Więźniowie czekają na listonosza, by wyjść na wolność

Łukasz Kłos
Ponad 200 aresztantów spędziło za kratami więcej czasu niż powinni
Ponad 200 aresztantów spędziło za kratami więcej czasu niż powinni Paweł Relikowski
Nawet kilka dni siedzieli w areszcie "na darmo". Choć formalnie byli wolnymi ludźmi, to służba więzienna przetrzymywała ich do czasu wpłynięcia oryginalnych postanowień zwalniających.

Skala zjawiska jest niemała - ponad 200 osób przebywających w pomorskich aresztach na przestrzeni 7 ostatnich lat zanim wyszło na wolność, musiało zaczekać od 2 do nawet 5 dni. Choć kilkukrotnie zdarzały się też przypadki, że zwolniony aresztant musiał czekać blisko tydzień na wypuszczenie.

- To absolutnie niedopuszczalne, żeby w XXI w., w dobie tak rozwiniętych środków przekazu, trzeba czekać kilka dni, by wypuścić prawidłowo zwolnionego człowieka - twierdzi dr Piotr Kładoczny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Prokuratorzy tłumaczą zaistniałą sytuację zmianami w przepisach utrudniającymi terminowe zwolnienie.

Śledczy zbadają nieprawidłowości w Sądzie

- Do 2004 r., żeby zwolnić osobę z aresztu tymczasowego, wystarczyło przesłać postanowienie faksem - mówi prok. Grażyna Wawryniuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. - W styczniu 2004 r. weszło w życie ministerialne rozporządzenie, które nakazywało zwalniać tylko na podstawie oryginalnych dokumentów - twierdzi rzecznik.

Pół problemu, jeśli prokuratura i areszt znajdowały się w tym samym mieście.

- Rozbieżności dotyczyły tych przypadków, w których jednostki penitencjarne miały swoje siedziby w innych miastach niż siedziby prokuratur - informuje Krzysztof Trynka, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku.

Kilkudniowa zwłoka wypływała z tego, że oryginalne dokumenty wysyłano... pocztą.

Gdańska apelacja od kilku tygodni bada w podległych jej jednostkach realizację prokuratorskich zwolnień z aresztu. W najbliższy poniedziałek minie termin, do którego prokuratorzy okręgowi muszą przedstawić plan naprawczy. Pierwsze wnioski zostały już jednak wyciągnięte. Prokuratura Apelacyjna zauważa, że choć rozbieżności w dokumentacji zanotowano kilkaset, to postępowanie wyjaśniające w związku z tym wszczęto tylko... raz!

Tczew: Brak ciepłej wody w szkołach

Problem mógłby być mniejszy, gdyby prokuratury wysyłały postanowienia pocztą elektroniczną. Wspomniane rozporządzenie dopuszcza bowiem korespondencję e-mailową, pod warunkiem że dokumenty są autoryzowane podpisem elektronicznym. Rząd zakupił nawet odpowiednie zestawy dla prokuratur i aresztów, ale są one wykorzystywane jedynie do celów... księgowych. - Łącza nie zapewniają wystarczającego bezpieczeństwa przesyłu danych dla tego rodzaju korespondencji - tłumaczy prok. Wawryniuk.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

GAPA.

Pp.KŁADOCZNY-KUP SE PAN PAMPERSA NARÓB I BĘDZIESZ MIAŁ SMRODU WOKÓŁ SIEBIE I AŻ DO HELSINEK,jest różnica między kryminalistą -a więzniem politycznym,chyba już macie poputane w sufitach.

Dodaj ogłoszenie