W Gdyni akcja solidarnościowa z protestującymi Białorusinami. Marsz i "pałowanie" przeciwników, tak wygląda rzeczywistość na Białorusi

Łukasz Kamasz
Łukasz Kamasz
To był pierwszy gdyński protest przeciw przemocy reżimu Łukaszenki. Akcja "Stop przemocy wobec narodu Białorusi" miała zwrócić uwagę na ogrom przemocy, jakiej każdego dnia doświadcza naród białoruski na ulicach własnych miast i wsi

Wiec rozpoczął się pod "Darem Pomorza" na Skwerze Kościuszki. Stamtąd pochód przemaszerował al. Jana Pawła II, przez Park Rady Europy, ulicami Armii Krajowej i Świętojańską pod Pomnik Ofiar Grudnia 1970 przy al. Piłsudskiego. Według organizatorów, posługując się rękoma OMON-u i propagandy Łukaszenka niszczy nadzieje i możliwości rozwoju. W demonstracji wzięli udział zamieszkujący Polskę Białorusini, ale również mieszkańcy Gdyni. Nie zabrakło też przedstawicieli gdyńskiego samorządu - radnych miasta oraz posła z Gdyni Marka Rutki.

- Bardzo się cieszę, że Białorusini nie poddają się i w każdą niedzielę na ulicach miast i wsi odbywają się protesty - mówił nam Marek Rutka, poseł Lewicy. - Duch zmiany w Białorusinach nie słabnie, dzisiejszy wiec poparcia dla Białorusinów jest niezwykle istotny, ponieważ dla nich wsparcie i solidarność zagranicy oraz Zachodu jest bardzo ważne. Reżim Łukaszenki prędzej czy później upadnie. W polskim Sejmie działamy w sprawie Białorusi ponadpartyjnie. W zeszłym tygodniu wszystkie opcje polityczne w Polsce wzięły udział w spotkaniu z Swiatłaną Cichanouską. W ramach porozumienia ponad podziałami premier przekazał Dom Białoruski dla organizacji opozycyjnych, ale solidarność nie tylko polityczna, również ludzka jest dla Białorusinów na pewno bardzo ważna.

Czytaj także

"Nie bądźmy obojętni"

Bardzo wielu naszych rodaków czekało na moment przebudzenia całego narodu - wybrzmiało z głośników na koniec demonstracji. - Ten znany nam wszystkim system strachu obrócił się o 180 stopni i strach zagościł nie w naszych domach, tylko domach tych ludzi, którzy wykonują te okropne rozkazy reżimu. Ta krew, przelana na demonstracjach, nie zmyje się i my o niej nie zapomnimy. Tym wydarzeniem chcemy zaznaczyć ważność osobistych wyborów. W tej chwili sprawcami nie są tylko panowie z OMON-u, nie jest tylko dyktator Łukaszenko, przestępstwem jest też milczenie. Nie milczmy, tylko wychodźmy na ulice. Białoruś to my!

Czytaj także

Na uczestników marszu, pod pomnikiem Ofiar Grudnia '70, czekały przedstawicielki gdyńskiego samorządu - Joanna Zielińska, przewodnicząca Rady Miasta Gdyni oraz Katarzyna Gruszecka-Spychała, wiceprezydent Gdyni.

- Bardzo chcieliśmy wesprzeć tę demonstrację - mówiła do uczestników Katarzyna Gruszecka-Spychała. - Przed chwilą tu padło, że milczenie jest zbrodnią. Szczególnie w naszym kraju, który ma taką historię. Polacy muszą zabrać głos, dlatego w imieniu miasta Gdyni, chciałabym podziękować organizatorom tego marszu i zapewnić, że będziemy wykonywać kolejne gesty dobrej woli. To, co możemy zrobić tutaj w Polsce, to okazywać solidarność, która jest poczuciem wspólnoty podobnym do braterstwa. Takie gesty jak dzisiaj mogą podtrzymać tę ogromną odwagę i determinację, którą od wielu dni podziwiamy u naszych braci Białorusinów.

Nowe regulacje dotyczące pracy zdalnej

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie