W wypadku śmigłowca w Wygoninie zginął Krzysztof Mielewczyk,...

    W wypadku śmigłowca w Wygoninie zginął Krzysztof Mielewczyk, mąż posłanki PiS

    Edyta Okoniewska, Joanna Surażyńska

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Mąż posłanki PiS, Doroty Arciszewskiej-Mielewczyk, właściciel firmy Polskie Pierze i Puch z Borcza, prawdopodobnie zginął w wypadku helikoptera w Wygoninie (gm. Stara Kiszewa), do którego doszło w piątek rano.
    Krzysztof Mielewczyk

    Krzysztof Mielewczyk ©Archiwum

    W piątek rano Krzysztof Mielewczyk wsiadł na pokład helikoptera w swojej firmie w Borczu. Towarzyszyły mu dwie osoby, jedną z nich był pilot helikoptera. Maszyna typu Robinson R44 leciała z kaszubskiej miejscowości Borcz do Bydgoszczy, stamtąd miała lecieć dalej na południe Polski.

    W piątek policja i prokuratura poinformowały, że dysponują nazwiskami trzech osób, które z bardzo dużym prawdopodobieństwem znajdowały się na pokładzie maszyny. - Ciała są jednak w takim stanie, że do ostatecznej identyfikacji konieczne będą prawdopodobnie badania DNA - powiedział.

    Krzysztof Mielewczyk był znanym pomorskim biznesmen, jednym z najbogatszych ludzi w regionie. Prywatnie - mężem posłanki Prawa i Sprawiedliwości, Doroty Arciszewskiej-Mielewczyk.

    Urodził się w 1965 roku w Bąckiej Hucie na Kaszubach. Jak podkreślał w wywiadach, jego marzeniem było, aby się stamtąd wyrwać. W wieku 10 lat stracił ojca. Jego matka zajmowała się sprzątaniem klatek schodowych, a w domu się nie przelewało. W 1988 roku wyjechał do Szwecji. Przyznał, że musiał opuścić kraj, uciekając przed SB. W Polsce ukończył technikum elektryczne, natomiast w Szwecji studiował skandynawistykę.

    Pierwsze pieniądze zarobił na "Przybieżeli do Betlejem". Jako kolędnik chodził po domach i śpiewał. Przez dwa tygodnie zarobił więcej niż jego mama sprzątaniem przez rok. Później, w Szwecji biznesmen nie tylko się uczył, ale także pracował. Imał się różnych zajęć, począwszy od zbierania truskawek, kończąc na budowlance.

    W Szwecji zarobił tyle, że dwa lata później, w kraju założył firmę Polskie Pierze i Puch, która prosperuje do dziś. Niektórzy, podsumowując ten biznes Mielewczyka, żartują, że "posłał sobie nieźle".

    Miał słabość do luksusowych aut i ubrań.

    W latach 1994 - 1998 Krzysztof Mielewczyk był radnym Gdyni. Nie zrobił jednak kariery w samorządzie. Jak podkreślali niektórzy, to była dla biznesmena raczej przygoda niż poważna misja.

    Krzysztof Mielewczyk często mówił również o swoich interesach w Toruniu. Wielokrotnie nazywany był "królem pierza i puchu", choć miał także hotele, restauracje i night cluby. W Borczu znajduje się jego jedna z większych restauracji na Pomorzu.
    Przez lata był udziałowcem spółki Easy.pl, do której należy zajezdnia tramwajowa w Oliwie.

    Kilka miesięcy temu Mielewczyk kupił śmigłowiec i uczył się pilotażu. Na terenie posiadłości w Borczu budował właśnie hangar.

    Treści, za które warto zapłacić! REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI

    Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo