WYBORY 2011: Senator Janusz Rachoń - naukowiec, który spróbował polityki

Barbara Szczepuła
Janusz Rachoń twierdzi, że nie musi być senatorem
Janusz Rachoń twierdzi, że nie musi być senatorem Tomasz Bołt
- Nie muszę być senatorem, jestem profesorem politechniki, istnieje wiele obszarów, w których mogę skutecznie działać dla dobra wspólnego - tłumaczy senator Janusz Rachoń swoją decyzję o niekandydowaniu w wyborach parlamentarnych.

- Jest znakomitym mówcą, człowiekiem dowcipnym i ironicznym. Mówi także, jak na inżyniera przystało, bardzo konkretnie - ocenia senator Leon Kieres, przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Senatu, której senator Janusz Rachoń jest członkiem. - Znany jest jego temperament polemiczny, jeśli coś ocenia krytycznie, nie ukrywa tego. Nie wszyscy podejmują z nim dyskurs, bo się go trochę boją. Doskonale umie się znaleźć na salonach, także europejskich, co nie jest bez znaczenia, gdy się uprawia politykę.

Profesor Rachoń (zna znakomicie angielski i niemiecki, oprócz Politechniki Gdańskiej, wykładał na uniwersytetach w Getyndze i na Florydzie) jest też wiceprzewodniczącym senackiej Komisji ds. Unii Europejskiej oraz członkiem Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy. Wielokrotnie reprezentował RE jako obserwator wyborów, m.in. w Bośni i Hercegowinie czy w Turcji.

Wszystko na temat WYBORÓW 2011

Uważa za swój sukces to, że udało mu się przekonać Radę Europy, by nie pozbawiać prawa głosu w tym gremium Armenii, gdy uznano, że nie jest to jeszcze kraj demokratyczny. Tłumaczył, powołując się na polskie doświadczenia, że demokracja nie rodzi się z dnia na dzień.

- Moją idée fixe są przede wszystkim stosunki polsko-ukraińskie - mówi. - Jeszcze jako rektor Politechniki Gdańskiej zabiegałem o kontakty z uczelniami we Lwowie i Kijowie, ściągałem Ukraińców na praktyki w Trójmieście. Gdy na początku kadencji zobaczyłem dantejskie sceny pod polskim konsulatem we Lwowie, uznałem, że trzeba to zmienić. Dziś mamy we Lwowie nowy budynek konsulatu, a wnioski wizowe można przesyłać drogą e-mailową. Jest w tym także moja zasługa.

Senator Rachoń jest też jednym z dwóch reprezentantów Senatu w Krajowej Radzie Prokuratury. Co w tym gremium robi profesor chemii? Chodzi o to, by w radzie byli też ludzie spoza środowiska prawniczego, którzy potrafią się przyjrzeć problemom prokuratury z boku.

Senator opowiada mi też o nowelizacji ustawy o ustroju sądów powszechnych, w którą się zaangażował, bo uważa, że największą ułomnością polskiego sądownictwa jest przewlekłość postępowania. - Gdy sędzia po latach przygotowuje uzasadnienie wyroku, nie pamięta już, o co chodziło - śmieje się. - A poważnie: przez to przeciąganie spraw państwo polskie przegrywa wszystkie procesy w Strasburgu!

Zaangażowanie senatora Rachonia w ustawy dotyczące nauki i szkolnictwa wyższego jest zrozumiałe samo przez się, bo ciągle jest czynnym profesorem i naukowcem. W zeszłym roku dostał Nagrodę Naukową im. Jana Heweliusza za opracowanie przez jego zespół nowej metody produkcji leku na osteoporozę. Polski specyfik jest o wiele tańszy od amerykańskiego i Polpharma sprzedaje go dziś na całym świecie.

Angażuje się też oczywiście w gdańskie sprawy, choćby w zatrzymanie Energi w Gdańsku czy też w sprawę gospodarki wodnej i dróg wodnych. Pomógł uratować szkołę dla dzieci niepełnosprawnych w Oliwie, zmobilizował też do działania mieszkańców kilku bloków na Oruni zagrożonych wyrzuceniem na bruk po bankructwie dewelopera.

Trzeba jeszcze wspomnieć o dyskusji na temat żywności modyfikowanej genetycznie, która rozgrzała Senat do czerwoności. Profesor przekonuje (a jest specjalistą od chemii organicznej), że jest to produkcja całkowicie bezpieczna. Niektórzy uważają ją jednak za coś pośredniego miedzy aborcją a eutanazją!

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Z senatorem Januszem Rachoniem rozmawia Barbara Szczepuła

Co się Panu w Senacie nie udało?

To była prawdziwa klęska (śmiech). Choć lobbowałem ze wszystkich sił, by utrącić ustawę o zakazie palenia, na stu senatorów poparło mnie zaledwie sześciu!

Czy Senat w ogóle jest potrzebny?
Senat zgłaszał w tej kadencji poprawki do co drugiej ustawy. Sejm w większości przypadków uznał ich zasadność (85 proc). Legislacja to trudny proces, a do tego dochodzi procedura dostosowywania prawa polskiego do unijnego, zatem izba refleksji jest niezbędna.

Chyba ma Pan rację, bo skoro posłanka mówi "taki duży samolot nie mógł rozbić się o taką małą brzozę"…
Pewnie jest absolwentką politologii, a do nauki fizyki nie przykładała się nawet w szkole podstawowej.

Wszystko na temat WYBORÓW 2011

Wygłosił Pan pochwałę Senatu, jako senator zapracował Pan na znakomitą opinię, a jednak Pan nie kandyduje. Mówi się o lokalnych grach partyjnych…
Nie obrażam się na rzeczywistość. Nie muszę być senatorem, jestem profesorem politechniki, istnieje wiele obszarów, w których mogę skutecznie działać dla dobra wspólnego.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Dodaj ogłoszenie