W rekrutacji bez zmian

Piotr Dominiak
Piotr Dominiak
Piotr Dominiak
Tegoroczna rekrutacja na studia generalnie potwierdza stare trendy. Kierunki humanistyczne i społeczne nadal dominują. Na kierunki techniczne chętnych jest sporo, ale w liczbach bezwzględnych nie jest to tak wiele jak oczekiwano. Na razie wpływ obowiązkowej matury z matematyki nie jest widoczny. Na to trzeba czasu i chyba jednak innego podejścia w szkołach, bo wyniki tegorocznego egzaminu dojrzałości były naprawdę fatalne.

Odpowiedzi na pytanie: skąd się biorą takie a nie inne wybory studiów przez młodzież, jak nie było, tak nie ma. Apele o kształcenie dla potrzeb rynku pracy pozostają bez echa. Informacje o wysokości zarobków po studiach trafiają tylko do nielicznych. Są wyjątki, bo przebojem tegorocznym jest geodezja i kartografia. Geodetów brakuje i będzie brakować przez najbliższe parę lat, bo rozwój budownictwa, przede wszystkim dróg generuje popyt na przedstawicieli tego zawodu. Do niedawna geodetów kształciło tylko kilka uczelni, więc powstała luka. Dziś ten kierunek studiów oferuje wiele politechnik, a w przyszłym roku pewnie i prywatne uczelnie wejdą w tę rynkową niszę. Podobnie rzecz się ma z budownictwem.

Dość popularne okazały się niektóre nowe kierunki inżynierskie, będące mieszanką różnych standardowych dyscyplin: mechaniki i medycyny, medycyny i elektroniki, chemii i budownictwa itp. Wszystko to są jednak studia niszowe i liczby kandydatów są tu kilkanaście razy mniejsze niż w przypadku np. pedagogiki.

Fenomen tego kierunku trwa od wielu lat, wbrew statystykom zatrudnienia i płac. Tak jak w przypadku psychologii, socjologii i kilku innych. W tym roku na szczyty popularności wywindowały się neofilologie. Z tym jednak, że tutaj liczby przyjętych są znacznie mniejsze.

Kierunki zamawiane przez ministerstwo, co jest bardzo dobrym pomysłem, cieszą się umiarkowanym zainteresowaniem. Na niektórych uczelniach dużym, na innych niewielkim. Tę inicjatywę trzeba kontynuować, chociaż zakres projektu wciąż jest marginalny.

Media donoszą na razie tylko o wynikach (jeszcze nieostatecznych) rekrutacji na I stopień studiów. Natomiast bardzo interesujące będą wyniki przyjęć na studia II stopnia, czyli magisterskie. Jak wielu licencjatów zdecyduje się na dalsze kształcenie? Czy będą wybierać raczej kontynuację na tym samym kierunku, czy podejmą studia zupełnie nowe? W Polsce nadal jest silna tradycja, zgodnie z którą studia wyższe to tylko magisterium. Licencjat jeszcze się u nas na dobre nie przyjął. Stąd właśnie ciekawe, czy tak jak w innych krajach procent kształcących się na II stopniu studiów absolwentów licencjatów będzie niewielki. Dla uczelni wyższych w Polsce odpowiedź na to pytanie jest niezmiernie ważna. Jeżeli nasz rynek edukacyjny pójdzie tą samą ścieżką, co w krajach wysoko rozwiniętych, to czeka je wielka rewolucja. Na razie nie są do niej przygotowane.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

i
inżynier

Mści się tak pieczołowicie pielęgnowany przez lata model profesora politechniki: zero przygotowania dydaktyczno-pedagogicznego, sepleni coś pod nosem i w dwie godziny nasmaruje 30 tablic wzorków z robalami. Wiedzę sprzedaje jak czarnoksiężnik wiedzę tajemną, egzamin student zdaje u niego po kilka razy, nikt go nie rozlicza ani z postępów dydaktycznych, ani z rozwoju naukowego. I CO, Panie Profesorze, ma przyciągać na Polibudę ? To już lepiej mniej stresu i ... etnologia, nauki polityczne, czy dla zdolnych przebiec 100m w 3 minuty - AWF.