Wałęsa nadal chce zobaczyć swoje papiery z IPN

Barbara SzczepułaZaktualizowano 
Lech Wałęsa odwołał się od decyzji odmowy wydanej przez IPN. Odmowa dotyczy dostępu do akt SB dotyczących Wałęsy z lat 1970-1976. Odwołanie wpłynęło do gdańskiego oddziału IPN.

- Pod koniec stycznia wysłaliśmy do prezydenta Wałęsy pismo z informacją, że IPN odmawia mu dostępu do jego akt z tego okresu - powiedział nam Adam Chmielecki, rzecznik prasowy oddziału IPN w Gdańsku. - Chodzi tylko o część akt, pozostałe dokumenty może otrzymać w każdej chwili, dostaje je zresztą od lat. Nie udzielam informacji na temat przyczyn odmowy.

Telefonuję do rzecznika IPN Andrzeja Arseniuka, ale nie odbiera telefonu. Prezes IPN Janusz Kurtyka mówi dziennikarzom, że to, co Cenckiewicz i Gontarczyk napisali w książce "SB a Lech Wałęsa, przyczynek do biografii", to "fakt oczywisty". A w Polsce obowiązuje prawo.

Według prawa, tajny współpracownik SB może otrzymać zgodę na wgląd do dokumentów zgromadzonych przez IPN, z wyjątkiem "wytworzonych przez wnioskodawcę lub powstałych przy jego udziale w ramach czynności wykonywanych w związku z jego pracą lub służbą w organach bezpieczeństwa państwa albo w związku z czynnościami wykonywanymi w charakterze tajnego informatora lub pomocnika przy operacyjnym zdobywaniu informacji". Skoro obecny dyrektor oddziału gdańskiego IPN ani jego rzecznik nie chcą udzielać informacji, proszę o komentarz byłego dyrektora tej placówki, Edmunda Krasowskiego.

- W listopadzie 2005 roku Lech Wałęsa otrzymał status osoby pokrzywdzonej. Wystąpił wówczas o zgodę na wgląd do swoich dokumentów i zgodnie z obowiązującą wówczas ustawą tę zgodę otrzymał. Wydał ją naczelnik oddziałowego biura udostępniania i archiwizacji akt. Pełnomocnik byłego prezydenta Piotr Adamowicz przeglądał dokumenty i otrzymywał ich odbitki kserograficzne. Z innymi pokrzywdzonymi postępowano w ten sam sposób. W marcu 2007 roku weszła w życie nowa ustawa o udostępnianiu dokumentów IPN, która zlikwidowała status pokrzywdzonego. Zaprzestano zatem wydawania dokumentów. Wałęsa musiał więc zapewne ponownie wystąpić o zgodę - i odmówiono mu jej.

- Czy znalazł pan w książce Cenckiewicza i Gontarczyka dowód na to, że Lech Wałęsa był tajnym współpracownikiem SB? - Nie znalazłem tam żadnego dokumentu, który - jak mówi ustawa - wytworzył Lech Wałęsa. Ustawa przewiduje, że może też chodzić o dokument, z którego wynika, że dana osoba była traktowana jako TW. Mój Boże, co to znaczy "traktowana jak TW"? Każdy opozycjonista był tak traktowany, bo o każdym zbierano informacje w różny sposób. A skoro nie ma precyzyjnej definicji, to sprawa robi się szalenie niebezpieczna.

Sławomir Cenckiewicz z kolei twierdzi w "Rzeczpospolitej", że decyzja o odmowie Wałęsie dostępu do akt powinna była zapaść już dawno, zaraz po wydaniu książki, która zresztą jest "w pewnym sensie stanowiskiem IPN w kwestii agenturalności Wałęsy, bo wstęp do niej napisał przecież osobiście prezes IPN Janusz Kurtyka". Przypomnijmy jeszcze, że w 2000 roku sąd lustracyjny uznał, iż Lech Wałęsa nie był tajnym współpracownikiem SB.

Pytany o komentarz, premier Donald Tusk powiedział, że jest zniechęcony do komentowania tego, co IPN robi z Lechem Wałęsą. Nie wykluczył też, że prace nad nowelizacją ustawy lustracyjnej zostaną przyspieszone. Na pytanie, czy Kurtyka powinien odejść z funkcji szefa IPN, premier odpowiedział, że wolałby, aby instytut swą ciężką pracą oczyszczał atmosferę w Polsce, a ma wrażenie, iż IPN od pewnego czasu robi coś dokładnie odwrotnego.

polecane: Dzwonią do Ciebie te numery? Nie odbieraj!

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie