pojedynczych przypadkach wezwana musiała być policja. Komisje pracowały jednak zgodnie z planem. Nie było informacji o potrzebie predłużenia głosowania.

AKTUALIZACJA, GODZ. 20

- Około godziny 18 otrzymaliśmy informację o tym, że ma dojsć do wybuchu w jednym z lokali wyborczych - powiedział "Dziennikowi Bałtyckiemu" asp. sztab. Mariusz Chrzanowski z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku.

Sprawą natychmiast zajęła się policja. - Pirotechnicy sprawdzili pomieszczenia - wskazuje asp. sztab. Chrzanowski, dodając, że w działaniach funkcjonariuszy udział brały psy służbowe, przeszkolone do wykrywania materiałów wybuchowych.

- Nie potwierdziliśmy tej informacji, nie znaleziono ładunku. Kryminalni dalej pracują przy tej sprawie, aby jak najszybciej ustalić i zatrzymać sprawcę alarmu bombowego - informuje policjant.

W sumie, w niedzielę wyborczą mundurowi odnotowali 13 zgłoszeń dotyczących incydentów w lokalach wyborczych. Części nie potwierdzono. W ośmiu przypadkach doszło do zakłócenia prac komisji, funkcjonariusze nie zatrzymali jednak w tej sprawie żadnej osoby.


Mężowie zaufania próbowali zakłócić prace komisji

- Zgodnie z Kodeksem Wyborczym, mężowie zaufania mają prawo wyłącznie obserwować prace komisji i ewentualnie zgłaszać do protokołu zastrzeżenia do pracy komisji, do których później komisja pisemnie ma obowiązek się ustosunkować. Natomiast mężowie zaufania nie mają absolutnie prawa wykonywać żadnych czynności członków komisji wyborczych, niezależnie od tego, czy są to czynności "czysto techniczne", jak nalanie tuszu do poduszki; absolutnie nie mają prawa posiadać żadnego kontaktu z kartami wyborczymi. Mogą obserwować przebieg głosowania, ale tak by go nie zakłócać - podkreśla sędzia Marek Jasiński, komisarz wyborczy w Gdańsku I.

W miejscach, w których mężowie zaufania jednego z komitetów wyborczych próbowali zakłócić pracę komisji, przewodniczący komisji wydawali im wiążące polecenia dotyczące ich zachowania, a w skrajnych przypadkach była wzywana policja.

Jak się dowiedzieliśmy, problemy w tej sprawie sygnalizowało aż dziewięć komisji.
- Sytuacja została opanowana, niezwłocznie służby Urzędu Miejskiego dostarczały do komisji prawidłowe, nowe poduszki z tuszem. Karty wyborcze zostały prawidłowo ostemplowane. Te, w które próbowano ingerować, odłożono na bok i opisano; nie zostaną one wydane wyborcom - zaznacza sędzia Marek Jasiński.

Przypomnijmy, każdy mąż zaufania, gdy pojawia się w komisji jest zobowiązany wylegitymować się przewodniczącemu komisji zaświadczeniem wydanym przez komitet wyborczy, według wzoru ustalonego przez PKW. Mężów zaufania mogą zgłosić tylko komitety wyborcze. Mąż zaufania musi również posiadać identyfikator, na którym wskazana jest nazwa komitetu wyborczego.

Incydenty nie miały wpływu na czas trwania ciszy wyborczej.

FLESZ: Kiedy będzie wiosna? Zwierzęta dają sygnały.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj ogłoszenie