W sobotę startuje sezon ligowy 2019/20. Telewizyjny przełom w rugby?

Adam MauksZaktualizowano 
Szesnaście lat temu kibice rugby zadawali sobie pytanie; czy Ogniwo Sopot obroni mistrzowski tytuł? Dziś to pytanie powraca, bo już w sobotę rusza sezon 2019/20 w polskiej ekstralidze.

Poprzedni sezon był krótki, bo stanowił formę przejściową. Ligowe rugby wraca do systemu rozgrywek jesień-wiosna, dlatego w czerwcu ze złotego medalu cieszyli się rugbiści i kibice sopockiego Ogniwa, które w jednym z najlepszych finałów play-off w polskiej ekstralidze pokonało 27:24 Budowlanych Łódź SA. Tamten finał, podobnie jak poprzednie, pokazywała telewizja Polsat. Bez wątpienia była to dobra reklama rugby. Oczywiście, niewystarczająca, bo „jedna jaskółka wiosny nie czyni”. Od lat polskiemu rugby potrzeba skutecznej promocji. Dziś taką może zapewnić telewizja, która daje szansę na regularny kontakt z rugby szerszej widowni, niż tylko kilkusetosobowym grupom kibiców „jaja”, regularnie chodzących na mecze swoich piętnastek. Część środowiska polskiego rugby postanowiła jednak uruchomić projekt pod nazwą „Ekstraliga Rugby w Polsacie Sport”. W skrócie polega on na tym, że kluby składają się na finansowanie telewizyjnych transmisji w meczów ekstraligi. W każdej kolejce ma być pokazywany jeden mecz, a jak znajdzie się sponsor, może nawet dwa. Pierwotny plan transmisji pokrzyżowało wycofanie się z rozgrywek Klubu Sportowego Budowlani Łódź. W tej sytuacji w ekstralidze w sezonie 2019/20 wystartuje 9 drużyn: Ogniwo Sopot, Budowlani Łódź SA., Pogoń Siedlce, Skra Warszawa, Budowlani Lublin, Orkan Sochaczew, Juvenia Kraków, Lechia Gdańsk i Arka Gdynia. Mecze mają być pokazywane w kanale Polsat Sport Fight, do którego dostęp trzeba wykupić. Na ile zwiększy się oglądalność polskiego rugby, dziś trudno przewidzieć, ale sam fakt inicjatywy oraz transmitowania meczów, w towarzystwie bardzo popularnych sportów walki, jest godny odnotowania i kibicowania mu. Pierwsza transmisja już w niedzielę o godz. 13.45. Orkan Sochaczew - Budowlani Lublin.

CZYTAJ TAKŻE: Zobaczcie piękne partnerki piłkarzy Lechii Gdańsk

Ogniwo pije wodę z kranu

Kibicować warto naszym trójmiejskim drużynom. O wsparcie kibiców nie muszą się martwić w Sopocie, gdzie po odzyskaniu tytułu mistrza Polski po 16 latach, wraca moda na rugby. To wprawdzie nie jest jeszcze ten poziom popularności Ogniwa, co w latach 80 i 90, ale bez wątpienia dobra gra w minionym sezonie zwieńczona złotym medalem daje efekty w postaci lepszej frekwencji na trybunach stadionu im. Edwarda Hodury. O powtórkę z najnowszej historii będzie jednak trudno, bo Ogniwo straciło swojego czołowego zawodnika ataku, reprezentanta Polski Grzegorza Szczepańskiego, który przeniósł się do Pogoni Siedlce. Grać do Szkocji wyjechał zawodnik formacji młyna Adam Piotrowski. Po stronie zysków personalnych są: Gruzin Kakha Kavtaradze (młyn, przyszedł z Lechii Gdańsk), Południowoafrykańczyk Vian Riekert (atak, grał dwa lata temu w Lechii) oraz junior Nikolas Wołowczyk. Ogniwo w nowym sezonie planuje kilka pozasportowych inicjatyw z udziałem drużyny. Pierwszą z nich będzie „Eko Ogniwo”, w ramach której mistrzowie Polski rezygnują z picia wody z plastikowych butelek podczas treningów na rzecz „kranówki” przelewanej do bidonów ze specjalnie zainstalowanych kranów. - Planujemy również zbieranie plastikowych nakrętek, które przekażemy na cel charytatywny, aangażujemy się w projekt „Mistrzowskie Czytanie” książek dla dzieci w Teatrze Na Plaży, a także w „Spotkania z Mistrzami” w sopockich szkołach - mówi Piotr Zeszutek, kapitan Ogniwa. O dobrą atmosferę na Ogniwie zadba Koło Gospodyń Sopockich, czyli grupa rodziców najmłodszych zawodników, którzy na meczach seniorów dbają o pełne żołądki zawodników i kibiców. Tak będzie również w najbliższą sobotę o godz. 18.30. W Sopocie rozpocznie się wtedy mecz Ogniwa z Arką Gdynia.

CZYTAJ TAKŻE: Piekne polskie cheerleaderki

Efektywna Lechia?

Dużo zmian jest w Lechii Gdańsk, która poprzedni sezon zakończyła na 9. miejscu. To zdecydowanie poniżej aspiracji nie tylko samych rugbistów, zarządu, jak i kibiców, które wynikają z tradycji tego klubu. Lechia jest jedynym polskim klubem rugby, który nigdy nie spadł z najwyższej klasy rozgrywkowej. Już sam ten fakt zobowiązuje, do walki o lepszy nowy sezon. Argumentami mają być: Gruzini Ika Tsivtsivadze, Aleko Gigashwili oraz Ukrainiec Sasza Makar. Doszedł także Sebastian Stolarz z KS Budowlani. Z drużyny juniorów dołączyli: Olaf Niespodziany, Mikołaj Wieczorkowski i Michał Klusek. Wraca po długiej kontuzji Rafał Janeczko oraz Miłosz Bracik. W Lechii wierzą, że jakość nowych zawodników jest na tyle wysoka, że uda jej się grać rugby bardziej efektywne niż w ubiegłym sezonie. Swój pierwszy mecz biało-zieloni rozegrają w niedzielę w Łodzi z wicemistrzem Polski - Budowlanymi SA.

Arka ma plan

Dla Arki sukcesem jest sam fakt przetrwania i utrzymania się w ekstralidze. Dziś trudno w Arce upatrywać jednego z faworytów do walki o medale, choć tego pewnie chcieliby kibice. - Teraz stać nas na walkę o 5-6 miejsce - mówi Daniel Bartkowiak, członek zarządu i zawodnik Arki.

Perspektywy tego klubu są dobre. Arka porozumiała się z władzami miasta w sprawie 4-letniego planu odbudowy gdyńskiego rugby. Klub rozmawia z zawodnikami, którzy mogliby grać w Arce i osiedlić się w Gdyni, a byli zawodnicy pomagają budować dawną tożsamość „Buldogów”. Do drużyny dołączył wychowanek gdynian, Paweł Grzenkowicz, który grał w Arce Rumia. Ten sezon arkowcy zaczną bez Łukasza Szostka i Arkadiusza Zdunka, którzy postanowili zakończyć kariery sportowe.

Lechia Gdańsk zremisowała ze Śląskiem Wrocław

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie