Wisła-Hel: Obudzili się jako rozbitkowie na wyspie

Roman Kościelniak
Artur Labudda i Robert Pasecki, gdy wieczorem rozbijali obóz na brzegu Wisły, nie przeczuwali, że rano czeka ich niemiła przygoda. Obudzili się o godz. 4 jako rozbitkowie na wyspie. Wszystko przez to, że w rzece podniósł się poziom wody. Co gorsza, zniknął kajak, którym obaj wędrowcy płynęli w poprzek Polski.

- Działo się to przy ujściu Narwi do Wisły - relacjonuje Artur Labudda, niepełnosprawny mieszkaniec Helu, który chce wraz z przyjacielem dopłynąć kajakiem do Świnoujścia. Start wyprawy wyznaczyli sobie w Solinie przy zaporze na Sanie.

- Próbowaliśmy się skontaktować z rybakami, których widzieliśmy pod drugiej stronie rzeki - opowiada Labudda. - Machanie pomarańczową kurtką, krzyki czy sygnały gwizdkiem ratunkowym na nic, oni tylko wpatrzeniu w te spławiki.

Telefon WOPR-u w pobliskim Nowym Dworze Mazowieckim nie odpowiada. Może za wcześnie dzwonimy? W pobliżu naszej wyspy przepłynęło kilka łodzi z wędkarzami... Zero reakcji na sygnały, oni patrzą tylko w te spławiki. Teraz wiemy, jak się czują rozbitkowie na bezludnej wyspie, widząc przepływający obok statek.

Po dwóch godzinach wzywania pomocy podpłynął wreszcie jakiś wędkarz i zgodził się zabrać na pokład łodzi Roberta Paseckiego, aby wspólnie poszukać kajaka-uciekiniera. Znaleźli go jakieś dwa kilometry dalej. Na szczęście był nieuszkodzony i po powrocie do obozu i szybkim śniadaniu obaj wędrowcy mogli ruszyć w dalszą podróż.

- Nigdy nie należy tracić nadziei - twierdzi Robert Pasecki.

Artur Labudda, który 23 lata temu stracił w wypadku kolejowym obie nogi, chce wyprawą kajakiem w poprzek Polski udowodnić innym niepełnosprawnym, że kalectwo nie musi przeszkadzać w realizacji marzeń. Przed rokiem Labudda na quadzie objechał granice Polski. Tamtą podróż nazwał "Granicami bez granic". Wcześniej wraz z Robertem Paseckim uczestniczył w wyprawie na Syberię.

Teraz obaj podróżnicy zdecydowali się na przepłynięcie kajakiem z zapory na Solinie do Świnoujścia. Tegoroczna wędrówka odbywa się pod hasłem "Z prądem pod prąd".
Dzisiaj kajakarze spodziewani są w Toruniu.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Teresa Matuszewska
Życzę sympatycznych ludzi na wodzie i na lądzie.
Trzymam kciuki za Pana Artura i Roberta.
Do zobaczenia w Helu.

SERDECZNE podziękowanie dla Pana wędkarza, który zgodził się zabrać na pokład łodzi p.Roberta Paseckiego, aby wspólnie poszukać kajaka-uciekiniera.
Dodaj ogłoszenie