Wideoarbitraż u kobiet też potrzebny

Rafał Rusiecki
Fot. Karolina Misztal
Kluczowe mecze sezonu to czas, w którym nie ma miejsca na błędy. Tak wśród sportowców, jak i sędziów. Rozwiązaniem problemu jest wideoweryfikacja?

Kluczowe mecze sezonu to czas, w którym nie ma miejsca na błędy. Tak wśród sportowców, jak i sędziów. Rozwiązaniem wideoweryfikacja?

Siatkówka w wykonaniu mężczyzn jest zdecydowanie szybsza niż u kobiet. Zastosowanie wideoarbitrażu było więc tam sprawą nie cierpiącą zwłoki. Do obecności technologicznych nowinek w meczach panów zdążyliśmy się zatem przyzwyczaić. Wśród pań to wciąż nowość, chociaż w najważniejszych meczach stosowana już drugi rok z rzędu.

Podczas ostatniego meczu półfinałowego PGE Atomu Trefla Sopot z Impelem Wrocław kibice sami mogli się przekonać o tym rozwiązaniu. Z pewnością dobrze, że w półfinałowej rywalizacji w Orlen Lidze zdecydowano się na ten ruch. Wideoweryfikacja będzie stosowana także podczas Final Four Pucharu Polski, który od 2 do 3 kwietnia rozegrany będzie w Kaliszu (w sobotę o godz. 18 atomówki o finał zagrają z Polskim Cukrem Muszynianką).

W przypadku meczów atomówek w Ergo Arenie system jest o tyle przyjemny, że kibice mają możliwość oglądania zapisu wideo na wielkim telebimie nad boiskiem. Są więc dobrze zorientowani. Inna sprawa, że sprawdzanie zapisów wideo zabiera sporo czasu. Używanie tego systemu przez trenerów lub sędziego wydłuża spotkanie.

- Tak naprawdę nic to nam nie daje. Sędzia dwukrotnie stwierdził, że na podstawie nagrań nie może ocenić sytuacji meczowych – mówiła po wspomnianym meczu z Impelem Maja Tokarska, środkowa, PGE Atomu Trefla.

- Wiadomo, że system przydaje się, kiedy punkt jest dla nas (śmiech). W drugim secie te przerwy rzeczywiście wybiły nas z rytmu. Na zagrywkę wyszła Asia Kaczor i nie wróciłyśmy już do gry.

Na dodatek nie wszystkie zagrania, ze względu na ograniczenia pola widzenia, można ocenić jednoznacznie. Tak było w końcówce trzeciego seta, kiedy w okolice narożnika boiska zaatakowała Katarzyna Skowrońska-Dolata.

- Na wideoweryfikacji też podobno do końca nie było tego widać. Trudno było to ocenić. Nie będę jednak zwalał na wideoweryfikację. Mieliśmy trzy piłki setowe i nie wygraliśmy żadnej – tłumaczył Jacek Grabowski, prezes i trener Impelu.

O zaletach systemu przekonany jest za to Lorenzo Micelli, trener sopockich siatkarek.

- To dobre rozwiązanie. Nie ma wtedy niepotrzebnej walki – przyznał Włoch. - Sędziowie stanęli na wysokości zadania i ich pracę, a także pracę pozostałych osób oceniam wysoko. To nie dlatego, że wygraliśmy. Sędziowie podołali wyzwaniu, bo nie dochodziło do nieprzyjemnych sytuacji mimo stawki meczu. Wideoweryfikacja pozwoliła także lepiej oceniać mecz publiczności. Wszystko było jasne. Wtedy łatwiej się gra.

A co z zaburzeniem rytmu meczowego?

Dziewczyny potrzebują tych przerw, aby trochę odsapnąć. W końcówce sezonu to istotne, aby dostać te 30 dodatkowych sekund. To ważne także z punktu mentalnego. Ten system może siatkówce jedynie pomóc, a nie przeszkadzać – przekonuje utytułowany szkoleniowiec.

W przypadku atomówek, po występie w Kaliszu, kolejna porcja sportowych emocji z wideoweryfikacją w tle dopiero w poniedziałek 11 kwietnia. Wówczas dojdzie do drugiego meczu półfinałowego z Impelem. Tym razem we Wrocławiu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie