W poniedziałek koszykarze Trefla chcą po raz drugi pokonać Turów

Paweł Durkiewicz
Paweł Kikowski (z piłką) i jego koledzy z Trefla staną przed szansą pokonania Turowa
Paweł Kikowski (z piłką) i jego koledzy z Trefla staną przed szansą pokonania Turowa Przemek Świderski
Udostępnij:
W pierwszych dwóch meczach półfinału Tauron Basket Ligi z PGE Turowem koszykarze Trefla osiągnęli swój cel. Z trudnego terenu w Zgorzelcu zdołali wywieźć jedną wygraną, przez co ich sytuacja w walce o wielki finał jest obiecująca. Teraz jednak przed sopocianami tylko teoretycznie ułatwione zadanie: w poniedziałek i w środę trzeba pokonać przeciwnika na własnym boisku.

Jedno jest pewne: spotkania numer 1 i 2 pokazały, który z zespołów zbudował lepszą formę na fazę play-off. Mało brakowało, by Trefl dwukrotnie ograł rywali na ich własnym parkiecie. Przypomnijmy, że w pierwszym meczu dzięki świetnej postawie Filipa Dylewicza (24 punkty, 7 zbiórek i 3 asysty) żółto-czarni pewnie wygrali 76:62. W kolejnym pojedynku byli lepsi przez... dwie i pół kwarty. Jeszcze w 24. minucie sopocianie wygrywali 46:37 i wszystko wskazywało na to, że do domu powrócą prowadząc w rywalizacji do czterech zwycięstw już 2:0. Niestety, wysoka przewaga uśpiła czujność graczy Muiznieksa, którzy nie zdołali umknąć pogoni Turowa.

- Po uzyskaniu dziewięciopunktowej przewagi straciliśmy koncentrację. Przez cały mecz Turów walczył, zbierał i dobijał piłki. Zgorzelczanie mieli aż 16 ponowień, co jest bardzo ważną sprawą. Tym przegraliśmy. Ale patrzymy w przyszłość. Chcemy wygrać dwa mecze u siebie i walczyć dalej - mówi Adam Waczyński.

Analizując dotychczasowy przebieg serii można wysunąć tezę, że w kolejnych pojedynkach najwięcej zależeć będzie od postawy Dylewicza. Kapitan Trefla poszalał sobie zwłaszcza w pierwszej połowie pierwszego meczu (19 punktów), potem jednak zgorzelczanie skupili na nim swoją obronę i kolejne akcje sprawiały "Dylowi" coraz więcej trudności. W drugim spotkaniu lider sopocian uzbierał co prawda 12 "oczek", jednak na bardzo słabej skuteczności (4/15 z gry).

Na szczęście bardzo stabilną i - co najważniejsze - dobrą formę prezentuje w tym play-off Dragan Ceranić. Serbski środkowy szczytową formę osiągnął w najważniejszym etapie sezonu. Imponuje wytrzymałością, dobrymi zdobyczami punktowymi i twardą walką z podkoszowymi rywali. W ostatnim występie wymusił na nich aż 11 fauli!

- Nikt z nas nie spodziewał się, że będzie łatwo. Musimy zachować koncentrację aż do momentu, w którym odniesiemy czwartą wygraną. Naszym celem pozostaje finał - deklaruje sopocki center.

Początek poniedziałkowego spotkania o godz. 20 w Ergo Arenie. Bilety w cenie 20 (normalne) i 10 zł (ulgowe) do nabycia od godz. 12 w kasach hali. Transmisję przeprowadzi TVP Sport.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie