Władysław Żmuda przed ogłoszeniem kadry na Euro 2020: Oczekuję, że Paulo Sousa mnie zaskoczy

Tomasz Biliński
Tomasz Biliński
Władysław Żmuda przed ogłoszeniem kadry na Euro 2020: Oczekuję, że Paulo Sousa mnie zaskoczy Szymon Starnawski/Polska Press
Myślę, że jakieś zmiany względem kadry na marcowe mecze na pewno będą, ale niedużo. Jednak oczekuję jakiejś niespodzianki - nie kryje Władysław Żmuda, wybitny obrońca reprezentacji Polski, medalista mistrzostw świata i igrzysk olimpijskich, polski rekordzista pod względem rozegranych meczów na mundialu (21), a także asystent selekcjonera za kadencji Jerzego Engela i Pawła Janasa. W poniedziałek o godz. 12 Paulo Sousa ogłosi kadrę na zgrupowanie w Opalenicy przed mistrzostwami Europy.

Na mistrzostwa świata w 1974 r. pojechał pan jako 20-latek i został najlepszym młodym piłkarzem turnieju. Czy dziś widzi pan kogoś, kto mógłby powtórzyć historię na mistrzostwach Europy?
Zawsze coś takiego może się zdarzyć. Zwłaszcza że mamy nowego trenera, który pierwszymi powołaniami w marcu pokazał, że szuka młodych piłkarzy. Przy okazji wielkich imprez wkalkulowane jest, że ktoś niespodziewanie może dołączyć do reprezentacji i okazać się odkryciem turnieju. Ale odpowiadając na pytanie - nie potrafię nikogo wskazać.

W ostatnich tygodniach głośno zrobiło się o Nicoli Zalewskim w AS Roma. Warto wpychać go już do kadry?
Na razie niech ugruntuje swoją pozycję w klubie. Oczywiście to inna pozycja, ale jak już szukamy, to prędzej Kamil Piątkowski ma potencjał, by zaskoczyć. Regularnie gra w Rakowie, ma za sobą debiut w kadrze, a w perspektywie transfer do Red Bull Salzburg. A Zalewskiego trzeba obserwować. Jeśli to taki talent, dać mu szansę na spokojnie.

Mamy problem z młodymi piłkarzami, którzy potrafią zrobić różnicę na boisku? Przykład choćby defensywy z Kamilem Glikiem i bez niego w pierwszych meczach pod wodzą Paulo Sousy.
To kwestia wyszukania. Szkolenie jest, ale zdolną młodzież można policzyć na palcach jednej ręki. Poza tym widzimy, ilu naszych nastolatków mamy za granicą, kolejni wyjeżdżają z Polski. Konkurencja, jeśli chodzi o zabiegających o nich kluby, jest duża. Generalnie łatwo nie jest. Co do Glika i defensywy, to doświadczenie robi swoje. Młody może być zdolny, ale na wysokim poziomie trzeba czerpać z tego, co się przeżyło. Kolejna rzecz to gra w klubie, a w kadrze. Mieliśmy wielu zawodników, którzy imponowali, ale w meczach reprezentacji nie potrafili tego podtrzymać.

W poniedziałek poznamy szeroką kadrę na Euro 2020, choć zdaniem „WP Sportowych faktów” ma to być od razu 26-osoba drużyna na turniej. Selekcjoner niweluje stres piłkarzy czy nie ma z kogo wybierać?
Aż tak ograniczonego pola manewru nie ma. Czasu jest mało, więc z docelową kadrą można pracować nad szczegółami. Ci, którzy się w niej nie znaleźli, mogą planować urlopy, a tak byliby bardziej rozbici. Z drugiej strony zdrowa rywalizacja mogłaby mieć lepszy wpływ na grę zespołu.

Jak wyglądało ogłoszenie kadry na mundial w 1974 r.? Było dla pana stresujące?
Po zebraniu zarządu związku z trenerami kadrę ogłoszono w kawiarni, jeśli się nie mylę, na Gwardii Warszawa. Ja dowiedziałem się o powołaniu z mediów. Dla mnie było to dużym zaskoczeniem, choć po cichu liczyłem, że je dostanę. Jeszcze większą niespodzianką było to, że trener Kazimierz Górski wystawił mnie w pierwszym składzie. Wcześniej nie grałem w meczach eliminacyjnych, jedynie w paru towarzyskich. Nic nie wskazywało, że postawi na mnie.

O tego typu rzeczach opowiada pan w autobiografii „A ty będziesz piłkarzem”, którą napisał pan wspólnie z Dariuszem Kurowskim?
Jest dużo historii zakulisowych. Skupiłem się nie tylko na meczach, więcej jest życia prywatnego, afer... Dużo rzeczy, których niektórzy nie pamiętają. Sam jestem ciekawy reakcji czytelników.

Ktoś się może obrazić po jej przeczytaniu?
Może, ale raczej nie powinien. Ci, co mnie znają, wiedzą, że jestem szczery. Opowiedziałem, jak było.

Czemu dopiero po tylu latach zdecydował się pan na napisane autobiografii?
Połowę książki miałem pięć lat temu. Później trochę moja głowa nie nadawała się do opowiadania. Darek nie naciskał, powiedział, że jak będę gotowy, to dokończymy.

To wspomnień czar dla tamtego pokolenia czy młodsi też znajdą coś dla siebie?
Jest co wspominać. Jak rozmawiam z kibicami ze starszego pokolenia, to byłem zaskoczony, gdy mówili, że ich wnuki po usłyszeniu jakichś historii z naszych czasów, interesują się nimi. Jako młody chłopak w rozmowie ze starszymi piłkarzami też czasem robiłem wielkie oczy, bo takie rzeczy opowiadali, jakby byli z innej epoki. Gdy zaczynałem grać w Motorze Lublin, to korki Adidasa były czymś nieprawdopodobnym. W lidze miał je jeden gość, który kupił je sobie podczas wyjazdu za granicę z kadrą. A tak to wszyscy grali w butach kolarskich i szewc, który był jedną z najważniejszych osób w klubie, nabijał nam je gwoździami jako korki. Dziś dzieciaki mają całą paletę kolorów butów i nawet się nie ubrudzą.

Wróćmy do kadry na Euro 2020. Kto powinien zastąpić Krzysztofa Piątka?
Trudno powiedzieć. W tych pierwszych meczach Sousy widać było, że wyżej stawia Krzysztofa Piątka niż Arkadiusza Milika. Choć ten akurat dopiero wracał do meczowego rytmu w Marsylii. Być może dobrym rozwiązaniem i docenieniem polskiej ligi byłoby postawienie na Jakuba Świerczoka? Z drugiej strony można poszukać młodego i perspektywicznego napastnika. Jako ten trzeci nie będzie miał za dużo szans na grę, a miałby się od kogo uczyć, na czele z Robertem Lewandowskim.

Patrząc na to, jak Robert Lewandowski rozwinął się, imponuje formą w dwóch ostatnich sezonach, możemy liczyć, że wreszcie będzie liderem na boisku z prawdziwego zdarzenia? To zarzucały mu także zagraniczne media. Do tej pory na mistrzostwach Europy strzelił dwa gole, na mistrzostwach świata ani jednego.
Przede wszystkim brakuje mu sukcesu z kadrą na jednym czy drugim turnieju. Myślę, że wszyscy jesteśmy zgodni w tym, że Robert ma wybitną karierę klubową. To czego dokonuje, jest czymś niezwykłym. Oczywiście w reprezentacji też strzela gole, ale nie przesądzają one o medalach, które zaakcentowałyby jego talent.

Argument, że w Bayernie Monachium ma innych piłkarzy wokół siebie, nie jest wystarczająco przekonujący?
Tego nie da się ukryć, a to jest ważne w grze zespołowej. Poza tym inaczej gra w obu drużynach. W klubie jest ustawiony na szpicy, w kadrze częściej się cofa.

Kto jest najlepszym napastnikiem w historii polskiej piłki - Robert Lewandowski czy Grzegorz Lato?
Trudno porównywać. Jeden, fakt, świetnie gra w klubie, ale drugi jest królem strzelców mundialu, medalistą mistrzostw świata i igrzysk olimpijskich. Życie pokazało, że kolejnym pokoleniom jest trudno nawet się do tego zbliżyć. Są to trofea, które pozostaną.

W kadrze na Euro 2020, poza kontuzjowanymi, spodziewa się pan zmian względem marcowych powołań?
Myślę, że jakieś na pewno będą, ale niedużo. Ale oczekuję jakiejś niespodzianki.

W marcu takimi byli młodzi gracze Pogoni Szczecin, czyli Sebastian Kowalczyk i Kacper Kozłowski. Teraz Sousa też ich wezwie czy postawi na bardziej doświadczonych?
Może ich powołać. Kadra jest 26-osobowa, więc powinno być w niej miejsce dla młodych. Pomału nasza reprezentacja potrzebuje świeżej krwi. Nie tylko zawodników perspektywicznych, ale też takich, którzy będą wchodzić często na boisko i dawać trenerowi alternatywę.

A pomysł Sousy na grę, zwłaszcza z trzema obrońcami, przekonuje pana?
Na początku gra i błędy pokazały, że selekcjoner nie trafił z wyborami. Inna sprawa, że nie ma wystarczająco dużo czasu, aby wszystko od razu funkcjonowało jak należy. Może lepiej to będzie wyglądać po zgrupowaniu w Opalenicy.

Mówiąc o braku czasu Paulo Sousy, to cofnijmy się do stycznia i pytania, czy był sens zastępować nim Jerzego Brzęczka?
To na pewno było duże zaskoczenie. Może gra kadry Brzęczka nie do końca mogła się podobać, to jednak trener awansował na mistrzostwa Europy. Okaże się, czy decyzja była trafiona. Może w PZPN liczą, że Sousa da impuls do kroku na wyższy poziom.

Czego oczekuje pan od jego kadry na Euro?
Przede wszystkim odwagi w powołaniach i zmianach. Mamy pozycje, na które mogłaby wejść młodzież.

Bardzo dobry sezon w Napoli ma Piotr Zieliński. Euro to dla niego ostatni dzwonek, by nie trafił do grupy piłkarzy, którzy w kadrze tracą umiejętności?
Myślę, że czas najwyższy, aby pokazał swój potencjał także w drużynie narodowej. Nie można mówić, że jest młody, od niego musimy oczekiwać. Słyszymy, że markowe kluby chciałyby go u siebie. Okazję do potwierdzenia klasy światowej ma wyśmienitą. Jednak do tej pory faktycznie w reprezentacji nie gra dobrze. Pracowałem z nim w kadrze juniorów. Widać było, że ma talent. Brakuje mu ustabilizowania formy. To zagadka, czemu w kadrze gra słabo.

Wyjście z grupy będzie dla nas sukcesem?
Na pewno. Hiszpania to inna półka, ale Słowacja i Szwecja, choć są w naszym zasięgu, to są to bardzo dobre drużyny. Zajęcie drugiego miejsca i awans będzie sukcesem.

JUŻ IDZIESZ? MOŻE CIĘ ZAINTERESUJE:

"Studio Kadra" po meczu Polska - Słowacja (1:2)

Wideo

Materiał oryginalny: Władysław Żmuda przed ogłoszeniem kadry na Euro 2020: Oczekuję, że Paulo Sousa mnie zaskoczy - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie