Wojna o limity połowowe na bałtyckiego dorsza. Ekolodzy kontra rybacy

Szymon Szadurski
Pomorscy rybacy nie zgadzają się z postulatami ekologów, którzy żądają obcięcia limitów połowowych dorsza. - Gdyby wprowadzono takie regulacje, nie mielibyśmy za co żyć - mówią.
Pomorscy rybacy nie zgadzają się z postulatami ekologów, którzy żądają obcięcia limitów połowowych dorsza. - Gdyby wprowadzono takie regulacje, nie mielibyśmy za co żyć - mówią. Tomasz Bołt
Stanowczy apel, wzywający do zakończenia w 2015 r. nadmiernych połowów dorsza na Bałtyku, wystosowało do unijnych komisarzy ds. rybołówstwa wspólnie 120 organizacji i stowarzyszeń ekologicznych. Pomorscy rybacy nie dowierzają teoriom ekologów na temat fatalnej kondycji dorsza na Bałtyku. Ich spostrzeżenia są zupełnie inne.

Przedstawiciele 120 organizacji wysłali list protestacyjny do Marka Sawickiego, ministra rolnictwa i rozwoju wsi. Chcą się z nim spotkać.

Ekolodzy podkreślają, iż jeśli nie dojdzie do kompromisu, obecna sytuacja grozi całkowitym wybiciem dorsza na Bałtyku. Razem z naukowcami wnioskowali o ograniczenie w przyszłym roku połowów o 53 proc. dla stad zachodnich dorsza na Bałtyku i aż o 56 proc. dla wschodnich, które są najbardziej istotne z punktu widzenia polskich rybaków. Ministrowie UE nie zgodzili się jednak na to, podjęto decyzję o obcięciu limitów odpowiednio o 7 i 22 proc.

Z takiego obrotu sprawy cieszą się pomorscy rybacy, którzy podchodzą krytycznie do postulatów organizacji ekologicznych. Ich zdaniem, kondycja bałtyckiego dorsza nie jest tak zła, jak obwieszczają przedstawiciele tych organizacji.

- Wszyscy rozsądni ludzie, łącznie z unijnymi ministrami ds. rybołówstwa, zdają sobie na szczęście sprawę, iż ekolodzy i naukowcy grubo przesadzają z alarmami na temat kondycji i liczebności stad bałtyckich - mówi Michał Necel, prezes Zrzeszenia Rybaków Morskich w Polsce. - Faktem jest, że dorsza rzeczywiście jest trochę mniej i okazy nie są tak dorodne, jak dawniej bywało, jednak domaganie się obcięcia limitów dla stada wschodniego o ponad połowę to jest nieporozumienie. Gdyby wprowadzono takie regulacje, nie mielibyśmy za co żyć.

Odczuliby to też dotkliwie konsumenci, obserwując ceny dorsza na sklepowych półkach. Michał Necel dodaje, iż organizacje ekologiczne i naukowcy stosują złą metodologię badań, która powoduje gromadzenie przez nich błędnych danych.

- Kiedyś wychodzili w morze z nami na kutrach i szacowali zasoby dorsza - mówi Michał Necel. - Teraz dysponują statkami badawczymi, ale niestety mają mgliste pojęcie, w których miejscach szukać stad. Między innymi z tego wynikają potem ich dramatyczne apele o kondycji tej ryby.

[email protected]

Cały artykuł na ten temat przeczytasz w papierowym, poniedziałkowym wydaniu "Dziennika Bałtyckiego" z 8.12.2014 r.albo kupując e-wydanie gazety

Treści, za które warto zapłacić! REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI

Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie