Wybory prezydenckie 2020. Samorządowcy chcą przełożyć wybory. "Narazimy mieszkańców"

Ryszarda Wojciechowska
Ryszarda Wojciechowska
Tomasz Chudzyński
Tomasz Chudzyński
Nawet kilka tysięcy osób, trzeba zmobilizować do organizacji i obsługi wyborów prezydenckich na Pomorzu. Samorządowcy boją się o zdrowie urzędników i mieszkańców. - Mamy nadzieję, że wybory odbędą się w wyznaczonym terminie, ale nikt nikomu nie da gwarancji - mówi pomorski poseł PiS, Tadeusz Cymański.

PiS forsuje majowy termin prezydenckich wyborów. Mimo, że każdego dnia rośnie u nas liczba osób zakażonych koronawiru-sem i mimo rozpaczliwego protestu samorządowców, mówiących, że głosowanie 10 maja to... chodzenie po polu minowym.

W sprawie przesunięcia terminu wyborów przepytaliśmy m.in. burmistrza Lęborka Witolda Namyślaka, prezydent Gdańska Aleksandrę Dulkiewicz, burmistrza Żukowa Wojciecha Kankowskiego i kilkunastu innych, pomorskich samorządowców. Burmistrzowie Kartuz Mieczysław Grzegorz Gołuński i Sztumu Leszek Tabor zdecydowanie podkreślają, że nie widzą możliwości zorganizowania wyborów prezydenckich 10 maja tego roku, o czym pisemnie chcą powiadomić komisarza wyborczego.

Piotr Zabrocki, burmistrz Czarnego, mówi otwarcie: - Wierzę w rozsądek rządzących. - Narazimy mieszkańców na problemy zdrowotne. Epidemia na pewno nie skończy się w maju i jestem przeciwny temu terminowi - dodaje Witold Namyślak.

Prezes Jarosław Kaczyński w radiowym wywiadzie stwierdził, że nie widzi przeciwwskazań co do majowego terminu wyborów i można nawet do osób w kwarantannie przychodzić z urnami. Kilka dni później, rządzący pod osłoną nocy i tarczy antykryzysowej wprowadzili poprawkę do kodeksu wyborczego, która pozwoli osobom po 60. głosować korespondencyjnie. Ale oliwy do ognia dolał w poniedziałkowy ranek wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki, który na antenie Radia Kraków obawy samorządowców nazwał idiotyzmem. I dodał: - Samorządy nie są poza władzą państwową i jeżeli będzie opór z ich strony, żeby przeprowadzić wybory prezydenckie, wprowadzimy komisarzy.

Na słowa Ryszarda Terleckiego odpowiedziała na Twitterze prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz: - Kiedyś PiS grał prawem, ekonomią i naszą przyszłością, a dziś za nic ma zdrowie i życie Polek i Polaków - napisała.​

Jeszcze ostrzej zareagował na słowa Terleckiego prezydent Sopotu Jacek Karnowski: - Uważam, że oprócz maseczek i rękawiczek komisarz wyborczy powinien zamówić również trumny. Po przeprowadzeniu wyborów na pewno się przydadzą! Warto byłoby ten cały sprzęt - a w samym Sopocie to około 18 tys. kompletów - przekazać szpitalom, którym brakuje podstawowych środków ochrony osobistej. Medycy lepiej je spożytkują!

​Prezydent Sopotu od kilkunastu dni protestuje przeciwko organizacji wyborów w maju. W rozmowie z naszą redakcją mówił, że organizowanie ich w czasach pandemii jest jak chodzenie po polu minowym. I że nie ma serca wysyłać urzędników do oglądania lokali wyborczych czy szkolenia ewentualnych kandydatów do komisji obwodowych. Bo za każdym takim działaniem kryje się duże ryzyko.​

Prezydent Gdyni Wojciech Szczurek, który zazwyczaj zachowywał dystans w stosunku do polityki centralnej, tym razem nie wytrzymał i zareagował ostro. Na portalu Kocham Gdynię napisał: - Uczciwość każe mi dziś twardo powiedzieć: z powodów etycznych nie wolno, a z powodów technicznych nie da się przeprowadzić wyborów 10 maja. Nie można narażać życia wyborców ani członków komisji wyborczych i urzędników. Tylko w Gdyni to ponad 1150 osób!

​W sumie do obsługi wyborów na całym Pomorzu potrzeba kilku tysięcy ludzi w komisjach i urzędach. Obecnie, kilkanaście dni przed granicznym terminem zgłoszeń, który upływa 10 kwietnia, do znacznej liczby komisji, w poszczególnych miastach i gminach, nie zgłosił się nikt. W niektórych jest po kilka zgłoszeń.

