Wprowadzenie stanu wojennego to terror, koniec marzeń o wolności i upadek gospodarczy Polski.

Materiał Informacyjny
Źródło: Domena publiczna
Źródło: Domena publiczna
Udostępnij:
Za stan wojenny płacimy do dziś- o tym nie możemy zapomnieć. Wojciech Jaruzelski, który wprowadził w Polsce stan wojenny, do końca życia twierdził, że decyzja z grudnia 1981 r. była podyktowania wyższą koniecznością, czyli zagrożeniem interwencją Związku Sowieckiego. Dziś wiemy na pewno, że to kłamstwo, że towarzysz generał zabiegał o „bratnią pomoc”, ale jego przełożeni w Moskwie odmówili, tłumacząc, że musi sobie radzić sam.

Kliknij w zdjęcie i zobacz naszą historyczną prezentację multimedialną

W wyniku wojny komunistycznego reżimu z Polakami wielu działaczy „Solidarności” zostało internowanych, zniesiono wszystkie wywalczone przez Związek w Sierpniu 1980 r. wolności polityczne i społeczne. W zamian Jaruzelski zafundował Polsce kolejne lata rządów terroru i zacofania cywilizacyjnego.

Stan wojenny wprowadzono przede wszystkim po to, aby uratować monopolistyczne rządy PZPR przed zagrożeniem ze strony „Solidarności”. Celem operacji było zniszczenie Związku. Cała ideologia obrony przed zagrożeniem sowieckim została przez generała Jaruzelskiego stworzona po roku ‘89. Z historycznego punktu widzenia jest ona nieprzekonującatłumaczył historyk prof. Antoni Dudek.

Gotowość do wprowadzenia stanu wojennego – kto podjął decyzję?

Opinia prof. Dudka znajduje potwierdzenie w dokumentach. Skupmy się na jednym z nich, odtajnionym kilkanaście lat temu przez MSWiA. Dokument ten to specjalnego znaczenia „notatka służbowa dotycząca gotowości do wprowadzenia stanu wojennego ze względu na bezpieczeństwo państwa”. Jest zapisem narady generałów: ministra spraw wewnętrznych Mirosława Milewskiego, szefa Sztabu Generalnego WP Floriana Siwickiego, jego zastępcy Tadeusza Hupałowskiego i wiceministra spraw wewnętrznych Bogusława Stachury i nosi datę 16 marca 1981 r. Data świadczy o tym, że rozprawę z „Solidarnością” i Narodem w postaci wprowadzenia stanu wojennego, rodzimi komuniści planowali od dawna.

Źródło: Domena publiczna

Spotkanie, którego tematem było wprowadzenie stanu wojennego odbyło się na polecenie... generała Wojciecha Jaruzelskiego, ówczesnego premiera. On również, podobnie jak ówczesny I sekretarz KC PZPR Stanisław Kania, wiceminister spraw wewnętrznych Janicki i szef Sztabu Siwicki, otrzymał kopie notatki.

Uczestnicy narady stwierdzili, że ich siły mogą nie wystarczyć do stłumienia oporu opozycji. Dlatego nie wykluczali „pomocy wojsk Układu Warszawskiego”. Dodatkowo, PRL-owskie MSW zwróciło się do „bratnich resortów krajów socjalistycznych, w tym także MSW ZSRR o udzielenie daleko idącej pomocy materiałowej i technicznej”. W odpowiedzi polscy towarzysze dostali pojazdy opancerzone, obezwładniające środki chemiczne i benzynę.

Źródło: Domena publiczna

A zatem to nie ZSRS groził Polsce interwencją, ale Jaruzelski i jego ekipa sami się o nią zwracali. Uczestnicy narady stwierdzili również, że ich resorty (wojsko i milicja) „pod względem formalno-prawnym oraz użycia sił i środków - łącznie z przeprowadzeniem akcji internowania” są w zasadzie gotowe do podjęcia działań, a jedyną „dziedziną pozostającą w tyle jest propaganda”. Potem plany stanu wojennego były kilkakrotnie poprawiane, m.in. po ucieczce na Zachód płk Ryszarda Kuklińskiego.

Źródło: Domena publiczna

Schemat działań MSW „w warunkach stanu W” zatwierdził gen. Czesław Kiszczak. Koperty z instruktażem dla komendantów wojewódzkich MO były gotowe od 7 listopada 1981 r. Zgodę na ich otwarcie dostali na kilka godzin przed wprowadzeniem stanu wojennego (hasło „Synchronizacja”) a o 4.00 rano 13 grudnia mieli obudzić sekretarzy KW i wojewodów, aby o 6.00 wysłuchali radiowego przemówienia Jaruzelskiego.

Pacyfikacja śląskich kopalń podczas stanu wojennego

Przypomnijmy wydarzenia sprzed 40 lat. Po wprowadzeniu stanu wojennego zastrajkowało szereg zakładów pracy, głównie na Śląsku. W Kopalni Węgla Kamiennego „Manifest Lipcowy” (dziś „Zofiówka”) w Jastrzębiu strajk poparła prawie cała załoga, licząca w sumie 6 tys. osób. 15 grudnia rano kopalnię otoczyły skoty i czołgi. Po trzykrotnym ataku, czołgi staranowały bramę.

Źródło: Domena publiczna

Na teren kopalni wkroczył pluton specjalny ZOMO. Gdy strajkujący, prowadzeni przez jednego z górników - Czesława Kłoska ruszyli do przodu, padły strzały. Kłoska postrzelono w szyję (potem był oskarżycielem posiłkowym w procesie zomowców).
Rany postrzałowe odniosło 25 górników. Odpowiedzialni za użycie broni nie zostali wykryci. Prokuratura Garnizonowa w Gliwicach umorzyła śledztwo przeciwko funkcjonariuszom MO uznając m.in., że niektóre rany postrzałowe nie pochodziły od... postrzałów.
Członkowie Komitetu Strajkowego trafili pod sąd, potem większość z nich wyemigrowała.

14 grudnia rozpoczął się strajk w KWK „Wujek” w Katowicach (ok. 3 tys. górników z ok. 5 tys. załogi, przewodniczącym 20-osobowego Komitetu Strajkowego został Stanisław Płatek) i sformułowano postulaty:

  • uwolnienie przewodniczącego „Solidarności” w kopalni - Jana Ludwiczaka,
  • odwołanie stanu wojennego,
  • przywrócenie działalności Związku,
  • realizacja porozumień jastrzębskich (trzecie porozumienie, jakie „Solidarność” podpisała w sierpniu 1980 r. z władzą, obok porozumień gdańskich i szczecińskich).

Kopalnia została okrążona przez czołgi i wozy pancerne.

Stanisław Płatek wspomina:

Nie braliśmy pod uwagę, że napastnicy będą do nas strzelać, myśleliśmy, że władza wyciągnęła wnioski z tragedii 1970 r. na Wybrzeżu, zresztą generał Jaruzelski w swoim wystąpieniu mówił, żeby nie polała się ani jedna kropla polskiej krwi.

Przy pacyfikacji kopalni „Wujek” w czasie stanu wojennego brało udział: 6 kompanii ZOMO, 4 kompanie ROMO, 1 kompania NOMO, 1 kompania KW MO, 6 kompanii piechoty, 6 plutonów czołgów, 17 członków Plutonu Specjalnego ZOMO; 7 armatek wodnych, helikopter, 55 wozów BWP.

Źródło: Domena publiczna

Podczas pacyfikacji od kul poległo 9 górników: Józef Czekalski - lat 48, Krzysztof Giza - lat 24, Ryszard Gzik - lat 35, Bogusław Kopczak - lat 28, Andrzej Pełka - lat 19, Zbigniew Wilk - lat 30, Zenon Zając - lat 22, Joachim Gnida - lat 28, zmarł 2 stycznia 1981 r. nie odzyskawszy przytomności, Jan Stawisiński - lat 21, zmarł 24 stycznia 1982 r. w szpitalu w Katowicach-Ochojcu nie odzyskawszy przytomności.

21 górników odniosło rany postrzałowe, 22 innego rodzaju obrażenia wymagające hospitalizacji: zatrucie gazem, uszkodzenie gałek ocznych.

Podczas operacji funkcjonariusze SB skonfiskowali pociski wyjęte z ciał rannych. W styczniu 1982 r. Prokuratura Garnizonowa w Gliwicach umorzyła śledztwo w sprawie użycia broni. Zdaniem prokuratora porucznika Janusza Brola broń została użyta w obronie własnej (tak twierdzili do końca napastnicy i Kiszczak).

9 lutego 1982 r. przywódcy strajku zostali skazani na kary kilkuletniego więzienia, innych internowano. Zbigniew Szafraniec - jeden z górników, postrzelonych podczas pacyfikacji, składał zeznania w procesie członków Plutonu Specjalnego w czerwcu 1994 r. Wkrótce potem zginął w niewyjaśnionych okolicznościach (według oficjalnej wersji: samobójstwo). Wielu górników, biorących udział w strajku, zwolniono z pracy. Do końca PRL władze zakazały oddawania czci zabitym.

Źródło: Domena publiczna

Komunistyczne zbrodnie z czasu stanu wojennego nierozliczone

Za przyczynienie się do śmierci 9 górników w kopalni „Wujek” i ciężkiego zranienia 25-ciu w kopalni „Manifest Lipcowy” w grudniu 1981 r. Czesław Kiszczak został skazany na cztery lata więzienia (na mocy amnestii karę zmniejszono o połowę). Warszawski sąd uznał znaczenie tajnego szyfrogramu ZW-I-01486/81, w którym szef MSW „przekazał swoje uprawnienia w zakresie decyzji o użyciu broni palnej dowódcom oddziałów i pododdziałów MO”. Kiszczak do więzienia jednak nie trafił, bo skutecznie odwołał się od wyroku.

Pacyfikacja śląskich kopalń w grudniu 1981 r. to tylko fragment zbrodni <,strong>stanu wojennego i schyłkowego okresu PRL. W ten sposób komunistyczna dyktatura pozbywała się groźnych przeciwników. Część tych zabójstw miała wyjaśnić powołana w 1989 r. w Sejmie kontraktowym Komisja Nadzwyczajna do zbadania działalności MSW w latach 1981-1989, na której czele stanął poseł Jan Rokita. Opracowano listę, zawierającą prawie sto nazwisk osób, które poniosły śmierć w wyniku działania MO i SB. Na liście tej znaleźli się m.in. Grzegorz Przemyk i Piotr Bartoszcze, oraz księża: Jerzy Popiełuszko, Stefan Niedzielak, Stanisław Suchowolec, Sylwester Zych.

Komisja przekazała prokuratorowi generalnemu RP opinie dotyczące 19 przypadków, z których 14 miały być objęte postępowaniem prokuratorskim. Niestety, rozwiązanie Sejmu zakończyło prace komisji Rokity. Później - nawet w okresie rządów Akcji Wyborczej Solidarność - nikt, z posłem Rokitą włącznie, nie domagał się wznowienia tych spraw. W tej sytuacji o osądzeniu jakiejkolwiek zbrodni – rzecz jasna – nie mogło być mowy.

Solidarności stan wojenny nie pokonał

W stanie wojennym, po delegalizacji „Solidarności”, antysystemowa opozycja działała nadal – tyle, że w podziemiu. Była – jak w poprzednich latach - mocno rozpracowywana przez Służbę Bezpieczeństwa. Do tego celu, w 1982 r. powołano Biuro Studiów SB, które było elitarną jednostką specjalną, posiadającą status samodzielnego departamentu MSW.

Źródło: Domena publiczna

15 października 1987 r. Biuro Studiów przygotowało raport, oceniający dotychczasową infiltrację podziemia, pt.: „Ocena działalności struktur nielegalnych”. Materiał, który jeszcze długo później był ściśle tajny, wymienia 284 „struktury nielegalne”.
Raport mówił również m.in., jak należy zwalczać opozycję:

  • paraliżowanie wrogich inicjatyw opozycji politycznej, przy czym należy wykorzystywać wszelkie przejawy niepowodzenia wewnątrz jej organizacji;
  • stała infiltracja kierowniczych gremiów opozycji przez TW celem dezinformacji, złamania ich jedności i zwartości, jak również paraliżu ich inicjatyw;
  • udoskonalenie metod pracy operacyjnej, podniesienie operacyjnego charakteru zastosowanych środków na wyższy poziom”.

Podkreślić jednak trzeba, że od początku stanu wojennego, aż do rozpoczęcia rozmów okrągłego stołu SB nie udało się rozpracować podziemnych struktur. Niektóre były lepiej zinfiltrowane, inne gorzej, wielu przywódców opozycji trafiło do więzień, ale aparat bezpieczeństwa nie był w stanie objąć całego, szerokiego spektrum antykomunistycznej działalności.

Projekt realizowany w ramach obchodów stulecia odzyskania niepodległości oraz odbudowy polskiej państwowości

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

74. rocznica śmierci rotmistrza Witolda Pileckiego

Wideo

Materiał oryginalny: Wprowadzenie stanu wojennego to terror, koniec marzeń o wolności i upadek gospodarczy Polski. - Polska Times

Komentarze 4

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

K
Karol
Strajkujący robotnicy walczyli o polepszenie bytu tzw. socjal. Nikt polityka sie nie zajmował. Niestety do ruchu podłaczyła się inteligencja i kler którzy na pewno nie działali w ich interesie tylko swoim. Jako młody chłopak bardzo pasowała mi ta atmosfera napięcia te różne symbole , atakowanie zomolii. Z perspektywy czasu określił bym to, że byłem młody i głupi. Strajki w zakładach organizowali przeważnie agitatorzy z zewnątrz. Starsze pokolenie pięćziesieciolatków plus pamiętające okrucieństwa wojny i stalinowskie czasy powojenne staneła pod ścianą. Nie było wyboru, albo jesteś z nami albo jesteś kapuś. Pamiętam jak bardzo byli przerażeni tym co się dzieje.

Na grzbietach robotników doszli do władzy a potem ich bez mydła wydymali.

Cała ta styropianowa opozycja dba aby w narracji historycznej pierwszy plan grali oni, a lud był tylko przystawka. Jako czynny uczestnik tamtych wydarzeń w Szczecinie, nigdy nie obiło mi się nawet o ucho nazwisko Kaczyński, a teraz dowiaduję sie ,że to on z bratem pod przewodnictwem Jana Pawła, Jankowskiego i jeszcze kilku zapyziałków z Warsiawy którzy spotykali się na tajnych prywatkach gdzie śpiewali patriotyczne piosenki, malowali po elewacach budynków rewolucyjne hasła, obalili komunę, której w Polsce nie było.

