18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Wrak średniowiecznego żaglowca ponownie pod lupą naukowców z Centralnego Muzeum Morskiego

Jacek Sieński
Model "miedziowca" wykonuje Marek Parczyński, modelarz  z pracowni muzealnej
Model "miedziowca" wykonuje Marek Parczyński, modelarz z pracowni muzealnej Grzegorz Mehring
Eksperymentalny model frachtowca żaglowego z XV wieku, zwanego "miedziowcem", wykonują modelarze z Pracowni Konserwacji Modeli Centralnego Muzeum Morskiego w Gdańsku. Na jego wrak natrafiono w Zatoce Gdańskiej, podczas budowy gdańskiego Portu Północnego. W latach 1975 i 1976 został on przebadany przez podwodną ekipę archeologiczną CMM. Z dna, z głębokości 16 m, podniesiono zachowane elementy konstrukcyjne kadłuba statku i towary, jakie przewoził.

Odnalezienie wraka średniowiecznego żaglowca handlowego z doskonale zachowanym ładunkiem stało się światową sensacją archeologiczną. Statek nazwano "miedziowcem", bo jednym z wydobytych towarów było około 2 ton miedzi w postaci owalnych, porowatych plastrów o średnicach od kilkunastu centymetrów do pół metra. Ten ceniony surowiec metalurgiczny pochodził prawdopodobnie z terenów Węgier i Słowacji. Transportowano go Wisłą do Gdańska, z którego ekspediowany był drogą morską do krajów zachodnioeuropejskich. Oprócz miedzi żaglowiec przewoził wiązki odkutych sztabek żelaza, wyciosane z dębiny klepki bednarskie i wańczos (nieduże deski) oraz beczki ze smołą, dziegciem, potażem (popiołem), osmundem (wstępnie przerobioną rudą żelaza) i z woskiem pszczelim. W sumie jest to ponad 3 tys. obiektów zabytkowych, które po konserwacji wzbogaciły zbiory CMM.

- Mimo że od wydobycia i rozpoczęcia badania "miedziowca" minęło ponad 35 lat, wciąż pozostało wiele niewiadomych, które staramy się wyjaśnić - zaznacza dr inż. Jerzy Litwin, dyrektor CMM. - Ponieważ w badaniach podwodnych nastąpił ogromny postęp i dysponujemy nowoczesnym sprzętem do poszukiwań obiektów podwodnych, w tym metalowych, nasi archeolodzy jeszcze raz spróbują spenetrować rejon zalegania wraka. Liczymy na odnalezienie zarówno kolejnych fragmentów konstrukcyjnych kadłuba, jak i innych obiektów. Tak było na podwodnych stanowiskach archeologicznych w innych krajach. Archeolodzy, którzy wracali na niegdyś eksplorowane wraki, znajdowali następne ciekawe obiekty. Nie znamy okoliczności zatonięcia statku na redzie portu. Wiemy tylko, że przyczyną pogrążenia się go w morzu był pożar. Mógł być on spowodowany ogniskiem rozpalonym pod kotłem z posiłkiem przygotowywanym dla załogi albo napadem pirackim, bo na wraku odnaleziono kamienną kulę armatnią i grot strzały do kuszy.

Najpierw spłonęła część dziobowa kadłuba "miedziowca", a potem pożar objął śródokręcie i ładownię, w której były beczki ze smołą. Spalenie rejonu dziobowego sprawiło, że statek przegłębił się na rufę i osiadł na dnie. Rozgrzana smoła zastygła i utworzyła skorupę, pod którą zachowały się pozostałości konstrukcji kadłuba i ładunek. Skorupa smoły i piachu przez ponad pięć wieków chroniła wrak spoczywający na dnie morskim. Przypadkowe rozdarcie jej przez kotwicę jakiegoś statku przyspieszyło jego badania, które rozpoczęto w 1975 roku.
Z kadłuba żaglowca zachowało się około 20 proc. elementów. Są to stępka o długości 16,43 m, wewnętrzna część tylnicy (belki, na której zawieszony był ster) oraz duży fragment dna i burty śródokręcia, złożony z wręgów, wzdłużnika i pasów klepek poszycia kadłuba. Powtórna penetracja wraka daje nadzieję na odnalezienie m.in. zewnętrznej belki tylnicy i płetwy sterowej z trzonem, oderwanych podczas tonięcia statku, po uderzeniu rufą o dno. Poszerzyłoby to znacząco wiedzę dotyczącą średniowiecznego budownictwa okrętowego.

- Realizujemy program naukowo-badawczy, mający umożliwić zarówno poznanie konstrukcji samego "miedziowca", jak i pogłębienie wiedzy o jego ładunku i średniowiecznych, morskich szlakach handlowych - opowiada dyrektor Litwin. - W jego ramach w naszej pracowni modelarskiej budowany jest eksperymentalny model statku typu holk, jakim był "miedziowiec". Stanowi to próbę jego rekonstrukcji w skali 1 do 25. Elementy kadłuba, których nie znamy, bo uległy zniszczeniu, staramy się odtworzyć poprzez badania analogicznych rozwiązań szkutniczych z okresu średniowiecza. Metodą prób i błędów, czyli korygowania budowy modelu na kolejnych etapach, można sprawdzić, jak zamontowano klepki poszycia i jaką formę miała część dziobowa kadłuba z dziobnicą, którą zniszczył pożar. Taka rekonstrukcja jest nieporównywalnie tańsza od odbudowy zabytkowego wraka.

"Miedziowiec"

Żaglowiec typu holk - przełom XIV i XV wieku. Statek większy od kogi, żaglowca z podobnego okresu, ale z wypłaszczonym dnem. Kogi żeglowały po morzu, lecz wpływały też do portów leżących nad rzekami. Holki były statkami morskimi. Kadłuby obu typów statków miały konstrukcję skorupową. Technologia ich budowy polegała na wykonywaniu stępki z belkami dziobnicy i tylnicy oraz skorupy kadłuba z długich klepek, łączonych żelaznymi gwoździami lub nitami. Następnie w skorupie montowano elementy usztywniające, m.in. wręgi.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.