Wolę śpiewać po polsku - wywiad z Anną Stodolną

DF
Z Anną Stodolną z Sopotu rozmawia Dominika Fenikowska

Co robisz na co dzień?
W zeszłym roku ukończyłam studia magisterskie. Najpierw zrobiłam licencjat z germanistyki na Uniwersytecie Gdańskim, a później magisterkę z zarządzania nieruchomościami. Aktualnie pracuję w wydawnictwie, które promuje Pomorze i Kaszuby. To ma niewiele wspólnego z muzyką, ale za to ostatnio wydaliśmy kaszubski śpiewnik domowy. Planujemy bardziej wspierać muzyków w przyszłości.
Wolisz śpiewać po polsku czy w innym języku?
Zdecydowanie wolę śpiewać po polsku. Wtedy czuję się najpewniej. Uważam, że nasz język najlepiej wyraża emocje. Ale inne języki też wchodzą w grę. Angielski brzmi dobrze w śpiewie, francuski też jest piękny i melodyjny. Nie miałam jeszcze okazji śpiewać po niemiecku, ale kiedyś spróbuję.
Czy występujesz gdzieś publicznie?
Od ponad dziesięciu lat tańczę i śpiewam w Studiu Sztuki Da Capo al Fine we Władysławowie. Repertuar to głównie utwory z musicali. Jeździmy często na Harcerskie Festiwale Kultury Młodzieży Szkolnej w Kielcach, kilka razy udało nam się zająć wysokie miejsca i zdobyć nagrody. Niestety, ostatnio musiałam zrezygnować z występów w zespole, ponieważ miałam poważną kontuzję kolana. Musiałam zrobić sobie przerwę. Ale jak tylko mogę, to staram się odwiedzać moje trenerki. To właśnie one zaraziły mnie pasją do musicali.
To one inspirowały Cię do śpiewania?
Zawsze czułam chęć do występowania na scenie. Ale od nich wszystkiego się nauczyłam. Trenerki przyjechały do nas aż z Łodzi i gdy tylko założyły studio, byłam jedną z pierwszych osób, które się tam zapisały. Zawdzięczam im najwięcej. Bardzo dobrze wspominam czas spędzony w studiu. Wciąż trzymam głęboko w sercu pasję do musicali, którą mnie zaraziły. Wiem, że będę przekazywała tę miłość do muzyki swoim dzieciom.

Wideo

Dodaj ogłoszenie