Woda - jakie są jej zasoby, jak ją oszczędzać, czy może jej zabraknąć? Debata "Dziennika Bałtyckiego" - oglądaj online!

Akcja specjalna Debata

Wideo

Zobacz galerię (2 zdjęcia)
W poniedziałek 22 marca 2021 roku odbyła się debata pt. "Woda - jakie są jej zasoby, jak ją oszczędzać, czy może jej zabraknąć?". Rozmowę ekspertów będzie można oglądać online.

Woda jest niezbędna do życia. Nie zastanawiamy się, czy może jej zabraknąć?

  • Czy może zabraknąć?
  • Ile jej zużywamy?
  • W jakim stopniu ją marnujemy?
  • Skąd czerpiemy wodę?
  • W jakim stopniu woda jest oczyszczana, uzdatniana, ile nieoczyszczonych ścieków i wody trafia do środowiska?
  • Co można jeszcze zrobić, aby zanieczyszczonej wody np. z pól uprawnych było mniej?

Między innymi te kwestie poruszaliśmy w dyskusji z przedstawicielami spółek samorządowych i instytucji regionalnych odpowiedzialnych za dystrybucję wody i gospodarkę wodną.

W dyskusji glos zabrali eksperci:

  • Ryszard Gajewski - prezes zarządu spółki Gdańskie Wody,
  • Stanisław Mikołajski – dyrektor ds. eksploatacyjnych Saur Neptun Gdańsk
  • Mariusz Cytowski - dyrektor projektów strategicznych w firmie Ecol-Unicon.

Staraliśmy się odpowiedzieć, czy grozi nam kryzys wodny? Czy Pomorze i Polska należą do regionów zagrożonych w najbliższej przyszłości niedoborem wody? Jakie podejmujemy i możemy podjąć działania, aby zwiększyć zasoby wód powierzchniowych, np. poprzez retencję, zatrzymanie wody opadowej?

- Mamy do czynienia ze zmianami klimatu, a obszar gospodarki wodnej jest najbardziej narażony na postępujące zmiany klimatyczne - mówił Ryszard Gajewski, prezes zarządu Gdańskich Wód. - Z jednej strony mamy intensywne zjawiska opadowe, ulewy, deszcze nawalne, powodzie, a z drugiej okresy suszy. Rośnie ich intensywność i dotykają one również naszego regionu.

- Dla Pomorza zatwierdzone eksploatacyjne zasoby wody to 3 mln metrów sześciennych na dobę, z czego w mieście Gdańsk eksploatowane jest 4 proc. - mówił Stanisław Mikołajski, dyrektor ds. eksploatacyjnych Saur Neptun Gdańsk. - Polska pod względem zasobów wodnych jest na jednym z ostatnich miejsc w Europie. 1600 m sześc. na statystycznego Polaka pokazuje, że mamy już do czynienia z deficytem zasobów, ponieważ przyjmuje się, że z niedoborem mamy do czynienia, gdy zasoby są niższe niż 1700 m sześc. Obok Polski w gronie państw o najniższych zasobach wody są tylko Cypr, Malta i Czechy.

Na Pomorzu mamy jednak w miarę dobrą sytuację. Przydzielone zasoby wody wykorzystywane są na poziomie około 40 proc.

- Musimy jednak pamiętać, że woda jest od zawsze, ale nie jest na zawsze - zwrócił uwagę Mariusz Cytowski, dyrektor projektów strategicznych w firmie Ecol-Unicon. - Jeżeli już dzisiaj nie zaczniemy myśleć, w jaki sposób uzupełniać zasoby wody, w przyszłości możemy mieć problem z dostępem do niej.

Na przykładzie Gdańska paneliści wyjaśnili, że woda w kranach pochodzi w 83 proc. z ujęć podziemnych, reszta to wody powierzchniowe. Zwrócili uwagę, że niezadowalający jest poziom pozyskiwania wód opadowych. Zaledwie 6 proc. rocznego odpływu z rzek jest retencjonowane.

- Te 6 proc. to zdecydowanie za mało. Zgodnie z celami polityki wodnej naszego kraju, do 2027 roku ten poziom ma się zwiększyć do 12 proc., ale dla porównania w Hiszpanii jest to 45 proc. - mówił Mariusz Cytowski. - Ważne są takie przedsięwzięcia jak łąki kwietne, pasy zieleni, ogrody deszczowe w miastach. To już dzieje się w Gdańsku. Równie ważna jest rozbudowa lokalnych zbiorników retencyjnych, nazywanych prze nas 150+, zlokalizowanych na osiedlach mieszkaniowych. Mogą pełnić dwojaką funkcję. Zabezpieczenia życia i mienia mieszkańców przed powodzią oraz rezerwuaru wody, którą można wykorzystać do podlewania zieleni, celów komunalnych, jak płukanie instalacji kanalizacyjnej, czyszczenia ulic itp.

Konieczny jest rozwój małej retencji.

- Od kilku lat promujemy i wdrażamy ideę retencji rozproszonej - zaznaczył prezes Gajewski. - Opartej na naturze, czyli m.in. roślinach hydrofitowych, zieleni miejskiej. Takie rozwiązania zapewniają bioróżnorodność w mieście, ale także umożliwiają oprócz gromadzenia wody jej oczyszczanie.

Jak dodał prezes Gdańskich Wód, zieleń miejska sama w sobie jest dużym zbiornikiem retencyjnym. Ubiegłoroczna akcja ograniczenia koszenia trawników na ternie miasta Gdańska przyniosła efekt w postaci zatrzymania dodatkowo 50 tys. m sześc. wody, czyli tyle ile wynosi pojemność zbiornika retencyjnego Srebrniki czy Jasień. Dzięki retencji jeszcze mniejszej skali, na samych posesjach możemy pozyskiwać wodę do podlewania zieleni, co znacznie ograniczy zużycie wody wodociągowej.

Pozytywnym trendem w ostatnich latach, na który zwrócili uwagę uczestnicy debaty, jest spadek zużycia wody per capita. Obecnie na terenie działania Saur Neptun Gdańsk utrzymuje się on na poziomie ponad 110 litrów na mieszkańca na dobę. Natomiast jeszcze w latach 90. dobowe zapotrzebowanie na wodę oscylowało wokół 150-160 tys. m sześc. na dobę. Dzisiaj średnio jest to niecałe 70 tys. m sześc.

- Na przestrzeni tych lat poczyniono wiele wysiłków w celu ograniczenia konsumpcji wody - dodał dyrektor Mikołajski. - Krokami milowymi było opomiarowanie zużycia wody i wykorzystanie instalacji wodooszczędnych.

Jest w tej kwestii jeszcze wiele do zrobienia. Pojawia się coraz więcej rozwiązań umożliwiających zwiększenie oszczędności wody. Są to np. umywalki połączone z instalacją spłukiwania w sedesie wykorzystujące wodę zużytą wcześniej do mycia. Wdrażane są rozwiązania ponownego użycia do czynności niezwiązanych ze spożyciem wody, jak mycie czy podlewanie zieleni oczyszczonych ścieków szarych, czy wody deszczowej odprowadzanej do instalacji ściekowych. Warto zdać sobie sprawę, że cele pozaspożywcze to 98 proc. zużycia wody wodociągowej, tłoczonej niekiedy kilometrami rur. Do picia i gotowania wykorzystujemy 2 proc. zużywanej wody.

Na przyszłość zasobów wody ogromny wpływ ma polityka przedsiębiorstw w zakresie jej konsumpcji. Zaledwie 12 proc. zużycia generują gospodarstwa domowe. Reszta to przemysł i rolnictwo. Przykładowo rafinacja 1 tony ropy naftowej - 15 000 l wody, do wyprodukowania bochenka chleba trzeba zużyć 462 litry wody, na szklankę soku pomarańczowego, potrzeba 50 szklanek wody.

- Zakłady przemysłowe będą musiały zmierzyć się z racjonowaniem zużycia wody dla celów produkcyjnych, żeby je optymalizować - powiedział dyrektor Mikołajski. - My ze swojej strony np. optymalizujemy zużycie wody do płukania filtrów i sieci wodociągowej.

Indywidualnie i w firmach nawykiem powinno być oszczędzanie wody. W innym razie może jej zabraknąć lub może stać się na wagę złota.

Debata odbyła się o godz. 12, w poniedziałek 22 marca. Można ja zobaczyć w naszym serwisie oraz na Facebooku.

Dodaj ogłoszenie