- Dzisiaj nikt do komisji nie chce się zgłosić - mówi burmistrz Kartuz Mieczysław Grzegorz Gołuński. - Nie będę nikogo namawiał do pracy w komisji. Jeśli bym to zrobił i taka namówiona przeze mnie osoba zachorowałaby, nie umiałbym sobie z tym poradzić - przyznaje Jacek Żmuda-Trzebiatowski, sekretarz urzędu w Tuchomiu.

Problemów z kandydatami do pracy w komisjach wyborczych w powiecie bytowskim nie potwierdza natomiast szef powiatowych struktur PiS w Bytowie Mariusz Łuczyk (piastuje też funkcje wicewojewody pomorskiego).

- Mamy pełne dwie listy kandydatów. Nie zgłaszamy ich jeszcze, bo jest czas - stwierdził. - Do wyborów pozostało jeszcze prawie półtora miesiąca.

- Nikt nie jest w stanie stwierdzić, jak będzie rozwijała się sytuacja - mówi również burmistrz Gniewa, Maciej Czarnecki i dodaje: - Ludzie za szybko panikują.

Pomorski poseł PiS Tadeusz Cymański radzi zachować kamienny spokój. Mówi, że sam ma wątpliwości co do majowego terminu wyborów. Dla niego, najgorsza jest teraz awantura, podsycana wypowiedziami samorządowców. Na pytanie, jak ocenia wypowiedź marszałka Terleckiego, odpowiada, że marszałek przypomniał tylko to, co mówi prawo, do czego obliguje samorządowców, a do czego zmusza w konkretnych sytuacjach stronę rządową. ​

- Niestety, prawda jest często źle przyjmowana - twierdzi Cymański. Jego zdaniem, nic jeszcze w sprawie wyborów majowych nie jest rozstrzygnięte. - Mamy nadzieję że wybory odbędą się w tym terminie, ale nikt nikomu nie da gwarancji. Decyzje w tej sprawie mogą zapaść za tydzień lub dwa, bo na razie nie wiadomo, w jakim kierunku pandemia się u nas potoczy. Nigdy nie wykluczałem przesunięcia terminu wyborów. Inni też. Nawet pan prezydent wspomniał o tym. Minister Szumowski powiedział wyraźnie, że w tej sprawie niedługo się wypowie i jego wypowiedź będzie zależała od tego, jak będzie scenariusz epidemii w naszym kraju - przekonywał Cymański.

​- Nie chodzi o to, żeby ktoś odwołał wybory 1 maja, tylko o to, żeby powiedział w tej chwili tym ludziom, którzy już teraz przy organizacji wyborów pracują, że nie muszą się spotykać, że mają być w domach - mówi jednak Ryszard Brzycki, starogardzki radny.

Kazimierz Koralewski gdański radny PiS, na pytanie , jak sobie wyobraża wybory prezydenckie 10 maja w Gdańsku, nie odpowiada wprost, tylko mówi, że toczą się przygotowania. ​

Od wczorajszego popołudnia Senat obradował nad tzw. tarczą antykryzysową. Przyjęta przez Sejm w formie specustawy tarcza zawiera „wszyte” w nocnym głosowaniu zmiany w kodeksie wyborczym.​

- Specustawa „przemyca” trzy elementy niezwiązane w ogóle ze zwalczaniem ekonomicznych skutków epidemii koronawirusa. Chodzi o poprawki dotyczące Rady Dialogu Społecznego, zmian w Kodeksie Wyborczym i tę, umożliwiającą wojewodom uruchomianie alternatywnych instytucji wyborczych, na wypadek gdyby samorządy nie były w stanie się wywiązać z przeprowadzenia wyborów - mówi Leszek Czarnobaj, senator PO z Pomorza.​

Czarnobaj podkreśla, że trzeba się liczyć z przywróceniem ich przez Sejm (Senat owe trzy poprawki z tarczy antykryzysowej wyrzucił - red).​
- Widać, że władza PiS idzie tu „na całego” i scenariusz z wprowadzaniem komisarzy do samorządów jest bardzo realny. Dla PiS, z prezesem Kaczyńskim na czele, w czasie gdy najważniejsze jest ratowanie zdrowia, pracowników i polskiej gospodarki, liczą się wybory.

Najnowsze informacje z regionu o zagrożeniu koronawirusem!

Rząd znosi kolejne ograniczenia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie