Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

W malinowym chluśniaku, czyli pomyje zamiast żądania sprostowania. Felieton Dariusza Szretera

Dariusz Szreter
Dariusz Szreter
Nie wiem, która wersja wydarzeń z hotelu „Malinowy Zdrój”, gdzie przebywała Krystyna Pawłowicz, jest prawdziwa – jej czy „Echa Dnia”. Wiem natomiast, jak takie sprawy załatwia się w cywilizowany sposób.

Miałem tutaj nie tykać Krystyny Pawłowicz, bo – po pierwsze – to żadna sztuka, żeby ją obśmiać, a ­– po drugie – to osoba, której popularność w dużej mierze wzięła się z zachowań hejterskich i nie ma powodu, żeby jej zapewniać dodatkowy rozgłos. Ostatni raz cały felieton poświęciłem jej w 2014. Rekomendowałem ją wtedy jako idealną kandydatkę PiS w zbliżających się wyborach prezydenckich. Pisałem: „Rozpoznawalna, z charakterem (żeby nie powiedzieć charakterkiem), lojalna i do tego z tytułem profesorskim. Ale broń Boże ani trochę nie przeintelektualizowana. (...) Przeciwników powala siłą argumentów prostych jak budowa cepa. (…) Wobec narastającej w Polsce wojny kulturowej, ma szanse przyciągnąć głosy wszystkich, którzy pragną spalenia tęczy na placu Zbawiciela, zamykania do więzień za próby krzewienia edukacji seksualnej czy wykrzyczenia transseksualistom tego, co o nich myślą prosto w ich «twarze bokserów»”.
Prezes z rady nie skorzystał, postawił na Andrzeja Dudę, który dość niespodziewanie wygrał tamte wybory, pozując na idealnego zięcia – gładkiego i układnego. Dopiero z czasem zaczęła z niego wychodzić „wewnętrzna Pawłowicz”, by w ostatniej kampanii objawić się już w pełnej krasie. Tymczasem oryginał – jako osoba o „nieskazitelnym charakterze i nieposzlakowanej opinii” – objął funkcję sędziego Trybunału Konstytucyjnego.
Nie wiem, która wersja wydarzeń z hotelu „Malinowy Zdrój”, gdzie wypoczywała/rehabilitowała się (niepotrzebne skreślić) Krystyna Pawłowicz jest prawdziwa – jej czy „Echa Dnia”. Nie było mnie na miejscu. Wiem natomiast, jak takie sprawy załatwia się w cywilizowany sposób. Osoba, która uważa, że gazeta napisała nieprawdę na jej temat, wysyła do redakcji sprostowanie, a w razie odmowy jego opublikowania – kieruje sprawę do sądu. Tymczasem pani Pawłowicz publicznie chlusnęła strumieniem bluzgów pod adresem red. Wróbla i jeszcze postraszyła go nowym właścicielem wydawnictwa. Niestety, wiele wskazuje na to, że to nowy standard traktowania mediów w Polsce, a pani profesor znów jest w awangardzie.

od 12 lat
Wideo

Wybory samorządowe 2024 - II tura

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikbaltycki.pl Dziennik Bałtycki