18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

W domu rozmawia się głównie o piłce ręcznej

RedakcjaZaktualizowano 
Michałowi Waszkiewiczowi nie przeszkadza to, że jest synem sławnego taty
Michałowi Waszkiewiczowi nie przeszkadza to, że jest synem sławnego taty Robert Kwiatek/Archiwum
Z Michałem Waszkiewiczem, piłkarzem ręcznym MMTS Kwidzyn, kandydatem do tytułu Sportowca Roku, rozmawia Rafał Cybulski

Jak to jest być synem sławnego ojca? Poszedłeś w jego ślady i uprawiasz tę samą dyscyplinę sportu, nie ciąży Ci ciągłe porównywanie do niego?

Nie, nigdy mi to nie przeszkadzało. Wiem, że zawsze znajdą się tacy, którzy powiedzą, że to ojciec pomagał mi w karierze, że to dzięki niemu dostawałem powołania do kadry, ale przecież to są bzdury. To, co udało mi się osiągnąć, zawdzięczam przede wszystkim sobie, choć dobrze wiem, że prawdopodobnie nigdy nie osiągnę tyle, co ojciec.

A czy w ogóle widziałeś ojca w akcji?

Tak, choć nie w polskiej lidze, ale dopiero pod koniec jego kariery, gdy grał w lidze niemieckiej.

Jesteś świetnie wyszkolony technicznie, a do tego masz znakomite warunki fizyczne. Czy zastanawiałeś się kiedyś nad tym, co mógłbyś osiągnąć, gdyby nie kontuzje? A te niestety towarzyszą Ci przez całą sportową karierę...

Z tymi kontuzjami to niestety prawda. Mam 26 lat i za sobą trzy operacje kolana i jedną biodra. To zawsze mi przeszkadzało, ciążyło nade mną i wracało do mnie. Ale i ja zawsze wracałem na boisko, choć nie jest to łatwe, nie tylko pod względem fizycznym, ale i psychicznym. A odpowiadając na pytanie, to owszem, zastanawiałem się, co by było, gdybym nie miał tych kontuzji. Niestety, było inaczej.

Masz jednak dopiero 26 lat, a więc i zapewne jakieś marzenia dotyczące kariery? Na razie brakuje Ci trofeów.

Najważniejsze jest to, że ciągle gram, a to, co robię, sprawia mi przyjemność. Mam jednak nadzieję, że z czasem przyjdą też i jakieś sukcesy. Przecież jestem dopiero na półmetku mojej kariery sportowej. Chciałbym też przeżyć jakąś przygodę w lidze zagranicznej albo przynajmniej w którymś z czołowych klubów polskich.

Gdy przychodziłeś do MMTS-u, to nie wszystkim się to podobało. Twój ojciec był wtedy trenerem drużyny z Kwidzyna i wielu właśnie tym tłumaczyło transfer. Teraz masz jednak szacunek wśród kibiców, czy w związku z tym czujesz pewną stabilizację w Kwidzynie?

Jak się gra dobrze, to o zaufanie kibiców nietrudno, ale na początku rzeczywiście było trudno. Trzeba jednak pamiętać, że do Kwidzyna trafiłem krótko po kontuzji biodra. Potrzebowałem czasu, by dojść do pełni formy, a do tego musiałem się zaaklimatyzować w nowym otoczeniu.
W poprzednim sezonie MMTS nie zdobył medalu, ale kibice i tak byli zachwyceni waszą postawą w play off i czwartym miejscem na koniec rozgrywek. Teraz gracie o wiele gorzej, czy to oznacza, że nie jesteście jeszcze tak silnym zespołem jak wszyscy byśmy chcieli, czy też jest inny powód wahań formy?

W poprzednim sezonie też nie zawsze było różowo i zdarzały nam się wpadki, jak przegrana u siebie z Azotami lub na wyjeździe z Miedzią. No, może rzeczywiście graliśmy trochę lepiej, ale teraz też nas na to stać, gdy kontuzję wyleczy Jacek Wardziński, a do pełni formy dojdzie Maciek Mroczkowski. Jeżeli w pierwszej rundzie play off nie trafimy na Vivę lub Wisłę, to możemy sporo osiągnąć. Myślę, że żadna z pozostałych drużyn nie chciałaby na nas trafić już w pierwszej rundzie.

Na koniec powiedz, co robi Michał Waszkiewicz, gdy nie gra w piłkę ręczną?

Gdy jestem w Kwidzynie, to sporo czasu spędzam przy komputerze albo spotykam się z kolegami. Gdy mam więcej czasu, to jadę do Gdańska i spędzam czas z moją narzeczoną, Marzeną (obiecałem, że o niej wspomnę - śmieje się Michał) albo odwiedzam dom rodzinny.

A czy w domu rozmawiacie o piłce ręcznej?

Nie będę ukrywał, że to u nas w domu główny temat. Przecież również moja mama była zawodniczką, a młodsza siostra też stawia pierwsze kroki w piłce ręcznej. Z tatą rozmawiam głównie o tym, co słychać u nas w drużynie, a co u nich. Mówimy też o kadrze oraz lidze niemieckiej, a więc wszystko kręci się wokół piłki ręcznej.

Waszka, syn Profesora

Boiskowa ksywka Michała Waszkiewicza - "Waszka". Urodzony 13 września 1982 roku, ma 197 cm wzrostu, waży 94 kg. Na boisku występuje na środku rozegrania.

Jego pierwszym klubem było Wybrzeże Gdańsk, ale potem drużynę piłkarzy ręcznych tego klubu przejął AZS AWFiS Gdańsk. Stamtąd, trzy sezony temu, utalentowany zawodnik trafił do MMTS Kwidzyn.

Michał jest synem Daniela Waszkiewicza ("Profesor", "Tata"), jednego z najwybitniejszych polskich piłkarzy ręcznych, a obecnie trenera AZS AWFiS Gdańsk i II trenera reprezentacji kraju.

polecane: Dzwonią do Ciebie te numery? Nie odbieraj!

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie