Wakacyjne reformowanie oświaty [KOMENTARZ]

Mariusz Szmidka, redaktor naczelnyZaktualizowano 
Nie rozumiem, dlaczego na początku wakacji, zamiast pozwolić nauczycielom i rodzicom wypoczywać i nabierać sił do pracy na drugą połowę roku, minister edukacji narodowej zafundowała im wielki strach, niepokój i lęk - ogłaszając kontrowersyjne założenia reformy oświaty. Zakłada ona m.in. likwidację gimnazjów, wprowadzenie 8-letniej szkoły powszechnej, 4-letniego liceum i 5-letniego technikum.

Pomysł likwidacji gimnazjów nie jest niespodzianką, bo przecież Prawo i Sprawiedliwość jeszcze w kampanii to zapowiadało, a teraz dotrzymuje słowa. Ale niedobrze, że tak ważną reformę ogłasza się w tak luźnym wakacyjno-urlopowym okresie.

Aby umożliwić naszym Czytelnikom wyrobienie sobie własnego zdania, przygotowaliśmy w dzisiejszych Rejsach wnikliwą analizę plusów i minusów oraz szans i zagrożeń związanych z nowym projektem reformy oświaty. Po stronie plusów przebija się argument, że reforma uratuje małe szkoły przed likwidacją wynikającą z niżu demograficznego, ograniczy agresję w gimnazjach i lepiej przygotuje absolwentów liceów do podjęcia studiów.

A po stronie minusów wybrzmiewa zagrożenie likwidacji ponad 30 tys. etatów nauczycieli w skali kraju czy chaosu wynikającego z tego, że w 2019 roku w tym samym czasie do pierwszej klasy będą aplikować dwa roczniki - kończący 3 gimnazjum i kończący 8 klasę powszechną.

Nie wiem, jaki ostatecznie kształt przyjmie ta reforma. O tym zadecyduje Sejm. Ale zachęcałbym rządzących do głębokiej analizy zastrzeżeń do obecnego i skutków nowego systemu oświaty. A to dlatego, że nawet Wojciech Książek, przewodniczący Sekcji Oświaty i Wychowania RG NSZZ „Solidarność”, obawia się, że proponowane zmiany uderzą w gminy wiejskie. Jego zdaniem w polskiej szkole nie dzieje się nic dramatycznego. A badania wiedzy i umiejętności 15-latków prowadzone w wielu krajach pokazują, że Polska jest w edukacyjnej czołówce.

To nie zmiany strukturalne decydują o poziomie nauczania, ale podstawa programowa, kanon lektur i kompetencje nauczycieli. Dlatego zmiany w oświacie powinny być ewolucyjne, a nie rewolucyjne.

mariusz.szmidka@polskapress.pl

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Z
ZYX

jak to dwa roczniki do pierwszej klasy? Wg redaktora 9 lat obecnej podstawówki i gimazjum = 8 lat nowej podstawówki? To co, obecni zwolnią, czy nowi "podstawowi" przyspieszą edukację?

X
XYZ

któremu nie podoba się to, że mamy więcej czasu na refleksję dot. reformy szkolnej.
A co lepiej byłoby dyskusję tę prowadzić dopiero we wrześniu kiedy zajęci będziemy
rozpoczęciem nowego roku szkolnego? Oj marudzi pan Panie Redaktorze - ot tak aby
pokazać że nie jest Pan za reformą. To Pańskie prawo ale odmawianie celowości
dłuższego czasu na refleksję to już przesada, Panie Redaktorze!

Dodaj ogłoszenie