WYBORY 2011. Senator Kazimierz Kleina silnie związany z Kaszubami

Ryszarda Wojciechowska
Kazimierz Kleina walczy jest silnie związany z Łebą
Kazimierz Kleina walczy jest silnie związany z Łebą Tomasz Bołt
Senator Kazimierz Kleina. Pomysłodawca utworzenia Kaszubskiego Zespołu Parlamentarnego. Pierwszy wygłosił w polskim parlamencie przemówienie po kaszubsku. Jak trzeba, to walczy o zachowanie na antenie Telewizji Gdańsk kaszubskiego programu "Rodno Zemia" albo pisze dyktando po kaszubsku i przyznaje się do robienia błędów.

Ale praca w Senacie to przede wszystkim komisje. A Kazimierz Kleina jest przewodniczącym Komisji Budżetu i Finansów Publicznych, jednej z ważniejszych, jeśli nie najważniejszej. Zaliczył też krótki staż w krótko istniejącej podkomisji senackiej Przyjazne Państwo.

Wszystko na temat WYBORÓW 2011

Senator mówi, że w Komisji Budżetu i Finansów Publicznych czuwa również nad tym, żeby dodatkowe pieniądze trafiały do lokalnej społeczności. Na przykład na Żuławy Wiślane (melioracja i utrzymanie terenów melioracyjnych).

Jego staraniem dodatkowe pieniądze przeznaczono też dla Europejskiego Centrum Solidarności (na stałą wystawę), czy zabezpieczono części środków z budżetu na podwójne tablice z polskimi i kaszubskimi nazwami. Projektem, który uznaje za własny od początku do końca, jest ustawa o kolejkach turystycznych.

- Po raz pierwszy udało się uregulować, uporządkować i zalegalizować wszystko to, co jeździ w miejscowościach turystycznych. O uregulowanie zabiegali operatorzy tych kolejek. I udało się w tej kadencji, chociaż pomysł pojawił się już w poprzedniej - twierdzi.

Senator Kleina od dłuższego czasu zabiega o stworzenie Muzeum Morskiego w Łebie. Jak tłumaczy, będzie to filia Centralnego Muzeum Morskiego. Jest już porozumienie między Łebą a muzeum.
Jest także deklaracja ministra kultury, że będzie uczestniczyć finansowo w tym projekcie. Są również wyznaczone na muzeum tereny.

Medialnie senator pojawia się od czasu do czasu. Albo, na przykład, za sprawą obwodnicy w Lęborku, albo w sprawie norek amerykańskich, które zdziesiątkowały ogród ornitologiczny w Nowę- cinie, gdzie ich łupem padło wiele ptaków.

Senator złożył oświadczenie do ministra środowiska w sprawie ograniczenia liczebności tych zwierząt.
Przyznaje, że norki amerykańskie to temat, który się atrakcyjnie sprzedaje w mediach. - To ładnie brzmi - norka amerykańska, morderca. Ale to tylko jedna z wielu spraw, którymi się zajmowałem. Proszę spojrzeć, ile jest na mojej stronie oświadczeń w innych sprawach - zachęca.

Rzeczywiście, również w jego przypadku rozrzut tematyczny jest spory. Z ostatnich miesięcy mamy więc m.in. oświadczenie w sprawie odnawialnych źródeł energii, w sprawie anten telekomunikacyjnych czy zakładów rzemieślniczych.

Senator jest silnie związany z Łebą. To dla urzędników tego miasta zorganizował spotkanie w pałacu z prezydentem Bronisławem Komorowskim. Uczestniczył w nim m.in. burmistrz Łeby Andrzej Strzechmiński. Cel był szczytny - namówienie prezydenta Komorowskiego do odciśnięcia dłoni. Udało się. Odcisk dłoni (już odciśniętej) znajdzie się w Prezydenckiej Alei w Łebie, pośród odcisków pozostałych prezydentów RP od 1989 roku.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Z senatorem Kazimierzem Kleiną rozmawia Ryszarda Wojciechowska

Dorobek senatorów nie jest szczególnie widoczny. I to bez względu na przynależność partyjną.

W mediach oczywiście pokazuje się głównie Sejm. Bo tam są wojny, spory, kłótnie i swary tak widowiskowe dla dziennikarzy. Ustawy i poprawki do nich nie są już tak atrakcyjne medialnie. Posłowie, którzy mają rozpoznawalne twarze, to ci, którzy się głównie spierają, Ale przecież podstawowym obowiązkiem posłów i senatorów jest praca nad ustawami.

Jedna rzecz, która po Panu zostanie w tej kadencji...
Jako przewodniczący Komisji Budżetu i Finansów Publicznych pracuję nad najważniejszymi ustawami, czyli nad budżetem państwa. Współuczestniczę w jego powstawaniu. I to jest przedmiot mojego zainteresowania i aktywności. Dzięki temu mam istotny wpływ na to, na co pieniądze są przeznaczane.

Wszystko na temat WYBORÓW 2011

Ale Pana flirt z podkomisją Przyjazne Państwo nie trwał długo.
Uznaliśmy w Senacie, żeby tę podkomisję utworzyć. Ja nawet nią kierowałem. Z mojej inicjatywy wyszło kilka projektów Ale stwierdziliśmy, że nie ma sensu kontynuować pracy w tej komisji, bo każdy projekt, który przechodziłby wówczas przez moje ręce, musiałby wracać do Sejmu. Wydłużałoby to w praktyce procedurę legislacyjną.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Dodaj ogłoszenie