Wirusolog prof. Bieńkowska-Szewczyk: Liczba zakażeń wzrasta i będzie wzrastać, o bezpieczeństwie nie ma więc mowy

Agnieszka Kamińska
Agnieszka Kamińska
Adam Jankowski/Polska Press
- Gdyby więcej osób się zaszczepiło, moglibyśmy już być znacznie bardziej bezpieczni niż jesteśmy w tej chwili - mówi prof. Krystyna Bieńkowska-Szewczyk, kierownik Zakładu Biologii Molekularnej Wirusów Międzyuczelnianego Wydziału Biotechnologii Uniwersytety Gdańskiego i Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

W jakim punkcie pandemii teraz jesteśmy? Czy to jest względna stabilizacja, faza schyłkowa czy jednak cisza przed burzą?

Jesteśmy w fazie rozwojowej. Oczywiście nie można tu mówić o takiej skali pandemii, jak na początku roku. Faktem jest jednak to, że liczba zakażeń wzrasta i na pewno będzie wzrastać. Mam też ogromną nadzieję, że nie będziemy obserwować tak dramatycznych liczb, jak wiosną. Trzeba też pamiętać o tym, że faktyczna liczba zakażeń jest dużo wyższa niż liczba zakażeń wykrywanych. Z powodu braku dolegliwości chorobowych lub chęci uniknięcia kwarantanny, dużo osób się nie testuje. Można to zrozumieć, ale to nie jest sposób, żeby pandemię wygasić. Ciągle jesteśmy w aktywnej fazie pandemii. Jest to związane z tym, że niedostateczna liczba osób się zaszczepiła.

To znaczy, że odporność naszego społeczeństwa jest nadal niewystarczająca i nadal nie jest bezpiecznie?

Odporność zbiorowa jest pewnym mitem, bo nigdy jej nie osiągniemy całkowicie. Żeby liczba zakażeń nie wzrastała, to populacja osób dorosłych musiałaby być zaszczepiona w niemal 90 proc. W Polsce zaszczepiło się 19 mln osób. To znaczna liczba w skali kraju, ale niewystarczająca, żeby wygasić pandemię. W krajach, w których zaszczepiło się dużo więcej osób niż u nas - około 80 proc. dorosłych - można powiedzieć, że jest względnie bezpiecznie. U nas ten wskaźnik jest znacznie mniejszy, wobec tego o bezpieczeństwie nie może być mowy. I to tym bardziej, że ludzie wracają z urlopów, dzieci powróciły do szkół, za chwilę rozpocznie się rok akademicki.

Wśród niezaszczepionych będzie przybywało osób, które zachorują. I część z nich zachoruje ciężko. Tymczasem my już przeszliśmy tragiczną lekcję. W Polsce zmarło dotąd ponad 75 tys. osób na COVID-19. Niektórzy twierdzą, że te statystyki mogą być nawet wyższe. Na pewno pod względem śmiertelności nasz kraj znajduje się w europejskiej czołówce. Otrzymaliśmy tragiczną lekcję nie tylko z powodu samego koronawirusa, ale też konsekwencji niewłaściwego działania systemu ochrony zdrowia.

Jeśli zakażeń będzie dużo, to dojedzie do paraliżu służby zdrowia. A ona jest w złej kondycji pod względem finansowym i organizacyjnym, o czym mówi też protest pracowników tego sektora. Przypomnę tylko, że wskutek pandemii z utrudnieniami borykali się właściwie wszyscy pacjenci, obowiązywały przecież teleporady, wydłużyły się kolejki do specjalistów. Nie można też było swobodnie odwiedzać chorych w szpitalach, a to utrudniało sytuację pacjentów. W szpitalach za mało jest personelu i często to rodzina pomagała w pielęgnacji chorych.

Ludzie jakby o tym wszystkim zapomnieli - żyją tak, jakby pandemii nie było. Nie szczepią się, nie noszą maseczek, nie zachowują dystansu społecznego. Ale może jednak pewne rozprężenie jest usprawiedliwione?

Obawiam się, że obecna postawa części społeczeństwa nie sprzyja walce z pandemią. Trudno zrozumieć niechęć do szczepień, bo ona jest nieuzasadniona żadnymi faktami naukowymi. Gdyby więcej osób się zaszczepiło, moglibyśmy już być znacznie bardziej bezpieczni niż jesteśmy w tej chwili. Nawet jeśli ta fala koronawirusa nie przybierze takich rozmiarów jak poprzednia, trzecia fala, to i tak będzie powodować problemy. We wtorek odnotowano 22 osoby zmarłe na COVID-19. To nie jest liczba ogromna, bo przecież na początku roku umierało nawet 800 ludzi dziennie. Ale przecież szkoda każdego straconego życia, które mogło być uratowane dzięki tak prostej rzeczy jak szczepienie. Należy powtarzać wielokrotnie, że szczepionki są bezpieczne, działają i chronią przed ciężkim przebiegiem choroby. Trzeba ubolewać nad tym, że ciągle tak dużo osób nie chce skorzystać z tak wspaniałego wynalazku, jakim jest szczepionka. A pamiętajmy, że przecież nie przeciwko wszystkim wirusom udało się uzyskać szczepionki. Mimo ogromnych wysiłków, nie ma szczepionki przeciwko wirusowi HIV. Tym bardziej trzeba podkreślać: to ogromny sukces, że mamy szczepionkę na COVID-19. U mnie w pracy wszystkie osoby, które zostały zaszczepione na początku roku, nie zachorowały. W kolejnych miesiącach zachorowały tylko osoby nieszczepione. W tej chwili sytuacja jest taka, że w budynku, w którym pracuję, wszyscy stopniowo zostali zaszczepieni. A więc można powiedzieć, że to środowisko jest bezpieczne.

Czy maseczki nawet teraz, gdy liczba zakażeń nie jest zbyt wysoka, są konieczne? Może jednak obecnie nie musimy ich nosić np. w sklepach?

Powinniśmy nosić maseczki, to nie jest duży wysiłek. W Polsce powszechnie dominuje wariant Delta koronawirusa, który bardzo łatwo się przenosi. Wystarczy bardzo niewielka liczba cząsteczek wirusa, żeby się zakazić. To znaczy, że jeśli w miejscu zatłoczonym jest jedna osoba zakażona, to może zakazić więcej osób niż wtedy, gdy dominowały warianty mniej zakaźne. Noszenie maseczek w miejscach zamkniętych, takich jak sklep, urząd, autobus, nadal jest potrzebne, a nawet konieczne.

Dzięki maseczkom chronimy siebie przed wniknięciem wirusa, ale też dzięki nim osoba zakażona ma mniejsze możliwości zakażenia innych. To nie jest idealne rozwiązanie, ale silnie wspomagające. Natomiast nigdy nie namawiałam do zasłaniania twarzy na otwartym powietrzu, chyba że mówimy o miejscu, w którym jest bardzo dużo ludzi. Można zrezygnować z maseczek w środowisku, w którym wszyscy są zaszczepieni. Natomiast tam, gdzie ludzie zaszczepieni mieszają się z niezaszczepionymi, maseczki należy zakładać.

Taką zasadę stosujemy też u mnie w pracy, gdy przychodzą osoby z zewnątrz.

Wiele osób obawia się mutacji koronawirusa. Czy nowe warianty mogą dojść do głosu i być niebezpieczne?

Warianty są dokładnie monitorowane na całym świecie. To, że będą powstawały nowe jest czymś oczywistym – to wynika z biologii wirusa. Zakażeń jest dużo, więc jest też dużo możliwości powstania nowych mutantów. Jeśli pandemia będzie się utrzymywała przez dłuższy czas i poziom zaszczepienia się nie zwiększy, to można się spodziewać, że pojawią się zupełnie nowe warianty wirusa. Najbardziej trzeba obawiać się takiego wariantu koronawirusa, który byłby odporny na szczepionkę. Czy taki wariant się pojawi? Mam nadzieję, że nie. Obecnie takich wariantów nie ma.

Czy pani profesor rekomenduje przymusowe szczepienia?

Przymusowe szczepienia powinny obowiązywać pracowników związanych z ochroną zdrowia. Nauczyciele, ale też opiekunowie małych dzieci, osób starszych również powinni być zaszczepieni. Ale stawianie sprawy w taki sposób, że jeśli się nie zaszczepisz, to wyrzucimy cię z pracy, nie jest właściwe, bo kto zastąpiłby te zwolnione osoby. W takiej sytuacji alternatywą wobec szczepienia powinno być testowanie. Testy nie są za darmo i dostęp do nich nie jest całkowicie uwolniony. To jest problem. Jeśli państwo daje za darmo szczepionki, to powinno też zaoferować za darmo testy. Uważam, że jeśli ktoś z personelu opiekującego się dziećmi lub osobami starszymi nie chce się szczepić, powinien się obowiązkowo testować co kilka dni. Proszę sobie wyobrazić sytuację, że do przedszkola przychodzi niezaszczepiona nauczycielka, która zarazi się koronawirusem i przeniesie wirusa na dzieci. To jest sytuacja, która nigdy nie powinna zaistnieć. W tej chwili nie możemy szczepić małych dzieci. Wiemy, że one najczęściej nie chorują ciężko, ale nie są całkowicie bezpieczne i na pewno trzeba zrobić wszystko, aby ich bezpieczeństwo zwiększyć.

Pojawiają się sprzeczne opinie na temat tzw. trzeciej dawki szczepionki i tego, czy ona jest konieczna.

Dla większości zaszczepionych nie jest obecnie konieczna. Wszystkie te osoby, które nie mają problemów z układem immunologicznym i zostały zaszczepione podwójną dawką, wykazują odporność. Nie znam dotychczas osoby, która byłaby zaszczepiona podwójnie i która by zachorowała, choć oczywiście te przypadki się zdarzają, są raportowane, jednak takie osoby nie mają ciężkiego przebiegu choroby.

Trzecia dawka właściwie nie jest trzecią dawką, ale jest doszczepieniem lub tzw. dawką przypominającą. Ona nie zaszkodzi, jeśli ktoś ma taką okazję, by z niej skorzystać, to może to zrobić. Ale trzeba zaznaczyć, że jeśli u kogoś spadła liczba przeciwciał uzyskanych przez szczepienie, to jest to naturalne po kilku miesiącach i to nie znaczy, że ta osoba straciła odporność. Po szczepieniu mamy zachowane tzw. komórki pamięci immunologicznej. Przy ponownym zetknięciu się z wirusem te komórki zaczną działać i wtedy przeciwciała są znów wytwarzane, na tym polega ochrona. Oczywiście są osoby, które mają osłabiony układ immunologiczny, np. osoby po transplantacjach czy w czasie leczenia onkologicznego, i te osoby na pewno należy wzmacniać. To dotyczy też ludzi pracujących na oddziałach covidowych. Ale dla większości z nas ta trzecia dawka nie jest konieczna.

Trzeba też zauważyć, że jeśli kraje, które teraz stać na trzecią dawkę, nie będą przekazywać szczepionek tam, gdzie jest ich za mało - np. w krajach afrykańskich - to pandemia będzie się szerzyć. W tych biedniejszych krajach będą bowiem powstawać nowe warianty, które potem mogą trafić do państw, gdzie większość społeczeństwa się zaszczepiła.

Wszyscy dziś zadają sobie pytanie, czy widmo ogólnopolskiego lockdownu jest realne. Jakie ma pani przypuszczenia pod tym względem?

Nie sądzę, żeby doszło do ogólnopolskiego lockdownu, zaszczepionych jest jednak tyle, że do tak ogromnej fali zakażeń prawdopodobnie nie dojdzie. Widmo lockdownu w niektórych regionach, gdzie jest stosunkowo mało osób zaszczepionych, jednak istnieje. Im więcej niezaszczepionych, to tym więcej osób zachoruje i tym większa szansa, że lockdowny na poziomie lokalnym zostaną wprowadzone. To może też dotyczyć np. szkół.

Dopłaty do cen energii

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
O znowu mamy nową mutacje prof.
Dodaj ogłoszenie