Wejherowo: Sprawdzą, czy znaki z fotoradarem stoją legalnie

Joanna Kielas
Dwa znaki ostrzegające przed fotoradarem stojące w Wejherowie przy ul. Gdańskiej 133 (droga krajowa nr 6) mogą stać tam nielegalnie, a jeśli tak, to pytanie, czy mandaty za przekroczenie prędkości otrzymane z fotoradaru stojącego za kontrowersyjnym znakiem są zgodne z prawem - zaalarmowali nas urzędnicy wejherowskiego starostwa.

- Starosta zawiadomił już o tym fakcie komendanta powiatowego policji, funkcjonariusze badają sprawę - mówi Jacek Gafka ze Starostwa Powiatowego w Wejherowie. - Wiadomo, że za tymi znakami strażnicy miejscy stawiają swój przenośny fotoradar. Chodzi o złapanie na wykroczeniu jak największej liczby kierowców, bo gdyby strażnicy rzeczywiście dbali o bezpieczeństwo, to radar ustawiliby np. przy szkole, a nie na krajówce. W budżecie miasta na ten rok zapisano dochody w wysokości 2 milionów zł z mandatów i kar i teraz trwa nagonka na kierowców.

Jacek Pisarek, szef Straży Miejskiej w Wejherowie, wyjaśnia, że fotoradar przy ul. Gdańskiej jest potrzebny, bo to miejsce szczególnie zagrożone wypadkowością. Ale na temat tego, skąd przy Gdańskiej 133 wzięły się wiosną tego roku znaki drogowe z fotoradarem, na razie mówić nie chce.
- Wtedy ponad 2 miesiące nie było mnie w pracy, muszę sprawdzić całą dokumentację, na chwilę obecną nie wiem, czy to my występowaliśmy do drogowców w Gdańsku o te znaki - powiedział nam wczoraj komendant. - O jednym mogę zapewnić bezsprzecznie: ja tych znaków tam osobiście nie wkopałem.

O ustawieniu znaków przy drodze decyduje zarządca danego ciągu komunikacyjnego, w tym przypadku Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w Gdańsku.

- Sprawdziliśmy, nie wpłynęło do nas pismo z Wejherowa o ustawienie znaków ostrzegających o fotoradarze przy ul. Gdańskiej 133. Ale nie musiało być żadnego wniosku, jako zarządca drogi to my decydujemy o organizacji ruchu i znaki możemy stawiać także z własnej inicjatywy, nie tylko w przypadku, gdy jakiś urząd czy obywatel nas o to poprosi pisemnie - twierdzi Piotr Michalski, rzecznik gdańskiego oddziału GDDKiA. - Tak też było w tym przypadku: znaki ustawiliśmy z własnej woli. Po co? By psychologicznie oddziaływać na kierowców, którzy w tym miejscu nagminnie przekraczają prędkość.
- Trochę dziwne i naciągane to wyjaśnienie, czekamy na decyzję policji w tej sprawie - mówią w starostwie.

Przypomnijmy, że awantura o przenośny fotoradar Straży Miejskiej w Wejherowie rozpętała się dobry miesiąc temu. W czerwcu opozycja na sesji Rady Miasta kwestionowała w ogóle używanie przenośnego fotoradaru przez strażników, bo według niektórych radnych nie było wtedy stosownych rozporządzeń wykonawczych do nowej ustawy prawo o ruchu drogowym. Obecna nagonka na znaki ostrzegające przed fotoradarem jest kolejną odsłoną tego tematu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie