reklama

Władysławowo. Strażnicy miejscy wyróżnieni za pracę na rzecz zwierząt

P. NiemkiewiczK. HoffmannZaktualizowano 
Jarosław Jeka to strażnik i zarazem miłośnik zwierząt
Jarosław Jeka to strażnik i zarazem miłośnik zwierząt Fot. Konrad Kędzior
Strażnicy miejscy z Władysławowa otrzymali od OTOZ Animals szczególne podziękowania za współpracę ze schroniskiem zwierząt w Dąbrówce.

Wśród ich codziennych obowiązków znajdziemy wiele działań związanych z utrzymaniem porządku w mieście. Jednym z nich jest wyłapywanie bezdomnych zwierząt, a tych w sezonie letnim w najbardziej obleganych miejscowościach nadmorskich powiatu puckiego naprawdę nie brakuje.

Zgłoszeń dotyczących szwendających się m.in. po dzielnicach Władysławowa zwierząt odbierano kilkanaście w ciągu tygodnia. Strażnicy nieustępliwie szukali właścicieli zaginionych psów, wzorowo współpracując m.in. ze schroniskiem w Dąbrówce koło Wejherowa, przychodnią weterynaryjną Psia Kość i z funkcjonariuszkami OTOZ Animals. To właśnie kooperacja z tą ostatnią organizacją zaowocowała wyróżnieniem dla całej jednostki.

- To naprawdę modelowy przykład współpracy ze służbami mundurowymi - podkreśla Maria Antoniewicz, inspektor Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt OTOZ Animals. - Na strażników we Władysławowie możemy liczyć zawsze i o każdej porze. Chętnie nam pomagają, nie patrząc na to, czy akurat są na służbie, czy właśnie ją skończyli.

Według animalsów, podobne praktyki - gdy służby chętnie włączają się w pomoc zwierzętom, a nie wymawiają się ograniczeniami krępujących ich działania przepisów - w Polsce nie należą do standardów. Stąd właśnie wyróżnienie dla władysławowskich funkcjonariuszy. - Nieraz wykazali się ogromną empatią - komentuje Maria Antoniewicz.

Oprócz symbolicznego dyplomu, który lada dzień zawiśnie na ścianie gabinetu władysławowskiej jednostki, w sposób szczególny podziękowano jednemu ze strażników - Jarosławowi Jece. To właśnie on zachował się wzorowo podczas akcji ratowania Odiego - niemiłosiernie skatowanego przez dwóch mieszkańców gminy Władysławowo czworonoga. Jego natychmiastowa reakcja i zimna krew przyczyniły się do tego, że niespełna dwuletni psiak przeżył, choć czekała go kilkumiesięczna rehabilitacja.

Prywatnie Jarosław Jeka jest wielkim miłośnikiem zwierząt. To z pewnością pomaga mu w podobnych interwencjach.

Więcej o sprawie brutalnego pobicia psa Odiego przeczytasz w poniższych artykułach:

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

A
Antypsiarz

Co to za wypowiedź.Przecież oni powinni karać psiarzy za nie dopiłowanie psa. Za nasze podatki oddają kuposraja do schroniska ,leczą i szukają właściciela.Ja też chce, żeby na parkingu umyli mi samochód i zapłacili za postój

Dodaj ogłoszenie