Wisła Kraków - Lechia Gdańsk 12.09.2021 r. Tomasz Kaczmarek zaczął, tak jak Piotr Stokowiec skończył. Lechia prowadziła 2:0 i nie wygrała

Paweł Stankiewicz, Kraków
Wisła Kraków - Lechia Gdańsk
Wisła Kraków - Lechia Gdańsk Fot. Anna Kaczmarz
Udostępnij:
Lechia Gdańsk prowadziła 2:0 z Wisłą w Krakowie po pierwszej połowie. Nie utrzymała tego wyniku, a Wisła wyrównującego gola strzeliła w doliczonym czasie gry.

Tomasz Kaczmarek doczekał się debiutu w roli trenera Lechii. Ten przypadł na trudny meczu, bo Wisła również dobrze zaczęła sezon, a biało-zielonym zawsze ciężko grało się w Krakowie.

CZYTAJ TAKŻE: PKO Ekstraklasa 2021/22 NA ŻYWO. Wyniki, tabela

W meczu sparingowym nowy szkoleniowiec gdańskiego zespołu testował grę trzema obrońcami, ale przeciwko Wiśle rewolucji nie było ani w ustawieniu ani w składzie. W porównaniu z poprzednim meczem z Radomiakiem nastąpiła tylko jedna zmiana, gdyż w bramce Dusana Kuciaka zastąpił Zlatan Alomerović. Czy to oznacza, że Serb będzie pierwszym bramkarzem u trenera Kaczmarka? Niekoniecznie. Szkoleniowiec zdradził, że przeprowadził rozmowę z bramkarzami i umówił się z nimi, że w dwóch pierwszych meczach pod jego wodzą zagra Alomerović, w dwóch kolejnych Kuciak, a potem trenerzy podejmą decyzję, co dalej.

Tomaszowi Kaczmarkowi bardzo zależało na udanym debiucie. Przez większość meczu stał blisko linii boiska, w polu przeznaczonym dla trenerów. Gestykulował, krzyczał podpowiadał, ale jak wynik stał się korzystny dla jego podopiecznych, to oglądał mecz już z większym spokojem. Do końcowego gwizdka sędziego Pawła Raczkowskiego żył meczem i starał się w nim uczestniczyć wraz z zawodnikami.

Lechia nie była lepsza od Wisły w pierwszej połowie, nie utrzymywała się dłużej przy piłce, nie kontrolowała meczu, ale wynik miała doskonały. Gospodarze mieli aż osiem rzutów rożnych i kilka razy zrobiło się groźnie w polu karnym, ale gdańszczanie dobrze radzili sobie w defensywie, choć może cofnęli się zbyt głęboko. Jednym z bohaterów zespołu z pewnością był Alomerović, który bronił pewnie, dobrze, a przy tym miał szczęście, kiedy Patryk Plewka strzelił wprost w niego. Kiedy biało-zieloni wyszli z czterema akcjami ofensywnymi, to zawsze było groźnie. Wtedy, kiedy strzał Jarosława Kubickiego został zablokowany, a kapitalne uderzenie Macieja Gajosa znakomicie obronił Paweł Kieszek. Bohaterem tych skutecznych wypadów biało-zielonych był za to Ilkay Durmus. Zrobił świetną akcję, z którego nie wyszedł ani strzał ani dośrodkowanie, ale piłka nabrała rotacji, odbiła się od poprzeczki, a skutecznym wykończeniem głową popisał się Kubicki. Tuż przed przerwą Durmus przeprowadził kapitalną akcję, założył „siatkę” Michalowi Frydrychowi, a ten ratował się faulem. Rzut wolny dla Lechii z bardzo dobrej pozycji, ale jego wykonanie poprzedziła kłótnia Durmusa i Rafała Pietrzaka o to, kto ma oddać strzał. Pietrzak nie chciał odpuścić, ale Durmus był bardzo stanowczy w swoim przekonaniu, że to on powinien wykonać ten rzut wolny. Pietrzak odpuścił, ale zachwycony nie był. Durmus za to szybko podbiegł od piłki, żeby nikt mu jej nie zabrał i pięknym strzałem nad murem zdobył drugiego gola dla Lechii, a swojego debiutanckiego w biało-zielonych barwach.

CZYTAJ TAKŻE: Tak prezentują się partnerki piłkarzy Lechii Gdańsk ZDJĘCIA

W drugiej połowie nadal błyszczał Alomerović. Zwłaszcza popisał się bardzo dobrą interwencją, kiedy kierunek lotu piłki zmienił Felicio Brown Forbes. Wisła nie mogła sforsować defensywy biało-zielonych, a sposób znalazł dopiero Frydrych, który huknął z dystansu w samo „okienko”. Gospodarze mogli wyrównać, ale znowu zabrakło im szczęścia. Lechia czekała na kontry, ale bardziej skupiła się na defensywie niż szukaniu trzeciego gola. Trochę zamieszania zrobiło dopiero wejście Conrado na boisko i po jego akcji Serafin Szota faulował Brazylijczyka i po drugiej czerwonej kartce musiał opuścić boisko. Wisła grała w osłabieniu, a Lechia pozwoliła rywalom wyrównać w ostatniej akcji meczu, w siódmej minucie doliczonego czasu. Piotr Stokowiec skończył pracę z Lechią remisując z Radomiakiem 2:2, choć było 2:0, a Kaczmarek tam samo ją zaczął.

Pazdan, Sobiech, Furman i Quintana wracają do ekstraklasy. "To ciekawe nazwiska, które mówią coś kibicom. To magnesy na stadiony"

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie