WYBORY 2011: Poseł Tadeusz Aziewicz czuwa nad rozwojem polskiej gospodarki

Szymon Szadurski
Szymon Szadurski
- Odważny, niezależny, o silnym charakterze - mówią zwolennicy Tadeusza Aziewicza
- Odważny, niezależny, o silnym charakterze - mówią zwolennicy Tadeusza Aziewicza Tomasz Bołt
Uchodzi za jednego z najwybitniejszych speców od spraw gospodarczych w Platformie Obywatelskiej, jednocześnie za zaufanego człowieka premiera Donalda Tuska. Od lat niepodzielnie rządzi strukturami PO w Gdyni. W ostatnich wyborach na przewodniczącego otrzymał w tym mieście od swoich partyjnych kolegów i koleżanek aż 99 procent głosów.

Poseł w obecnej kadencji skupia się głównie na rozwiązywaniu problemów gospodarczych, przewodnicząc sejmowej Komisji Skarbu Państwa. Liczba firm, nad sytuacją których w tej kadencji pochylała się komisja, ściśle współpracując z ministrem skarbu, dobiła do 744.

Wiele z tych spraw dotyczyło niezwykle ważnych kwestii dla Pomorza. Tadeusz Aziewicz pracował m.in. nad wdrożeniem programu inwestycyjnego 10+ w gdańskim Lotosie, jednego z największych tego typu przedsięwzięć w polskiej gospodarce do 2010 r.

Po stronie sukcesów wymienić należy z pewnością także udaną prywatyzację gdyńskiego Radmoru, który został zakupiony przez WB Electronics. Poseł Aziewicz mocno zaangażowany był także w proces prywatyzacyjny innej gdyńskiej spółki, Dalmoru, jednak w tym wypadku rozmowy z inwestorami zakończyły się fiaskiem. Komisja Skarbu Państwa silnie pracowała także nad rozwiązaniem problemów Stoczni Gdynia i Stoczni Marynarki Wojennej, jednak, jak wiadomo, efekt tych starań dziś jest dość mizerny.

Na plus Tadeuszowi Aziewiczowi trzeba zaliczyć również pomoc udzielaną władzom Gdyni w temacie "ucywilnienia" lotniska w Babich Dołach.

Jego ojciec pochodził z Wileńszczyzny, stąd poseł mocno zaangażował się w naprawianie coraz bardziej napiętych stosunków polsko-litewskich. To dlatego, iż Polacy na Litwie czują się w tym kraju coraz bardziej dyskryminowani. Na polu tym poseł Aziewicz współpracuje m.in. z Bogdanem Borusewiczem, byłym opozycjonistą, obecnie marszałkiem Senatu.

Wszystko na temat WYBORÓW 2011

- Osoba odważna i niezależna, o silnym charakterze -mówi o Tadeuszu Aziewiczu Bogdan Borusewicz. - Nie boi się podejmowania trudnych decyzji i nie ulega naciskom, kiedy wie, że służy to interesowi publicznemu.

Nie wszyscy jednak w Trójmieście i w Gdyni pałają do Tadeusza Aziewicza taką sympatią. Przy okazji ustalania list przed wyborami parlamentarnymi działacze PO, powiązani z prezydentem Gdyni Wojciechem Szczurkiem, narzekali w ostatnich latach, iż poseł celowo "wycina" ich z miejsc na tych listach. Miała być to dla nich kara za to, iż związali się z samorządowym obozem politycznym w mieście, który w lokalnych wyborach postrzegany jest jako bardzo silna konkurencja dla PO.

Faktem jest, że partia, która niepodzielnie rządzi w kilkudziesięciu miastach w Polsce, akurat w Gdyni podczas samorządowych szranek zbiera regularne, bolesne cięgi od prezydenckiej Samorządności. W efekcie dla wielu gdyńskich polityków PO niesnaski te zakończyły się koniecznością odejścia z partii. Spotkało to m.in. tak znane w mieście postaci, jak wiceprezydent Gdyni Bogusław Stasiak, przewodniczący Rady Miasta Stanisław Szwabski, wiceprzewodnicząca rady Joanna Zielińska czy Lech Żurek, który dawniej z ramienia PO zasiadał w Sejmiku województwa.

Z tematem tym związane są zresztą anegdoty. Po Gdyni krążyła historia, iż Joanna Zielińska, która startowała z list PO w jednych z ostatnich wyborów parlamentarnych i aby dostać się do Sejmu zabrakło jej zaledwie kilku głosów, została zaaprobowana jako kandydat tej partii tylko dlatego, iż... poseł Aziewicz w momencie, kiedy rozpatrywana była jej kandydatura, musiał wyjść do toalety i nie zdążył jej zablokować. Tadeusz Aziewicz tego typu pogłoskom jednak konsekwentnie zaprzeczał, tłumacząc, iż przy ustalaniu list wyborczych nikogo nie dyskryminuje.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Z Tadeuszem Aziewiczem rozmawia Szymon Szadurski

Kadencja Sejmu powoli dobiega końca. Zanotował Pan w niej więcej sukcesów czy porażek?

Praca przewodniczącego Komisji Skarbu Państwa była owocna i absorbowała cały mój czas. Uważam, że zrobiliśmy wiele dobrego. Olbrzymim sukcesem jest wdrożenie programu 10+ w gdańskim Lotosie. Gdyński Radmor dzięki mądrej prywatyzacji i niewłączaniu go do grupy zbrojeniowej Bumar uzyskał niesamowite szanse rozwoju. Prężenie działają i zarabiają porty w Gdańsku i Gdyni, które mocno wspieraliśmy.

Nie udało się jednak uratować państwowego przemysłu stoczniowego.
Nie do końca się z tym zgadzam. Co prawda Stocznia Gdynia i Stocznia Marynarki Wojennej zostały postawione w stan upadłości, pierwsza z nich jednak staje na nogi, zatrudniani są na jej terenie pracownicy, budowane są statki. Dostrzegam też widoki, aby wyprowadzić na prostą SMW. Być może kłopotów w ogóle by nie było, gdyby dawniej, jak proponowałem, połączyć ją ze Stocznią Nauta. Wtedy jednak ostry sprzeciw w tej sprawie wnieśli związkowcy.

Jest Pan posłem nieco niepokornym. Wbrew opinii ministra Skarbu Państwa sprzeciwiał się Pan włączeniu gdańskiej Energi do Polskiej Grupy Energetycznej.

Kierowałem się interesem publicznym, a w takich sytuacjach zawsze głośno przedstawiam swoje stanowisko. Czas zresztą pokazał, iż miałem rację. Moje zastrzeżenia podzielił Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Wszystko na temat WYBORÓW 2011

Prywatyzacja gdyńskiego Dalmoru, w którą był Pan zaangażowany, też nie doszła ostatecznie do skutku.
To dlatego, że zgłosił się tylko jeden oferent, który proponował zbyt niską kwotę za przejęcie tego przedsiębiorstwa. Proces prywatyzacyjny zostanie jednak powtórzony. W tej sprawie i tak zrobiono wiele dobrego. Namówiłem ministra skarbu, aby w ofercie sprzedaży tej spółki wydzielił grunt pod drogi, nabrzeża, umożliwił dalszą działalność klubu muzycznego Ucho, zarezerwował teren pod Muzeum Żeglarstwa. To wielki ukłon w stronę gdyńskiego samorządu, który właśnie o te wszystkie sprawy wnioskował.

Jaka była Pana rola w temacie "ucywilniania" lotniska w Babich Dołach?
Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że dużo w tej kwestii pomagam. Gdyńscy samorządowcy, skonfliktowani w tej sprawie z gdańskimi, mieli problem z porozumieniem się ze stroną rządową, a ja im to umożliwiłem.

Na ile w działalności pomaga Panu fakt, iż jest Pan długoletnim znajomym premiera Tuska?
Nie będę czarował, że to nie pomaga. Chodzi zresztą nie tylko o premiera Tuska, ale całą sieć kontaktów, które wypracowałem przez ponad 20 lat. Jestem politykiem, który, kiedy jest problem, chwyta za telefon i dzwoni do decyzyjnych osób. Co ważniejsze, telefony te są odbierane i osoby te zazwyczaj chcą słuchać.

Były w tej kadencji jakieś zaskakujące momenty?

Oczywiście. Choćby wtedy, kiedy na wyjazdową komisję w Lotosie poseł Jacek Kurski przyprowadził znienacka kibiców Lechii Gdańsk, którzy domagali się wsparcia finansowego dla tej drużyny.

Życiorys i dokonania posła

Urodził się 31 października 1960 w Sopocie, obecnie jest mieszkańcem gdyńskiej dzielnicy Karwiny. Aktywność polityczną rozpoczął w latach 80., uczestnicząc w ruchu opozycyjnym. W 1987 r. zatrudniono go w Spółdzielni Pracy "Doradca" w Gdańsku.

Do dziś poseł przechowuje książkę "Mały konspirator", którą dostał pierwszego dnia w pracy od swojego szefa, późniejszego premiera RP, Jana Krzysztofa Bieleckiego. To właśnie z nim, a także m.in. z aktualnym premierem Donaldem Tuskiem, Aziewicz współtworzył niezależne środowisko liberałów w Gdańsku.

Znany jest także jako ekonomista. W latach 1987-1995, po skończeniu studiów, był pracownikiem naukowym Instytutu Teorii Ekonomii Uniwersytetu Gdańskiego. Ma w swoim życiu także epizod dziennikarski. Od 1989 do 1990 r. był redaktorem w dziale ekonomicznym "Tygodnika Gdańskiego".

Spore zasługi ma jako prezes Urzędu Ochrony Konkurencji Konsumentów. Stanowisko to zaproponował mu były wicepremier Leszek Balcerowicz, piastował je w latach 1998-2001.
Był samorządowcem, m.in. radnym Gdyni i wiceprzewodniczącym Sejmiku województwa.

Jest żonaty, ma syna, który najwyraźniej planuje pójść w ślady ojca - kończy właśnie studia o profilu "międzynarodowe stosunki polityczne".

Prywatnie Tadeusz Aziewicz jest wielkim pasjonatem muzyki. Spotkać go można na koncertach w gdyńskich klubach muzycznych, bawił się niedawno podczas Heineken Open 'er Festivalu w Gdyni, wybrał się też na koncert Deep Purple w Dolinie Charlotty.

Aktywność posła:
200 posiedzeniom sejmowej Komisji Skarbu Państwa przewodniczył w tej kadencji
33 wypowiedzi zanotował na forum plenarnym Sejmu
384 dni spędził w Sejmie
7655 w tylu głosowaniach brał udział na sali sejmowej
32 tyle w tej kadencji sejmowej zanotował wniesionych projektów poselskich

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Ogródki działkowe znów na topie

Wideo

Dodaj ogłoszenie