Wakacje 2020. Czy agroturystyka na Kaszubach, wycieczka do Lęborka lub na Żuławy zastąpią zagraniczne wycieczki? Przewodnik po Pomorzu

Dorota Abramowicz
Dorota Abramowicz
Epidemia zamknęła nam świat. Odłożyła plany wczasów w Egipcie, Turcji, w Wietnamie i na Malediwach. Sprawiła, że w czasie wakacji coraz chętniej szukamy miejsc do wypoczynku w Polsce. Im bliżej domu, tym lepiej. Czy agroturystyka na Kaszubach, wycieczka do Lęborka lub na Żuławy zastąpi nurkowanie między rafami koralowymi i zwiedzanie piramid? Zobacz nasz przewodnik.

Wakacje 2020. Gdzie podróżują turyści?

Anna i Tomasz, ona prawnik, on informatyk,oboje przed pięćdziesiątka, już nie pamiętają, kiedy spędzali wakacje w kraju.

– W ubiegłym roku była Kenia, wcześniej Tajlandia, trzy lata temu Grecja, przed czterema laty Teneryfa – wylicza Anna. – Wybieraliśmy oferty poza sezonem, by przedłużyć sobie lato. Teraz, zamiast wyjazdu na Sri Lankę, wyprzedzając na ostatniej prostej innych chętnych, znaleźliśmy na sierpień kwaterę agroturystyczną na Kociewiu.

– Nie ryzykujemy, bo nie wiemy, czy nie zostaniemy odcięci od domu, czy ktoś nas nie zakazi w samolocie lub na lotnisku, a także, jak wygląda opieka lekarska w Azji. Dziś separujemy się od ludzi i liczymy na grzyby, kąpiele w jeziorze, a Tomek planuje jakieś wycieczki. Wynalazł Skarszewy, może wyskoczymy do Torunia. Czy nie będzie nudniej, niż na drugim końcu świata? Na pewno będzie inaczej.

Czytaj także

– To ten czas, gdy turystów warto zainteresować Polską – mówi Katarzyna Marczewska, współautorka, wraz z mężem Maciejem, bloga ruszajwdrogę.pl, propagującego pomysły na wycieczki w kraju. – Rozwija się mikroturystyka i szukamy miejsca do wypoczynku w najbliższej okolicy. Wynika to zapewne z przymusu.

A Maciej dodaje:

– Ludzie chcą wyjść z domów, tylko szukają pomysłu, gdzie wyruszyć. Widać to wyraźnie, obserwując ruch na naszym blogu, który wzrasta w tym momencie lawinowo.

– Więcej osób planuje podróże po Polsce, szukając nieoczywistych kierunków i przede wszystkim sprawdzonych pomysłów na wycieczki po Polsce.

– Jeśli taka wycieczka jest rozpisana, jeśli mogą podążyć konkretnym szlakiem, to nie muszą sami planować. Patrząc na sprzedaż naszych książek w sklepie internetowym, zauważyliśmy, że w maju i czerwcu mieliśmy rekordy sprzedaży.

Czytaj także

Wakacje 2020. Jakie miejsca warto odwiedzić na Pomorzu?

Gdzie znaleźć nieoczywiste, ciekawe miejsca warte zwiedzania w najbliższej okolicy? O czym nie wiedzieliśmy, a co warto zobaczyć bez konieczności wyprawiania się w dalekie podróże? Oto krótki, całkiem subiektywny zestaw pomysłów przekazanych nam przez przewodników – pasjonatów Pomorza i jego historii.

Żuławy – skarb zagrożony

Żuławy stają się coraz bardziej modne. Zainteresowanie krainą wiatraków, pól tulipanów, mennonickich cmentarzy i domów podcieniowych zaczęło się jeszcze w końcówce XX wieku, gdy w Stegnie organizowano zjazdy miłośników garbusów (volkswagenów typu 1). Uczestnicy spotkań tworzyli ręcznie mapki okolicy, na których wypisywali, co warto w pobliżu obejrzeć. To byli prawdziwi prekursorzy turystyki na Żuławach.

Dziś niektórzy ze smutkiem mówią, że Żuławy trzeba zwiedzać, póki natura daje nam czas.

Jak twierdzą klimatolodzy, globalne ocieplenie sprawi, że jeszcze pod koniec XXI wieku część Żuław zniknie pod powierzchnią wody.

Katarzyna Czaykowska, która jest licencjonowanym przewodnikiem turystycznym i pilotem wycieczek, a także kolekcjonerką gotyckich cegieł, nie chce, by katastroficzne przepowiednie zabrały jej radość z odwiedzania Żuław. Z pasją opowiada o żuławskich podróżach. Jedna z nich wiedzie szlakiem wyznaczonym przez jedyny w Polsce (jeśli nie w Europie) zespół ponad 30 kościołów gotyckich, przeważnie zwieńczonych charakterystycznymi, drewnianymi wieżami.

Steblewo

– Wystarczy wsiąść na rower w Gdańsku, by po przejechaniu kilkudziesięciu kilometrów, znaleźć się w zupełnie niesamowitym świecie, w którym można się zagubić, zgubić i znaleźć – mówi Katarzyna. – Zatrzymujemy się w Steblewie, gdzie jest siedzisko, przy którym możemy zjeść kanapkę i wypić kawę z termosu. A potem idziemy obejrzeć ruiny największego wiejskiego gotyckiego kościoła po lewej stronie Wisły. Był wielki, bo wieś była bogata. Robi to niesamowite wrażenie. A na cegłach można zobaczyć szesnastowieczne napis typu „Byłem tu. Józef”.

Krzywe Koło

Ze Steblewa można ruszyć do Krzywego Koła, gdzie znajduje się kolejny średniowieczny kościół o typowo protestanckim wnętrzu.

– Polecam wybierać się na wycieczkę w sobotę – radzi przewodniczka. – Wtedy kościoły są wietrzone i sprzątane przed niedzielnymi mszami, a ludzie, którzy to robią, są w przeważającej większości bardzo życzliwi turystom. Można zrobić miliardy zdjęć.

Na ławach w Krzywym Kole znajdują się gmerki, czyli znaki własnościowe chłopów. Między innymi gmerk ojca słynnego Michała Widersteina. Dlaczego słynnego? Ze źródeł historycznych wiemy, że wesele tego bardzo bogatego chłopa i sołtysa zgromadziło ponad 450 par! Sama kara za wesele (w XVI, XVII i na początku XVIII wieku były ordynacje weselne zabraniające przekroczenia określonej liczby dań i gości) była ogromna. Podczas tego wesela m.in. zjedzono aż cztery tony chleba.

Czytaj także

Trutnowy

Potem warto przejechać przez Trutnowy ze słynnym domem podcieniowym. Jest tam prywatne muzeum, a, jak mówi pani Kasia, zdjęcia zrobione z podjazdu na leżącodają niesamowitą wręcz perspektywę.
Cedry Wielkie

Kawałek dalej w Cedrach Wielkich wznosi się kościół, w którym znajduje się dzwon odlany 1647 roku przez słynnego gdańskiego ludwisarza Gerta Benninga. Dzwon zniknął po wojnie, odnalazł go w Lubece prof. Andrzej Januszajtis. Przed dziesięcioma laty dzieło Benninga wróciło do Cedrów Wielkich, można go dotknąć w kościelnej kruchcie.

Stawiec

Oprócz kościołów koniecznie trzeba zobaczyć cmentarze mennonickie. Pod koniec XVI wieku prześladowani religijnie osadnicy „olęderscy” pojawili się na Żuławach malborskich, w okolicy Elbląga i na Żuławach Wiślanych. To im zawdzięczamy zagospodarowanie tego regionu.

– Polecam mały cmentarz mennonicki w Stawcu – mówi Katarzyna Czaykowska. – Jedziemy „siódemką”, po przekroczeniu Wisły trzeba w Dworku skręcić na Nową Kościelnicę (kolejny wspaniały dom podcieniowy). W Stawcu nie ma już kościoła na cmentarzu.

Jeziernik

Za to niedaleko jest też wieś Jeziernik z kolejnym cudownym średniowiecznym kościołem. Na jednej ze starych cegieł widać tam odbity ślad psiej łapy.

Jak twierdzi pani Kasia, Żuławy mają szczęście do ludzi. Mieszkają i osiedlają się tu pasjonaci lokalnej historii i przyrody. Dbają o wsie i zabytki, tworzą swoistą subkulturę, upiększają otoczenie, walcząc, by ich domy miały nie tylko wygląd, ale i duszę.
I starają się nie dopuszczać myśli, że kiedyś to wszystko może zniknąć.

Czytaj także

Wakacje 2020. Dęby napoleońskie i mumie

Wicko

Z Żuław przenosimy się na północny zachód województwa, do gminy Wicko. Mariusz Baar, przewodnik lęborskiego koła PTTK, pasjonujący się geneanologią i historią regionu (autor strony: reiseleiter-leba.eu), bada od lat jego tajemnice. Słyszał już wiele opowieści o zakopanych skarbach, szukał miejsc w Lęborku, gdzie mieściła się loża masońska, rozwikływał tajemnice zaplątanych losów dawnych mieszkańców.

Z gminą Wicko wiąże się opowieść o niewielkim oddziale żołnierzy armii Napoleona, którzy przechodzili przez te tereny podczas odwrotu spod Moskwy w 1812 i 1813 roku.

– Do dziś ludzie opowiadają, że doszło wówczas do tragedii – mówi Pan Mariusz. – Zima była sroga, ale mieszkańcy wsi nie pozwolili Francuzom na noclegi w swoich domach. Żołnierze zakopali się więc w stercie siana u podnóża Góry Jeziornej. I tam pomarli z zimna.

Ciała sześciu osób odkryto dopiero na wiosnę, kiedy zaczęto ładować siano na wozy. Wstrząśnięci tragedią, zapewne także, by uciszyć wyrzuty sumienia, mieszkańcy Wicka posadzili na cześć zmarłych sześć dębów. Rosną do dziś.

Jadąc z Lęborka do Łeby należy zatrzymać się przy rozlewisku, znajdującym się przy prawej stronie szosy. Po lewej widać wiatraki, Górę Jeziorną i lasek z grupą sześciu starych dębów.

W samym Wicku na placyku przed biblioteką leży Kamień Czarownicy. Według legendy, spadająca wiedźma zostawiła na nim widoczny do dziś odcisk pięty i ślad po miotle.

– Tak naprawdę jest to XIV-wieczny kamień graniczny państwa krzyżackiego, z odciśniętym krzyżem jerozolimskim i literą „r” (ritter, czyli rycerze krzyżowi) – wyjaśnia Mariusz Baar.

Roszczyce

Amatorów mocniejszych wrażeń można namówić na wyprawę dziewięć kilometrów od Wicka (pół godziny jazdy rowerem). Leżą tam Roszczyce, wieś o historii sięgającej epoki kamienia łupanego. Od 1488 roku znajdowała się ona w rękach Krokowskich (von Krockow), jednego z najstarszych szlacheckich rodów pomorskich, opisanego w dokumentach już w XIII wieku. W kaplicy, zbudowanej w 1659 roku przez Reinholda von Krockow znajduje się podziemna krypta.

– To niesamowite miejsce – mówi Mariusz Baar. – Można tam wejść i zobaczyć zmumifikowane ciała hrabiego Otto von Krockow z małżonką Nikolain, z domu Wejher.

Pastor Trowitzsch w swojej kronice twierdzi, iż początkowo ich ciała spoczęły w miedzianych trumnach, te jednak zrabowali francuscy maruderzy uciekający spod Moskwy w 1813 roku. Potem pozostały już tylko cienkie ołowiane trumny. Mimo upływu czasu, ciała znajdujące się w krypcie zachowały się w bardzo dobrym stanie.

Steknica

Mniej ekstremalne przeżycia wiążą się ze zwiedzaniem starych, ewangelickich cmentarzy. Taki cmentarz znajduje się w Steknicy (ostatni przystanek kolejowy przed Łebą). Założony na dawnej wydmie, leży ok. 200-300 metrów przed Steknicą, w lesie.

– W latach 90. zauważyłem, że ktoś połamał krzyże z żeliwa – mówi przewodnik. – Kilka kawałków krzyża zapakowałem do samochodu i postanowiłem je uratować. Konstrukcja była bardzo ciężka, ważyła ok. 250-300 kilogramów. Udało się krzyż pospawać, odrestaurować i umieścić na oryginalnym postumencie na grobie Alberta Hermanna Bocka, dawnego właściciela folwarku, żyjącego w latach 1840-1898.

Czytaj także

Wakacje 2020. Nieoczywiste cuda na wyciągnięcie ręki

Sopot

Czasem bywa i tak, że zupełnie nieoczywiste cuda są na wyciągnięcie ręki. Krzysztof „Zoppoter” Kester, przewodnik po Trójmieście i regionie gdańskim, mówi, że Sopot (na pozór turystycznie ograniczony do plaży, mola, ul. Bohaterów Monte Cassino i Opery Leśnej) też może zaskoczyć.

– Prowadzę przyjezdnych na mostek nad wąwozem w ciągu ulicy Obrońców Westerplatte – opowiada. – To niezwykle urokliwe miejsce, w którym przyroda splata się z dość wyszukaną architekturą. Ze 120-130 lat temu obrzydliwie bogaci ludzie kupowali sobie tam parcele i budowali rezydencje.

Kolejny jest Plac Rybaków, osiedle domków rybackich zbudowane przez władze miasta po przymusowym przeniesieniu na początku XX wieku przystani rybackiej. Wcześniej przystań mieściła się tam, gdzie dziś stoi molo, ale była przesuwana w stronę Gdańska, bo kuracjuszkom zapachy przeszkadzały. Sama przystań rybacka, z wyciągniętymi na piasek łodziami, też robi dziś ogromne wrażenie.

Kasia i Maciej Marczewscy także przekonują, że w wielu na pozór nieoczywistych dla turystów miejscowościach można znaleźć prawdziwe perełki. Piszą o nich na blogu, ruszajwdrogę.pl, namawiającym do podróżowania po Polsce i czytanym już przez ponad milion osób rocznie.

– Bardzo chętnie dzielimy się pomysłami na wycieczki – mówią. – Na blogu przygotowujemy gotowe plany, z miejscami wartymi obejrzenia i wieloma dodatkowymi informacjami.

Człuchów

Jednym z takich miejsc jest Człuchów, który znalazł się w przewodniku „Pomorskie nieoczywiste” po południowych częściach naszego województwa. To wręcz „gotowiec” do wykorzystania, w którym Marczewscy pokazują, jak ciekawie spędzić dziesięć dni na południowo-zachodniej ścianie Pomorskiego, w: Człuchowie, Chojnicach, Miastku, Prabutach i w Słupsku.

Człuchów to bardzo ciekawe miasto, ze wspaniałą historią – mówi Marcin, a Kasia opowiada o zamku krzyżackim z odnowioną wieżą, na którą można wjechać windami. Nawet osoby starsze i mające kłopoty z poruszaniem się, mogą stamtąd zobaczyć widok z jednej strony na miasto, z drugiej na jezioro, po którym można popływać wynajętą tratwą.

Muzeum zamkowe jest otwarte mimo pandemii koronawirusa, trzeba tylko zastosować się do obowiązku noszenia maseczek i dezynfekcji rąk. Chętni obejrzą tam wystawę archeologiczną oraz poświęconą historii miasta. W części etnograficznej prezentuje się aż siedem szkół haftów kaszubskich.

Po wyjściu z zamku warto odwiedzić Park Luizy i przez kładkę na bagnach przejść do centrum miasta. A tam, budynek ratusza i kościół św. Jakuba, do którego można wejść z audioprzewodnikiem, tzw. „Szeptami Św. Jakuba”.

Czytaj także

– Namawiamy też, by zajść do cerkwi grekokatolickiej i porozmawiać z ks. Romanem Ferencem – mówi Kasia. – Można do niego wcześniej zadzwonić i się umówić. Ksiądz zamawia współczesne ikony malowane przez artystów.

Maciej: – Pisane. Ikony się pisze, nie maluje.

– To już przeżytek – śmieje się Kasia. – Ksiądz opowiada także o społeczności greckokatolickiej w Człuchowie. Są to potomkowie wysiedleńców w ramach akcji Wisła, którzy trafili na południową część województwa pomorskiego, m.in. także do Miastka.

Miastko to już osobna opowieść. Podobnie jak zresztą całe Kociewie, Kaszuby, Powiśle. Wszędzie można znaleźć miejsca tajemnicze, zachwycające, nieznane.

– Warto wykorzystać dany nam czas, by zobaczyć, gdzie żyjemy – mówi Maciej.

– To jest ten moment, gdy trzeba turystę Polską zainteresować.

– Bo kiedy pandemia wreszcie minie, znów wsiądziemy do samolotów i zaczniemy oglądać odległy świat.

Może już nie wszyscy?

Dawne zakłady produkcyjne na Pomorzu. Archiwalne zdjęcia!

Najmocniejsze paszporty 2020r. Polski na 14. miejscu

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie