W Lotosie Treflu Gdańsk wystrzelili jak z procy. Ławka? To nie dla nich

Łukasz Żaguń
Fot. Karolina Misztal / Polskapresse
Damian Schulz i Artur Ratajczak w tym sezonie udowadniają, że nie zamierzają godzić się z rolą zmienników w Lotosie Treflu Gdańsk.

Kiedy w ubiegłym sezonie mówiło się o Lotosie Treflu, bardzo często przewijało się stwierdzenie: żelazna szóstka. Trener Andrea Anastasi miał znakomicie funkcjonującą machinę, a na zmienników stawiał rzadko. W tych rozgrywkach sytuacja uległa diametralnej zmianie. Tak naprawdę Włoch stale zaskakuje rotacją, a wynika to z prostego powodu - dotychczasowi rezerwowi są w „gazie” i poczuli, że wcale nie muszą być w cieniu swoich kolegów. Do grona tego zaliczyć można zwłaszcza atakującego Damiana Schulza i środkowego Artura Ratajczaka.

- Cieszy mnie to, że w końcu jest ta druga szóstka w drużynie, o której się mówi. W zeszłym sezonie pojawiały się przecież opinie, że medal wywalczyło siedmiu zawodników. To nas trochę denerwowało i dało pozytywnego kopa do jeszcze cięższej pracy - mówi nam Ratajczak.

Środkowy Lotosu Trefla zrobił ogromny postęp w porównaniu z poprzednim sezonem. W ostatnich meczach udowodnił nawet, że wcale nie ustępuje pod względem umiejętności Bartoszowi Gawryszewskiemu czy nawet doświadczonemu Wojciechowi Grzybowi. Ratajczak tak mocno naciskał na swoich konkurentów, że ostatnio nawet wywalczył sobie miejsce w pierwszym składzie. Włoski szkoleniowiec dał mu szansę i się nie rozczarował.

- Trener Anastasi świetnie się uzupełnia z Wojtkiem Serafinem. Czasami jest tak, że czegoś nie zauważa jeden, a widzi to drugi. Poza tym, ja też mam charakter i trener Anastasi wie, kiedy jestem zdenerwowany sam na siebie i zdaję sobie sprawę z tego, co zrobiłem źle, a kiedy po prostu trzeba do mnie podejść i powiedzieć: Arczi, dawaj teraz, ciśniemy, to musisz poprawić! - tłumaczy Ratajczak.

Wielką formę złapał też Damian Schulz. Śmiało można powiedzieć, że na ten moment to Murphy Troy powinien być jego zmiennikiem. I... jest. Amerykanin, w porównaniu z poprzednimi rozgrywkami, wyraźnie spuścił z tonu.

- Murphy jest po prostu trochę zmęczony - broni swojego kolegi Schulz. - Dzięki temu mam okazję do tego, żeby grać. Wolałbym regularnie wychodzić w pierwszym składzie, nie boję się odpowiedzialności, jednak o wszystkim decyduje trener. Dla mnie liczy się każda chwila na parkiecie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie