We wtorek piąte starcie w finale

Paweł Durkiewicz
Zwycięzca będzie o krok od mistrzostwa
Zwycięzca będzie o krok od mistrzostwa P. Świderski
Po czterech odsłonach tegorocznego finału Tauron Basket Ligi oba rywalizujące zespoły mają po dwie wygrane, są więc w połowie drogi do sukcesu. Trudno w jakikolwiek racjonalny sposób przewidzieć dalszy ciąg wydarzeń - mecze numer 1 i 3 były popisem Asseco Prokomu, z kolei w dwóch pozostałych potyczkach to PGE Turów Zgorzelec wyglądał na drużynę lepszą.

We wtorek kolejne starcie. Obrońcy mistrzowskiego tytułu z Gdyni na własnym parkiecie będą chcieli zrehabilitować się za kompromitację, jaką była ich groteskowa zdobycz punktowa w ostatnim występie w Zgorzelcu.

Przypomnijmy, że w miniony weekend PGE Turów wygrał 54:48, a suma 102 "oczek" uzbieranych przez obydwa zespoły to negatywny rekord finałów polskiej ekstraligi. O ile zgorzelczanie spisali się w ofensywie po prostu słabo, to w przypadku gdynian należy wręcz użyć słowa "katastrofa". Zespół, mający w składzie wybitnych strzelców, takich jak Qyntel Woods, Filip Widenow czy Tommy Adams, zaliczył skuteczność... 8 proc. (2 udane na 23 próby!) w rzutach z dystansu. Ofensywa Asseco Prokomu przypominała momentami bezradne walenie głową w mur.

- Nasze głupie straty pozwalały Turowowi kontrolować mecz, a procent trafień za trzy w naszym wykonaniu pozostawiam bez komentarza - mówił na pomeczowej konferencji rozgoryczony trener Tomas Pacesas.

Przed kolejną konfrontacją litewski szkoleniowiec ma dodatkowe zmartwienie. Kontuzja zerwania ścięgna Achillesa wyeliminowała do końca finałów Roberta Witkę, który od kilku miesięcy był w Asseco Prokomie skrzydłowym pierwszej piątki i jednym z najdłużej grających polskich graczy. W dotychczasowych meczach fazy play-off zaliczył już kilka bardzo dobrych występów. Teraz w składzie zastąpi go najprawdopodobniej powracający po urazie stopy Adam Łapeta.

Pech Witki i obniżone po ostatnim spotkaniu morale w zespole to problemy, które gdynianie muszą przezwyciężyć, bowiem na porażkę w dzisiejszym meczu po prostu nie mogą już sobie pozwolić. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że lekceważony do niedawna zespół Turowa to rywal zdolny do przejęcia mistrzowskiego tytułu. Koszykarze z przygranicznego miasta problemy kadrowe (brak zmiennika dla rozgrywającego Toreya Thomasa czy nieobecność w składzie kontuzjowanego skrzydłowego Marko Brkicia) nadrabiają walecznością i boiskową inteligencją.

Trenerzy i kibice Asseco Prokomu szczególne oczekiwania powinni wiązać z postawą Daniela Ewinga. Amerykanin, który od początku tego sezonu jest kapitanem drużyny, gra w play-off bardzo dobrze, nie zawsze udaje mu się jednak poderwać do boju swoich kolegów. Teraz poza zdobywaniem punktów lider zespołu musi też sprawić, by wszyscy jego partnerzy wznieśli się na wyżyny swoich możliwości.

Początek spotkania o godz. 18 w Gdyni. Bezpośrednią transmisję przeprowadzi TVP Sport.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie