Właściciel Stoczni Gdańsk: "Chcemy się dogadać". Wierzyciel: "Rozmowy nie są prowadzone"

Czesław Romanowski
Z powodu trudności finansowych stocznia nie wykonała uzgodnionego z Brukselą planu naprawczego, co może skutkować koniecznością zwrotu 550 mln zł
Z powodu trudności finansowych stocznia nie wykonała uzgodnionego z Brukselą planu naprawczego, co może skutkować koniecznością zwrotu 550 mln zł Grzegorz Mehring/Archiwum
Gdański sąd czeka na stanowisko Stoczni Gdańsk w sprawie wniosku o upadłość zakładu przesłanego przez krakowską firmę Biprostal. Stocznia musi się do niego ustosunkować w ciągu 14 dni od daty otrzymania.

- Nie wiem, jaka będzie nasza odpowiedź na wniosek, bo go jeszcze nie dostaliśmy - powiedział nam wczoraj rzecznik ISD Polska Jacek Łęski. - Niezależnie od tego trwają rozmowy z tą firmą, które mają na celu takie załatwienie sprawy, by nie doszło do sądowego rozstrzygnięcia i żeby Biprostal mógł wniosek wycofać.

Łęski mówił wcześniej, że krakowska firma nadal "dostarcza stoczni jeszcze pewne rzeczy i robili coś, co nie zostało jeszcze skończone, więc jest jeszcze pewne pole manewru, żeby się dogadać", dodając, że wniosków o upadłość stoczni było już kilka i zawsze udało się znaleźć wyjście z trudnej sytuacji.

Radca prawny Marian Nawrot, który działa w imieniu Biprostalu w sporze ze Stocznią Gdańsk, jest zdziwiony deklaracjami rzecznika ISD: - Nie ma i nie było żadnych rozmów ani telefonów ze strony stoczni w tej sprawie - twierdzi. - Co więcej, w zeszłym tygodniu to Biprostal dzwonił do dyrektora finansowego stoczni, ale w Gdańsku go nie było, a gdy złapaliśmy go w Warszawie, nie miał dla nas czasu.

Według radcy, takie działania, a właściwie ich brak, wyglądają na unikanie rozwiązania sprawy i niechęć jej załatwienia. Mecenas Nawrot ujawnił nam, że kwota, jaką Stocznia Gdańsk winna jest krakowskiej firmie, to 900 tysięcy złotych.

- To zadłużenie pochodzi jeszcze z października 2011 roku - mówi mecenas Nawrot. - Było więc trochę czasu na jego uregulowanie. Nasze częste monity w tej sprawie nie przyniosły rezultatu, stąd wniosek o upadłość. Nie jesteśmy wrogami stoczni, nie chcieliśmy wykonywać tak radykalnego ruchu, ale zostaliśmy postawieni pod ścianą.

Radca zapewnia, że sprawa cały czas jest otwarta, i jeżeli dług wpłynie na konto Biprostalu, firma wycofa wniosek o upadłość.

Biprostal był generalnym projektantem i głównym wykonawcą odpowiedzialnym za uruchomienie hali drugiej linii konserwacyjno-malarskiej, służącej do konserwacji sekcji wież wiatrowych i elementów innych, dużych konstrukcji stalowych. Kontrakt z krakowską firmą to efekt próby przestawienia stoczni na produkcję elementów wież wiatrowych.

c.romanowski@prasa.gda.pl

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kowal

Zawsze się udawało ,więc liczą że i teraz czarodziejska rózdzka zamacha.Skoro nie produkują już statków ,nazwa Stocznia Gdańska jest już nieuprawniona.Niepłacenie zobowiązań kontrahentom i podwykonawcom jest tam na porządku dziennym. Kolebka Solidarności ,a masa ludzi zatrudniona na umowach śmieciowych z głodowymi stawkami.

???

ISD dostarcza blachy!!!!!!!!!!!! co im do SG??? bzdety publikujecie, a potem macie pretenzje do o jak to nazywacie OPINII PUBLICZNEJ

h
hahaha

ZENADA!!

n
nkt

nikt do nikogo nie dzwonił, chyba ze na lamach prasy, hehehehe

777

a ROBOTNIK nieŻYŁ GłODnie.

b
budda

najtańsza opcja.

Dodaj ogłoszenie