W Łebie się nie bali i zorganizowali zawody rodzinne w wędkowaniu na Łabędzim Stawie

Marcin Kapela
Marcin Kapela
Łebskie koło Polskiego Związku Wędkarskiego zorganizowało w niedzielny poranek (21.06.2020) zawody rodzinne w wędkowaniu. Wzięło w nich udział 56 uczestników, stając w szranki w takich konkurencjach, jak złowienie najmniejszej i największej ryby, czy kto najwięcej.

Łebskie koło Polskiego Związku Wędkarskiego zorganizowało w niedzielny poranek (21.06) zawody rodzinne w wędkowaniu. Wzięło w nich udział 56 uczestników. Największa rybę złowił Stanisław Klawikowski, a
najmniejszą Marcin Seńków. Najwięcej ryb złowił Stanisław Kluska, a najmłodszym wędkarzem był Bartosz Sołtys. Nagrodami były wędki, kołowrotki, kamizelki, ufundowane przez sponsorów.

- Ze względu na wirusa w tym roku po raz pierwszy organizujemy zawody wędkarskie. Wydaje mi się, że jesteśmy jedynym kołem w okręgu, które odważyło się zrobić zawody. Bo obostrzenia są niesamowite. Rodziny wędkują razem, ale obcy dla siebie są porozstawiani

- mówi Henryk Grymm, prezes Polskiego Związku Wędkarskiego Koło w Łebie.

- Średnio rocznie robimy 12 imprez na Łabędzim Stawie plus trzy duże imprezy dla dzieci. Z okazji Dnia Dziecka to jest nawet 150 dzieci, przede wszystkim z okolic Łeby. Do tego organizujemy konkursy rysunkowe na propagowanie wędkarstwa, na logo wędkarskie. Żeby odciągnąć dzieci od komputera. Dziś to rodzinne zawody i nie patrzymy na uprawnienia, zezwolenia, opłaty. Chodzi o to, żeby zachęcić do wędkowania w różnym wieku. Wędkarstwo powinno być sposobem na wypoczynek, a nie na zarabianie pieniędzy. U nas wędkarze wypuszczają z powrotem wszystkie ryby. To jest frajda. Dlatego tu jest dużo ciekawej ryby, jak jesiotry, sandacze, okoń, płoć, dwa rodzaje karasia, karp, wzdręga. Dużo zarybiamy i to wszystko przyzwoitej wielkości ryby. I są efekty. Jest dużo ryby.

Zawody odbyły się na Łabędzim Stawie, który kilka lat temu został zrewitalizowany.

- Kiedyś tu było jedno wielkie bagno. Ile tu wyciągnięto śmieci, jak lodówki, pralki, telewizory, błota. Burmistrz postarał się i zrobił piękny mostek. A miał wielu oponentów, sporo przytyków, że zniszczył naturalny zakątek. Teraz każdy ma gdzie usiąść i zrelaksować się. I to jest to - podkreśla prezes łebskiego koła. - W tym roku wpuściłem 300-400 sztuk węgorza. Czekamy, aż urośnie. Nasadziliśmy lilie.

- Najwięcej wędkuje ludzi po sześćdziesiątce, bo to doskonały wypoczynek. Tu jest bezwietrznie, spokojnie, przyroda. Jest pięknie

- mówi prezes.

Łebskie koło liczy ok. 100 członków z Łeby, Wicka i Cecenowa. Ci, którzy nie są członkami koła, muszą mieć zezwolenie, żeby łowić. Natomiast wszyscy członkowie koła łowią za darmo.

- Jako koło jesteśmy bardzo bogaci, ale nie wydajemy pieniędzy koła, tylko mamy od sponsorów na zarybianie, nagrody. Dużo w tych tematach partycypuje pan burmistrz. Po raz pierwszy widzę człowieka, który jest nie tylko zainteresowany ulicą, chodnikiem, ale też relaksem, odpoczynkiem, sportem. I tak powinno być. Mówimy, że to „nasz” burmistrz, a nie tylko burmistrz miasta.

- Jedyne, co nam tu przeszkadza, to bobry. Robią duże szkody. Spuszczają nam już wodę na te bagna. Dziury kopią i woda nam ucieka. Gałęzi naściągają. Chcieliśmy, żeby je przesiedlili.

30 stopniowe upały już w maju

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie