W Gdańsku liczenie głosów oddanych korespondencyjnie może zająć kilkanaście dni. Absurdów i pułapek jest znacznie więcej

Karol Uliczny
Karol Uliczny
Przemysław Świderski
Udostępnij:
Jeśli plan Jarosława Kaczyńskiego przeforsowania wyborów prezydenckich w formie korespondencyjnej wejdzie w życie, za miesiąc weźmiemy udział w wyborach, jakich w Polsce jeszcze nie było. Liczba niewiadomych, pułapek oraz zagrożeń wynikających z ich organizacji jest tak duża, że naruszyła, wydawało się, żelbetonowe podstawy Zjednoczonej Prawicy. - Sama weryfikacja oświadczeń 350 tys. głosujących gdańszczan może potrwać ok. 8 dni pracy non stop i to bez liczenia głosów - zauważa dr Jarosław Flis.

Mimo stanu epidemii oraz protestów opozycji, Prawo i Sprawiedliwość prze do wyborów za wszelką cenę. Rządzących nie przekonują argumenty o zakazie zmieniania reguł gry na pół roku przed wyborem głowy państwa, braku kampanii oraz równych szans kandydatów, ryzyku niskiej frekwencji, łamaniu zasady 5-przymiotnikowości, wykluczeniu z głosowania środowisk polonijnych, a przede wszystkim zagrożeniu zdrowia listonoszy oraz pracujących w komisjach wyborczych. Załóżmy jednak, że za niecały miesiąc Zjednoczona Prawica będzie w stanie przeforsować swoją wersję wyborów. To jak w praktyce może wyglądać głosowanie oraz na jakie problemy na poszczególnych etapach procesu wyborczego mogą natrafić głosujący oraz organizatorzy, prześledziliśmy na przykładzie Gdańska.

Wybory korespondencyjne. Czekają na wytyczne

Na 7 kwietnia br. liczba uprawnionych do głosowania w wyborach prezydenckich wynosi 356 tys. mieszkańców Gdańska. Za ok. miesiąc podobną liczbę pakietów wyborczych dostanie do rozniesienia 329 gdańskich listonoszy, przy czym ich absencja wynosi obecnie 17 proc.

- Na razie nic nie wiemy. Wszystkie informacje, jakie do nas docierają, pochodzą z przekazów medialnych. Czekamy na wytyczne - mówi Urszula Szczepańska, przewodnicząca Komisji Podzakładowej NSZZ Solidarność Poczty Polskiej SA Oddział Gdańsk. - Co do samego roznoszenia pakietów - myślę, że jest to do zrobienia. Oczywiście, w zależności ile będzie na to czasu.

Według ustawy, roznoszenie może potrwać od przedwyborczego poniedziałku do soboty włącznie. Może więc zdarzyć się, że niektórzy mieszkańcy odbiorą karty do głosowania dopiero na kilkanaście godzin przed jego rozpoczęciem.

Wątpliwości dotyczących dostarczania pakietów jest znacznie więcej: co mają robić listonosze w przypadku braku lub zepsutych skrzynek pocztowych oraz jak dotrzeć do osób przebywających w kwarantannach czy będących poza miejscem zamieszkania? Według danych GUS, na 30 czerwca 2019 r. liczba osób mieszkających w Gdańsku wynosi 468 tys. i jest o ok. 40 tys. większa od liczby wynikającej z rejestru meldunkowego. Mniej więcej tyle osób z Gdańska będzie przebywać 10 maja 2020 r. poza swoim miejscem zameldowania. W ub. roku, przy okazji wyborów do parlamentu, ok. połowa z nich (22 tys.) dopisała się do gminnego rejestru wyborców. Jeżeli sytuacja się powtórzy, to i tak ok. 20 tys. pakietów „przyszywanych” gdańszczan dotrze pod adresy rozsiane po całej Polsce.

- Problemem jest to, jak będzie sprawdzana tożsamość głosujących - zauważa dr Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Ok. dwa mln Polaków mieszka za granicą, przy czym duża część z nich jest zameldowana w kraju. Można wyobrazić sobie sytuację, że ktoś będzie mieć pokusę zagłosowania za nieobecnego, a przecież komisja nie będzie mieć narzędzi, by takie przypadki weryfikować.

Wybory korespondencyjne. Dwie koperty i trzy karty

Myli się ten, kto myśli, że głosowanie korespondencyjne będzie prostsze od wizyty w lokalu wyborczym.

- Z głosowaniem korespondencyjnym mieliśmy już do czynienia przy okazji wyborów prezydenckich oraz parlamentarnych - mówi dr Flis. - W 2015 r. liczba głosów nieważnych z powodów niekompletności pakietu, np. niezaklejenia koperty czy braku podpisu, była ok. 4-krotnie większa niż w przypadku tradycyjnego głosowania.

Pakiety wyborcze będą zawierać: instrukcję głosowania, oświadczenie o osobistym oddaniu głosu, kopertę na kartę do głosowania, kartę do głosowania oraz kopertę zwrotną. Aby poprawnie oddać głos, będzie trzeba wypełnić kartę do głosowania, włożyć ją do koperty na kartę do głosowania, wypełnić oświadczenie, a następnie zaklejoną kopertę wraz z oświadczeniem włożyć do koperty zwrotnej. Tak wypełniony i zaklejony pakiet będzie trzeba wrzucić w niedzielę, 10 maja br. (cały czas zakładamy, że wybory odbędą się w tym terminie), pomiędzy godz. 6 a 20 do specjalnej skrzynki wyborczej - której formę oraz zabezpieczenie dopiero określi rozporządzenie ministra aktywów państwowych. Na razie nie wiadomo, czy będą to te przy pocztach czy zupełnie nowe.

- Z uwagi na ograniczony czas, być może zostanie zastosowane rozwiązanie objęcia obecnych skrzynek monitoringiem, co zagwarantuje ich bezpieczeństwo w dniu głosowania - mówi poseł Kazimierz Smoliński z Prawa i Sprawiedliwości, któremu w poprzedniej kadencji Sejmu Poczta Polska bezpośrednio podlegała. - Być może zostanie zastosowane inne rozwiązanie, które dodatkowo ograniczy wielkość otworu, przez który wrzucamy korespondencję.

Wystarczy jednak, że któraś z kopert nie będzie zaklejona, lub dane z oświadczenia nieczytelne, nasz głos będzie nieważny.

- Liczba głosów nieważnych podczas wyborów w 2015 r. była o połowę mniejsza od różnicy pomiędzy Andrzejem Dudą a Bronisławem Komorowskim. Co by było, gdyby wtedy głosowanie przeprowadzono w sposób korespondencyjny? Prawdopodobnie liczba głosów nieważnych przewyższyłaby różnicę między kandydatami, a to prawdopodobnie skutkowałoby próbami podważania ich wyników.

Wybory korespondencyjne. Osiem dni pracy non stop

Jeżeli dojdzie do wyborów korespondencyjnych, obecnie powoływane w Gdańsku obwodowe komisje wyborcze (na 21 kwietnia jest ich 160) przestaną istnieć, a ich członkowie pozostaną wyłącznie z wiedzą pozyskaną na szkoleniach. Według ustawy, w Gdańsku pracować ma jedna 45-osobowa komisja wyborcza (w Sopocie od 3 do 9 członków, w Gdyni - 36), której siedzibę wskaże prezydent miasta, a jeśli nie wywiąże się z tego obowiązku - wojewoda. Koperty zwrotne będą dostarczane przez pracowników poczty do gminnych komisji wyborczych systematycznie, najpóźniej do godz. 23. Od niedzielnego poranka 45-osobowa komisja będzie otwierać koperty oraz weryfikować dane z oświadczeń z informacjami zawartymi w rejestrze wyborców, a następnie, jeżeli dane będą się zgadzać, wrzucać koperty z kartami do głosowania do urny.

- Zakładając, że komisja będzie pracować w piętnastu, 3-osobowych grupach, którym otwarcie koperty, wyciągnięcie oświadczenia, wbicie numeru PESEL oraz wrzucenie karty do urny zajmie 30 sek., sama weryfikacja oświadczeń 350 tys. głosujących gdańszczan może potrwać ok. 8 dni pracy non stop, a przecież oprócz tego trzeba będzie jeszcze policzyć głosy oddane na kandydatów - wylicza dr Flis. - Obawiam się, że po kilku dniach może dochodzić do rezygnacji z udziału w pracach takich zespołów.

Nawet jeśli do wyborów pójdzie tylko połowa uprawnionych do głosowania, liczenie może w sumie potrwać kilkanaście dni. Trudno wyobrazić sobie, by komisja pracowała bez przerwy.

- Nie ma idealnych rozwiązań. Jesteśmy w wyjątkowej sytuacji, dlatego stosujemy wyjątkowe rozwiązania, by jednocześnie dotrzymać terminów określonych w konstytucji - mówi poseł Kazimierz Smoliński. - Czasu jest niewiele, ale w moim odczuciu wystarczająco, by wybory przeprowadzić w sposób korespondencyjny. Mówienie o innych terminach nie ma dziś sensu, bo przecież nikt nie jest w stanie przewidzieć, kiedy problem epidemii się skończy.

Według posła Sławomira Neumanna z Koalicji Obywatelskiej, Prawu i Sprawiedliwości nie uda się wcielić w życie tych planów.

- Matematyka wskazuje, że Sejm nie odrzuci poprawek senackich, ponieważ Zjednoczonej Prawicy brakuje dwóch głosów do uzyskania większości po tym, jak przeciwko wyborom korespondencyjnym zaprotestował Jarosław Gowin i kilku członków Porozumienia - mówi poseł KO. - Ten projekt jest po prostu zły.

Problem w tym, że z tych samych, politycznych powodów, mało prawdopodobne jest przeforsowanie pomysłu opozycji (wybory za rok połączone z możliwością głosowania przez internet), do czego potrzebny byłby podpis prezydenta. Jeszcze mniej szans daje się propozycji zmiany Konstytucji, z automatycznym przedłużeniem kadencji Andrzeja Dudy o dwa lata. Odpowiedź na wszystkie pytania poznamy ok. 10 maja.

Najnowsze informacje z regionu o zagrożeniu koronawirusem!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Ten rok szkolny był trudny, ale lepszy od ubiegłego

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie