Wybory 2011: Jacek Kowalik z SLD wystartuje z trzeciego miejsca

Piotr Furtak
Jacek Kowalik
Jacek Kowalik G.Mehring
Udostępnij:
Szef pomorskich struktur Sojuszu Lewicy Demokratycznej - Jacek Kowalik był posłem już podczas kadencji 2001-2005. Podczas ostatnich wyborów parlamentarnych zajął piąty wynik na swojej liście i do Sejmu trafił dopiero w maju 2010 roku.

Wprawdzie podczas wyborów parlamentarnych w roku 2007 mandat poselski z list Koalicyjnego Komitetu Wyborczego Lewica i Demokraci SLD + SDPL + PD + UP w okręgu gdyńsko-słupskim zdobyły jedynie Joanna Senyszyn i Izabela Jaruga Nowacka, ale ta pierwsza w trakcie kadencji dostała się do Parlamentu Europejskiego. Jej miejsce zajął Władysław Szkop ze Słupska.

Izabela Jaruga-Nowacka zginęła w katastrofie samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem. Teoretycznie powinien zastąpić ją Aleksander Gappa, starosta człuchowski, który podczas wyborów zajął czwarte miejsce na listach lewicy w okręgu (4240 głosów).

Gappa jednak zrezygnował z mandatu poselskiego. To otworzyło szansę przed Jackiem Kowalikiem, który podczas wyborów w 2007 roku zajął piąte miejsce na liście (1740 głosów). Jacek Kowalik zdecydował się na przyjęcie mandatu i od 19 maja 2010 roku po raz drugi otrzymał mandat posła.
W Sejmie pochodzący z Chojnic poseł pracuje w Komisji do spraw Unii Europejskiej. W podobnej komisji pracował zresztą podczas swojej poprzedniej sejmowej kadencji. To właśnie tę pracę uważa za swoje największe sejmowe osiągnięcie.

Wszystko o wyborach parlamentarnych 2011

- Bardzo ważne dla mnie jest to, że mogłem uczestniczyć w przygotowaniu historycznego dla Polski wydarzenia, jakim było nasze wejście do Unii Europejskiej - mówi poseł Kowalik. - To był kawał ciężkiej pracy, której często nie było widać. W bardzo krótkim czasie przygotowaliśmy w komisji około 300 ustaw i na początku swojej pierwszej sejmowej kadencji właściwie z Warszawy nie wyjeżdżałem.

Podczas tej pierwszej kadencji chojnicki poseł pracował również między innymi w Komisji Finansów Publicznych i w Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Obecnie obok pracy w komisji europejskiej parlamentarzysta jest przedstawicielem delegacji Sejmu i Senatu RP na Konferencję Parlamentarną Morza Bałtyckiego.

Jacek Kowalik nie należy do posłów, którymi w szczególny sposób interesują się media ogólnopolskie. Tylko raz, w sierpniu ubiegłego roku, został jednym z bohaterów "Szkła kontaktowego".

Związane było to z jego pojedynkiem słownym z Radosławem Sikorskim, szefem Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Tematem polemiki obu panów były doniesienia medialne o portretach Bronisława Komorowskiego, które miały być zawieszone w ambasadach i konsulatach RP. Radosław Sikorski, odpowiadając na pytania dociekliwego posła, którego interesowało między innymi to, jak mają wyglądać portrety prezydenta, gdzie mają być zawieszone oraz ile cała operacja będzie kosztowała, stwierdził, że wytłumaczy to posłowi jak "chłop krowie na pastwisku". To stwierdzenie wzbudziło niezadowolenie grupy posłów, a Jacek Kowalik w odpowiedzi na słowa szefa MSZ stwierdził, że sam pochodzi ze wsi (Swornegacie) i nie wstydzi się tego. Minister zmiękł, również przyznając się do pochodzenia wiejskiego.

- Dziennikarze wytknęli mu, że wieś, z której pochodzi, liczy kilkaset tysięcy mieszkańców i nazywa się Bydgoszcz - uśmiecha się chojnicki parlamentarzysta.

Za jeden ze swoich parlamentarnych sukcesów uważa walkę o zachowanie sądów pracy. Tematem zajął się na początku roku 2011, gdy nad sądami pracy w Chojnicach i w Człuchowie wisiało widmo likwidacji. Według chojnickiego parlamentarzysty istniało zagrożenie, że mieszkańcy obu powiatów będą musieli dojeżdżać do sądu pracy w Słupsku. Tego udało się uniknąć. W tej sprawie interweniował zresztą również inny z chojnickich posłów.

Jeszcze kilka tygodni temu poseł Kowalik, jako szef pomorskich struktur SLD, był niemalże pewną jedynką na listach swojej partii w okręgu gdyńsko-słupskim. Dość nieoczekiwanie okazało się jednak, że pierwsze miejsce na liście będzie miał Leszek Miller, były premier z ramienia SLD.
Chojnicki poseł przyjął to z pokorą, twierdząc, że to zaszczyt, a były premier na pewno sprawi, że na listę oddanych zostanie więcej głosów.

Wkrótce jednak okazało się, że dla posła z Chojnic znajdzie się dopiero trzecie miejsce na listach. Drugie zajęła bowiem Dorota Gardias, pochodząca ze Słupska była przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Dodaj ogłoszenie