Pomorskie atrakcje na weekend
    Jesienią warto wybrać się do parku krajobrazowego

    Weekend z PKM

    Rozwiń
    Wnuk gdyńskiego Edisona czeka na prąd

    Wnuk gdyńskiego Edisona czeka na prąd

    Dorota Abramowicz

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Waldemar Ostrowski z Gdyni ostatnio często myśli o swoim dziadku po kądzieli Kazimierzu Bielińskim, który był niczym słynny Thomas Edison (wynalazca zafascynowany energią elektryczną, twórca pierwszej na świecie elektrowni). Inżynier Bieliński jeszcze przed wojną - jako pierwszy dyrektor Miejskich Zakładów Energetycznych - elektryfikował bowiem Gdynię.
    Zainicjował i stworzył wieloletni program inwestycyjny budowy sieci napowietrznych i kablowych wysokiego napięcia, stacji transformatorowych,oświetlenia ulic i całych dzielnic. W listopadzie 1939 roku zginął rozstrzelany przez Niemców w Piaśnicy. Dziś jego nazwisko nosi ulica na gdyńskiej Dąbrowie, upamiętnia go także specjalna tablica w gmachu głównym Politechniki Gdańskiej.

    Tymczasem wnuk Kazimierza Bielińskiego od siedmiu lat walczy o...
    prąd. A konkretnie o doprowadzenie linii energetycznej do działki usytuowanej w Osadzie Bernadowskiej w Gdyni, znajdującej się zaledwie 500 metrów od sopockiego Brodwina i około kilometra od Wielkiego Kacka.
    - Sytuacja jest nieco dziwna - mówi zrezygnowany potomek człowieka, który sprawił, że w Gdyni palą się żarówki. - Kompletnie nie do przyjęcia jest, by na początku XXI wieku pozbawiano nas podstawowego dobra społecznego, jakim jest dostęp do energii elektrycznej.

    Osada Bernadowska mieści się na polanie otoczonej lasem. Na stałe mieszka tu kilkanaście rodzin, które korzystają z napowietrznej linii energetycznej wiodącej z Sopotu. Ostrowski nie korzysta, bo nie może wybudować całorocznego domu.
    Trudno bowiem budować cokolwiek bez prądu. W czerwcu 2006 roku państwo Ostrowscy otrzymali z firmy Energa warunki przyłączenia do sieci, w których powiadomiono ich, że będą korzystać z linii napowietrznej kabla idącego z Brodwina. Kiedy? No wtedy gdy linia zostanie wybudowana. I tu zaczyna się kłopot.

    - Zależy nam na nowych klientach - tłumaczy Beata Ostrowska [zbieżność nazwisk przypadkowa - red.], rzeczniczka prasowa Energi. - Nie możemy jednak nic zrobić, jeśli zgody na pociągnięcie linii nie wydadzą właściciele terenu, nad którym przebiegają kable.
    Kable mają najpierw zawisnąć nad dzielnicą Brodwino, a następnie nad lasem. Wprawdzie Lasy Państwowe zgodziły się na pociągnięcie linii, ale władze sopockiej Spółdzielni Mieszkaniowej Nauczycielskiej nie odpisują na kolejne listy, nie zajmują oficjalnego stanowiska.

    - Pewnie boją się, że gdy dojdą nowi użytkownicy, zaczną się kłopoty z dostawami prądu - mówi Roman Andrzejewski, podwykonawca Energi z firmy Tara.
    - Dziadkowi przed 80 laty chyba z prądem było łatwiej - komentuje gorzko wnuk inżyniera Kazimierza Bielińskiego.
    Wczoraj rzeczniczka Energi obiecała, że niezależnie od rozwoju sprawy specjaliści firmy siądą nad mapą i poszukają innej trasy dla kabla.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo