WYBORY 2011: Mijająca kandencja w Parlamencie i jej pomorscy bohaterowie

Łukasz Kłos
Jacek Kurski odszedł z Sejmu do Europarlamentu, podobnie jak jego klubowy kolega, Tadeusz Cymański
Jacek Kurski odszedł z Sejmu do Europarlamentu, podobnie jak jego klubowy kolega, Tadeusz Cymański Wojciech Barczyński
Cztery lata mijającej kadencji odmieniły oblicza pomorskiej reprezentacji w parlamencie. Dramatyczne piętno odcisnęła katastrofa smoleńska, jednak wcześniej do poważnych przetasowań doprowadziły wybory do Europarlamentu. Rotacje w sejmowych ławach wypromowały nowe nazwiska, jak Pomaska czy Jaworski, inne - jak Senyszyn, Kurski, Cymański czy Wałęsa - oddaliły się z politycznego pejzażu Pomorza.

Do gruntownego przemeblowania doszło w gdańskiej reprezentacji Prawa i Sprawiedliwości. Z ław sejmowych zniknęli Tadeusz Cymański i Jacek Kurski, wybierając karierę w Parlamencie Europejskim. Dodatkowo obaj panowie utracili pod koniec ubiegłego roku część wpływów po tym, jak prezes PiS rozwiązał struktury tej partii na Pomorzu.

W miejsce politycznych celebrytów weszli działacze z drugiej linii - Andrzej Jaworski i Daniela Chrapkiewicz. Dla posłanki ze Starogardu Gdańskiego był to drugi raz, gdy obejmowała mandat - za każdym razem wypełniając wakat (w 2005 r. weszła do Sejmu za eurodeputowaną Hannę Foltyn-Kubicką).

Wszystko na temat WYBORÓW 2011

Natomiast dla Andrzeja Jaworskiego mandat po Tadeuszu Cymańskim był poselskim debiutem (choć wcześniej udzielał się politycznie z ramienia prawicowych formacji). Jego konferencje prasowe i spotkania z wyborcami oraz kontrowersyjne wypowiedzi pod adresem władz Gdańska przyniosły mu lokalny rozgłos.

Rok 2010 wymusił kolejną zmianę. Pod Smoleńskiem zginął Maciej Płażyński. Trzy lata wcześniej zdecydował się startować w wyborach do Sejmu z list Prawa i Sprawiedliwości (formalnie nie był członkiem partii). Mandat po nim objął tczewski prawnik i były prezes Stoczni Gdańskiej, Kazimierz Smoliński.

Na tle personalnych zawirowań w okręgu gdańskim stabilna sytuacja dla PiS panowała w Gdyni i Słupsku. Tu skład sejmowej reprezentacji jest niezmienny od wyborów w 2007 r.
- Cieszę się, że w ciągu ostatnich dwóch lat udało się bardziej zwrócić uwagę na regionalne problemy, w tym przede wszystkim gospodarcze - mówi dziś Andrzej Jaworski.

Najbliższe tygodnie pokażą, czy satysfakcja polityka PiS przełoży się na wyborczy wynik.
Ciężki bój zapowiada się z kolei dla pomorskiej lewicy. Wraz z tragiczną śmiercią Izabeli Jarugi-Nowackiej w 2010 r. straciła ona jedną z najaktywniejszych działaczek. Szefowa Unii Pracy była jednym z tych polityków, który wzbudzał sympatię i szacunek również wśród politycznych adwersarzy. Od lat dźwigała listy wyborcze pomorskiej lewicy. W 2007 roku zdobyła drugi, po Joannie Senyszyn, wynik na wspólnej liście Lewicy i Demokratów, uzyskując ponad 14 tys. głosów. Jej miejsce miał zająć Aleksander Gappa, ale starosta człuchowski wolał kontynuować działalność na niwie samorządowej. Ostatecznie mandat objął wiceburmistrz Chojnic, Jacek Kowalik z Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Wcześniej szerzej nieznany. Jednak, będąc jedynym posłem tej partii z Pomorza, objął funkcję szefa struktur wojewódzkich SLD.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Rok przed smoleńską tragedią pomorską lewicę opuściła Joanna Senyszyn. Po dwóch latach od uzyskania najlepszego wyniku wyborczego LiD w okręgu gdyńsko-słupskim postanowiła zawalczyć o miejsce w Parlamencie Europejskim. Do wyborczej rywalizacji przystąpiła jednak nie z rodzimego Trójmiasta, a odległego Krakowa. Choć start w eurowyborach przyniósł jej sukces, to pomorski Sojusz stracił wyrazistą działaczkę.

- W efekcie, gdyby dziś zaczepić przechodnia na Monciaku, bulwarze Nadmorskim czy ulicy Długiej i poprosić o wymienienie pięciu działaczy lewicy, z pewnością miałby trudności - komentował niedawno dr Jarosław Och z Uniwersytetu Gdańskiego.

Zmiany personalne dotknęły również pomorską Platformę Obywatelską. Tu także tragedia smoleńska odcisnęła swe piętno. W katastrofie lotniczej zginął poseł Arkadiusz Rybicki. Jego miejsce w sejmowych ławach zajął wiceprezydent Sopotu - Piotr Orłowski.

Nowe twarze pojawiły się również w związku z awansami polityków. Do Sejmu dostali się Piotr Ołowski i Jerzy Borowczak. Pierwszy zastąpił w ławach Annę Głębocką-Zielińską. Ta zasiadła bowiem w lutym 2010 r. w Radzie Polityki Pieniężnej i musiała zrzec się poselskiego mandatu. Z kolei wywodzący się z Solidarności Borowczak objął mandat Sławomira Nowaka po tym, jak szef pomorskiej Platformy musiał z niego zrezygnować w październiku 2010 r. Nowak objął wówczas tekę sekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta.

W okręgu gdyńsko-słupskim dwóch posłów, Witold Namyślak i Zdzisław Czucha, zdecydowało się z kolei na rzadki ruch. Po zwycięstwie w wyborach samorządowych wymienili ławy poselskie na fotele burmistrzów - odpowiednio - w Lęborku i Kościerzynie. Miejsce Namyślaka zajął Leszek Redzimski, natomiast Czuchę zastąpiła Krystyna Kłosin.

Po sukcesie Jarosława Wałęsy w wyborach do Europarlamentu mandat po nim objęła Agnieszka Pomaska. Dziś to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci Platformy młodego pokolenia. W najbliższej kampanii wyborczej odpowiedzialna jest za wizerunek partii w internecie.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Dodaj ogłoszenie