Ta ćwierć inteligencja pozbawiła zwykłych ludzi pracy, zakłady produkcyjne upadły, na mieniu uwłaszczyli się cwaniacy z PZPR i Styropianu. Zauważcie , że w obecnej narracji historycznej o tamtych czasach, histerycy IPN nie wspominaja ani słowa o 21 robotniczych postulatach, ani też o fakcie, że PZPR oddało władzę bez walki, co było dla wszystkich ogromnym zaskoczeniem, a transformacja ustrojowa wydawałasię mrzonką. Co by nie mówioni i pisano, to i tak dla mnie bohaterami czasów Solidarności będzie Wałęsa, Rulewski, Gwiazda, Jurczyk, Wujec,Frasyniuk, a nie jakiś Jarosław Kaczyński, Macierewicz, Romaszewski. Wielu bohaterom Solidarności uderzyła do głowy woda sodowa. Wałęsa nigdy nie powinien zostać prezydentem, co najwyżej przewodniczącym zwiazków zawodowych. Niestety, został wykorzystany jako trampolina do kariery dla różnej maści cwaniakow. Wałęsa to bardzo prosty człowiek który bez opiekunów był tylko pajacem. Jednak w latach Solidarności był niezprzeczalnym liderem którego teraz niszą jak mogą zazdrośnicy tacy jak Jarkacz.

Jaruzelski wprowadzając Stan Wojenny zapobiegł wojnie domowej, a gadanie ,że ruskie nie planowali siłowego wejścia do Polski jest prawdą, bo przecież wojska radzieckie były już w Polsce i obok w bratniej NRD. W jednej chwili zgnietliby cały ten ruch społeczny w miazgę. Trzeba pamietać, że w wojsku ,oficerami sztabu generalnego byli absolwenci radzieckich szkół wojskowych i wielu było powiazanych z sowieckim wywiadem, ale byli też tacy jak były oficer polityczny z leśnego garnizonu który, dzieki swoim leninowskim przekonaniom w nagrodę trafił na salony Sztabu Generalnego. Dziwne jest dla mnie to, że jego wystawne życie tak późno zróciło uwagę kontrwywiadu. Ten USraelski szpion został uznany w III RP za bohatera. Zapomina się , że udostępnił amerykanom dyslokację jednostek wojskowych które w pierwszym rzędzie były by celem dla rakiet. W ojsku służyli młodzi ludzie nie z własnego wyboru, ale z przymusu wynikającego z obowiazkowego poboru. Zgineliby tylko dlatego, że sprzedał ich zakłamany kurdupel w stopniu pułkownika. Jak dla mnie to o wiele większy zdrajca niż ten zaszczuty szwej, który uciekł na Białoruś.

Jestem nawet skłonny uwierzyć , że transformacja ustrojowa była zaplanowana przez służby specjalne PRL, o tym szoku wśród opozycji PZPR-owskiej też się teraz nie wspomina.
S
Stop sov/bolszewii
16 grudnia, 09:27, Gość:

Rozumiem, że nowa historia jest pisana na kolanie- jak wszystko aktualnie...

Rosja kilkakrotnie potwierdziła, że plany wejścia do PL były. Nawet je nieco przećwiczono podczas manewrów Sajuz 80. W sumie, nie musieli nawet "wchodzić". Wystarczyłoby "wyjście" wojsk radzieckich z koszar.

16 grudnia, 21:16, Gość:

I co LWP stanęło by przeciwko ruskim czy społeczeństwu ?



Co nie pamiętasz??

Chyba, że plemnikiem u jakiegoś małolata wtedy byłeś ...? :))

G
Gość
16 grudnia, 09:27, Gość:

Rozumiem, że nowa historia jest pisana na kolanie- jak wszystko aktualnie...

Rosja kilkakrotnie potwierdziła, że plany wejścia do PL były. Nawet je nieco przećwiczono podczas manewrów Sajuz 80. W sumie, nie musieli nawet "wchodzić". Wystarczyłoby "wyjście" wojsk radzieckich z koszar.

I co LWP stanęło by przeciwko ruskim czy społeczeństwu ?

G
Gość
Rozumiem, że nowa historia jest pisana na kolanie- jak wszystko aktualnie...

Rosja kilkakrotnie potwierdziła, że plany wejścia do PL były. Nawet je nieco przećwiczono podczas manewrów Sajuz 80. W sumie, nie musieli nawet "wchodzić". Wystarczyłoby "wyjście" wojsk radzieckich z koszar.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie