Wałęsa kontra Kaczyński znów przed sądem: Chodzi o katastrofę smoleńską i współpracę z SB. Wyrok 22 lipca

wieZaktualizowano 
22.11.2018. Rozprawa w Gdańsku
22.11.2018. Rozprawa w Gdańsku Karolina Misztal
Prezes PiS, Jarosław Kaczyński domaga się od byłego prezydenta RP – Lecha Wałęsy wpłaty 30 tys. zł na cel społeczny i przeprosin za twierdzenia, że to on miał wydać polecenie nakazujące lądowanie w Smoleńsku „czym doprowadził do katastrofy lotniczej”, że nie jest on „zdrowy, zrównoważony psychicznie” oraz że wydał polecenie „wrobienia” Wałęsy poprzez nieprawdziwe przypisanie mu współpracy z organami bezpieczeństwa PRL. W pierwszej instancji zapadł wyrok, który w pełni nie satysfakcjonował żadnej ze stron. Orzeczenie w apelacji usłyszymy 22 lipca.

- Lech Wałęsa swymi wypowiedziami dotyczącymi wydania polecenia lądowania samolotu, granice swobody wyrażania opinii w debacie politycznej, zdaniem sądu, przekroczył. Stwierdzenie, że oskarżenie wysunięte przez Lecha Wałęsę pod adresem Jarosława Kaczyńskiego jest poważne, daleko idące i dotkliwe to za mało. Ono całkowicie przekreśla powoda Jarosława Kaczyńskiego nie tylko jako polityka, ale także jako człowieka – powiedziała w ustnym uzasadnieniu wyroku I instancji sędzia Weronika Klawonn z Sądu Okręgowego w Gdańsku, która nakazała byłemu prezydentowi przeprosiny. Jednak nie za wszystkie wskazywane przez Kaczyńskiego obraźliwe wypowiedzi, a więcej na temat wyroku, od którego odwołali się pełnomocnicy obu zwaśnionych stron przeczytasz tutaj.

Żaden z głównych bohaterów rozprawy nie pojawił się na sądowej sali.

Jak wyjaśnił sędzia sprawozdawca Andrzej Lewandowski, w I instancji dowodami były m.in. nagrania wywiadów udzielonych przez Lecha Wałęsę w radiu i telewizji, a - wbrew intencji składu orzekającego - nie doszło tam do ugody.

- Ta sprawa jest pod względem prawnym złożona, wielowymiarowa – przyznał adwokat Bogusław Kosmus, reprezentant prezesa PiS, który wskazywał na jej czysto „ludzkie i społeczne aspekty”. - Trzeba się zastanowić czy jako ludzie i jako poszczególne jednostki, jako społeczeństwo, jako zbiorowość, godzimy się na ten standard wypowiedzi, jaki zaprezentował pan Lech Wałęsa? Przy czym ja chcę skupić się nie na całości aktywności społecznej byłego prezydenta, ale na tych konkretnych wypowiedziach – zastrzegł i pytał o to czy powinniśmy pozwalać by „osoby o zbliżonych pozycjach społecznych i temperamencie” formułowały zarzuty, które „mają formę spekulacji, hipotez opartych na bardzo wątłych podstawach”.

Wskazywał na to, że Wałęsa dopuścił się obraźliwych wypowiedzi wobec nieżyjącego Lecha Kaczyńskiego – brata Jarosława, a w sprawie tego drugiego miał sugerować, że „dopuścił się czynów niegodnych, bezprawnych czy wręcz przestępstw: spowodowania katastrofy lotniczej, nadużycie władzy by wrobić b. prezydenta we współpracę ze służbami PRL”.
- Ja osobiście udzielam odpowiedzi negatywnej. To niszczenie bardzo podstawowych standardów – argumentował odpowiadając na pytanie, które wcześniej sam zadał. - Spory nie powinny być załatwiane w formie samosądów – zaznaczył.
Pełnomocnicy b. prezydenta RP, adw. Maciej Prusak i radca prawny Paweł Janc przekonywali 3-osobowy skład sędziowski do wyciągnięcia z materiału dowodowego przeciwnych wniosków.

- Pan mecenas próbuje przekonać nas, że debata polityczna powinna w naszym kraju kończyć się na salach sądowych – tłumaczył mec. Maciej Prusak, który przekonywał, że w I instancji sąd wyraźnie stwierdził: w życiu politycznym ta debata jest tak intensywna, choć ona może się części społeczeństwa nie podobać. Cytował również uzasadnienie orzeczenia Sądu Okręgowego w Gdańsku, a konkretnie stwierdzenie, że „status prawny Lecha Wałęsy w Polsce i na świecie jest wyjątkowy” .- Prezydent Wałęsa ma swój specyficzny język, on jest przedmiotem różnych analiz a wręcz prac naukowych. Ten język może się niektórym osobom nie podobać – przyznał prawnik, zastrzegł jednak, że historyczny lider NSZZ Solidarność działał w interesie społecznym, przestrzegając Polaków: - Wypowiadał się po to, żeby powiedzieć: uważajcie. Ja Lech Wałesa znam Jarosława Kaczyńskiego i wiem do czego jest zdolny.

- Czy godzimy się na sformułowania „zdradzieckie mordy”, „zamordowaliście go”? - pytał z kolei radca prawny Paweł Janc, cytując Jarosława Kaczyńskiego i przekonując, że te cytaty nie różnią się od tych objętych pozwem, a przegrana Wałęsy byłaby „cenzurowaniem” debaty publicznej przez sąd. Co ciekawe w swojej apelacji wnosił m.in. o wystąpienie do Rosjan o wydanie nagrań podsłuchów rozmów prowadzonych w trakcie zakończonego tragicznie lotu do Smoleńska lub odpowiedź, że podobnymi nagraniami nie dysponują.

Pełnomocnicy b. prezydenta wskazywali też, że początkowo w 2015 roku wypowiedź b. prezydenta na temat odpowiedzialności za katastrofę smoleńską nie wywołała reakcji szefa PiS. Zareagował na nią dopiero po 2 latach, a na podobne wypowiedzi innych polityków nie odpowiedział w ogóle.

Przewodnicząca składu orzekającego Małgorzata Rybicka-Pakuła zamknęła rozprawę, jednak ogłoszenie prawomocnego wyroku zdecydowała się przesunąć na 22 lipca 2019 r.

"Po co ja pana ministrem robiłem?" "A po co ja pana prezydentem?". J. Kaczyński i Lech Wałęsa spotkali się w sądzie, listopad 2018

POLECAMY w SERWISIE DZIENNIKBALTYCKI.PL:

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Pewien agent Szczególnie Bohaterski o pseudonimie Bolek nie może spokojnie usiedzieć, jak czegoś nie palnie.

P
Polacy ze Strasburga !

Panie Jaroslawie jest Pan WIELKI, jestesmy z Panem !!!

Dodaj ogłoszenie