Wieżowce zamiast "Pekinu"

    Wieżowce zamiast "Pekinu"

    Szymon Szadurski

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Kilkuset mieszkańców domów stojących na należącym do prywatnych właścicieli, 5-hektrowym terenie Wzgórza Dreszera na Grabówku, zwanym także Pekinem, zostało pozbawionych ostatnich złudzeń. Prędzej czy później będą musieli opuścić swoje domostwa.
    Przedstawiony właśnie przez miejskich planistów projekt planu zagospodarowania przestrzennego części Grabówka i Leszczynek dopuszcza bowiem na tym niezwykle atrakcyjnym gruncie, z widokiem na Zatokę Gdańską, intensywne inwestycje mieszkaniowe.

    - Będzie to zabudowa mieszkaniowo-usługowa, połączona z terenami rekreacyjnymi - precyzuje Marek Karzyński, dyrektor Biura Planowania Przestrzennego w Gdyni. - Projekt planu dopuszcza budowę sześciokondygnacyjnych budynków z dwoma 11- i 15-piętrowymi dominantami. Przyszły inwestor będzie musiał ponieść też znaczący wkład w realizację układu drogowego i uzbrojenia na tym zaniedbanym dziś terenie.

    Projekt dokumentu już przedstawiono mieszkańcom podczas debaty publicznej. Atmosfera spotkania była gorąca, a w sali posiedzeń gdyńskiej Rady Miasta zabrakło miejsc. Mieszkańcy "Pekinu" boją się o swoją przyszłość, bo część z nich dawno przegrała sprawy sądowe z jednym ze współwłaścicieli gruntu i otrzymuje nakazy opuszczenia terenu.

    - 70 procent spraw w pierwszej instancji już wygraliśmy, żadna nie została przegrana - mówi mec. Jarosław Białkowski, reprezentujący właściciela gruntu. - Co trzeci mieszkaniec od tych wyroków odwołał się, sprawy są w toku, ale jestem pewien, że zapadną identyczne rozstrzygnięcia. Z ponad 20 posesji znajdujących się na terenie należącym do mojego klienta, z lokatorami dwóch z nich dogadaliśmy się. Opuścili grunt. Inni lokatorzy nie chcą niestety iść na ustępstwa, więc prędzej czy później może dojść do eksmisji, które będą zgodne z prawem.

    Mecenas Białkowski dodaje, że sąd w połowie przypadków, nakazując opuszczenie gruntu, przyznał mieszkańcom prawo do lokalu socjalnego. - Jeśli miasto nie zdoła ich zapewnić, rozważymy skierowanie pozwów odszkodowawczych - zapowiada Białkowski.

    Prywatni właściciele chcą jak najszybciej pozbyć się niewygodnych mieszkańców i sprzedać grunt deweloperowi. Problem w tym, że dla wyrzucanych ludzi miasto nie ma obecnie lokali socjalnych. Na takie mieszkania już teraz oczekuje 200 osób. - Będziemy monitorować sytuację mieszkańców "Pekinu" - zapewnił nas wczoraj wiceprezydent Gdyni Bogusław Stasiak.

    Dzielnica z historią


    Wzgórze Dreszera, nazywane także Pekinem i Czerwonym Grabówkiem, to teren zamieszkany od kilkudziesięciu lat. Podczas II wojny światowej hitlerowcy zbudowali tam baraki, w których zakwaterowali robotników pracujących w stoczni. Potem jednak teren wrócił do właścicieli, a zaczęli się na nim osiedlać m.in. marynarze i rybacy.

    W sprawie wynajmu gruntu spisywano porozumienia, właściciele zarabiali na wynajmowaniu działek, a ich "nabywcy" wspólnymi siłami wznieśli domy, niektóre dosłownie w ciągu 24 godzin. Jednak przed kilku laty pojawił się problem. Właściciele terenu zorientowali się bowiem, iż grunt jest na tyle atrakcyjny, iż nie opłaca się przedłużać umów na jego wynajem, lecz lepiej go sprzedać.

    Wartość terenu jeszcze przed sporządzeniem korzystnego dla deweloperów projektu planu szacowana była na 15 mln zł, teraz może jeszcze tylko wzrosnąć.

    Rodziny, zamieszkujące wzgórze często od pokoleń, z takim stanem rzeczy nie chcą się jednak pogodzić. Jedna z mieszkanek, Jadwiga Kaczyńska, założyła nawet Stowarzyszenie Mieszkańców Wzgórza Dreszera. Jego przedstawiciele próbują m.in. udowodnić przed sądem, że mapy i akty notarialne dotyczące własności gruntu zostały sfałszowane.

    - Dwie z tych spraw sądowych już przegrali, kolejne zakończą się tak samo - uważa jednak mec. Jarosław Białkowski.

    Dopóki procesy własnościowe nie zakończą się, mieszkańcy domagać się będą od Rady Miasta Gdyni wstrzymania prac nad planem. Wniosek taki popiera Paweł Stolarczyk, opozycyjny radny Prawa i Sprawiedliwości.
    - Nie można tych ludzi zostawić samych sobie - uważa Stolarczyk.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    "g*wno prawda"

    mieszkanka GRABÓWKA (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5 / 2

    Tak nie wolno ich zostawic samych ....
    jestem pewna ze wiele osob dostalo "w łape" . . .
    no coz zrobic ..
    przeciez to jest
    POLSKA !!!

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo