VII Pomorski Kongres Obywatelski na PG. Jak wyzwolić naszą...

    VII Pomorski Kongres Obywatelski na PG. Jak wyzwolić naszą energię ?

    Jan Szomburg

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Na VII Pomorskim Kongresie Obywatelskim dyskutować się będzie o źródłach energii Pomorzan. Pokolenie ludzi roku 1989 powoli przechodzi na emeryturę, jakie okaże się pokolenie ich następców?
    Jan Szomburg, prezes zarządu Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, inicjator Kongresu Obywatelskiego

    Jan Szomburg, prezes zarządu Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, inicjator Kongresu Obywatelskiego ©archiwum DB

    Energia jest podstawą naszego życia i wszelkiej naszej działalności. Dobre gospodarowanie zasobami energii, zarówno w wymiarze indywidualnym, jak i zbiorowym, jest warunkiem efektywnego funkcjonowania i rozwoju. Jednak zasoby naszej energii osobistej i społecznej nie są czymś zdeterminowanym - w określonych warunkach tej energii nam przybywa, a w innych następuje jej zużycie.

    Warunkiem dalszego rozwoju Pomorza jest więc, po pierwsze, mądre wykorzystanie zasobów energetycznych wszystkich członków wspólnoty regionalnej - w szczególności młodego pokolenia. Po drugie zaś, powiększanie tych zasobów poprzez odpowiednie postawy i zachowania we wszystkich dziedzinach życia.
    Z energią ludzką jest jak z dobrem ze znanego powiedzenia: "wyrządzone komuś dobro wraca do nas podwójnie". Emanując pozytywną energią, nie tylko ułatwiamy życie naszemu otoczeniu, ale przede wszystkim poprawiamy sobie jakość życia.

    Gdyby 25 lat temu - wiosną 1989 r. - przeprowadzano w Europie ankietę, który kraj dawnego obozu socjalistycznego w wypadku odzyskania wolności będzie się najszybciej rozwijał, na Polskę wskazałby zapewne znikomy procent. Zdecydowanymi faworytami byli Czesi i Węgrzy.

    W praktyce okazało się jednak, że to Polska w ostatnim ćwierćwieczu rozwijała się najszybciej. Czy to zasługa lepszych reform instytucjonalno-regulacyjnych? Częściowo tak, ale najważniejsze było to, że Polacy okazali się narodem najbardziej "energetycznym", najbardziej zdeterminowanym, by budować swą lepszą przyszłość. Ten czynnik "energe- tyczności" narodów i społeczeństw często nie jest dostrzegany i doceniany w ekonomii, która skupia się na kwestii podaży kapitału czy pracy. Tymczasem to jest właśnie podstawa skoków rozwojowych lub stagnacji wielu krajów czy regionów.

    Duże zużycie, spore marnotrawstwo i jeszcze wycieki


    Pokolenie, które stoi za naszym sukcesem gospodarczym po 1989 r., a które korzystało z dość komfortowych warunków - gdy można było popełniać wiele błędów, a mimo to wychodzić na prostą - powoli odchodzi na zasłużoną emeryturę. Pozostaje pytanie, jakie będą następne pokolenia, którym przyjdzie działać w warunkach powszechnego nasycenia dobrami i usługami, silnej konkurencji międzynarodowej i wyczerpania "prostych" rezerw rozwojowych (budowa dróg, kolei, stadionów itd.)?
    Jak wychowujemy te pokolenia, jak je edukujemy - czy wyrosną z nich energetyczni liderzy, gotowi zawojować świat? Rodzi się też pytanie, jak dzisiaj wykorzystujemy zasoby energetyczne nas samych, mieszkańców Pomorza?
    Widać tu co najmniej dwa problemy typowe dla całej Polski. Z jednej strony - zjawisko nadmiernego zaangażowania się w karierę zawodową i w efekcie "wypalenia energetycznego" (w wieku 35-40 lat). Z drugiej strony - mamy ryzyko dwóch emigracji. Emigracji zewnętrznej, czyli odpływu ludzi z energią z naszego regionu, oraz emigracji wewnętrznej, czyli przyjęcia postawy wycofania, niezaangażowania, bierności, apatii - dotyka to także tych, którym zawodowo powodzi się nieźle.
    Mamy również zjawisko faktycznego wykluczenia oraz niewykorzystania energii i talentów różnych grup słabszych. Obok tego wykluczenia "od dołu" istnieje też zjawisko samowykluczenia "od góry". Dotyczy to np. dzieci z rodzin zamożnych, które od małego są izolowane od realnego ("gorszego") świata (prywatne przedszkola, szkoły, osiedla, wakacje itp.) i mają tak słabą konstrukcję psychiczną, że przy pierwszym egzaminie na studiach mdleją. Trudno, by wyrośli z nich dynamiczni przedsiębiorcy lub charyzmatyczni liderzy społeczni.

    Dlatego wszyscy jesteśmy odpowiedzialni

    Współczesny kształt globalnego kapitalizmu, w którym żyjemy, a także ciągły postęp techniczny powodują, że nie jest łatwo zachować równowagę energetyczną - zarówno w skali jednostek, jak i zbiorowości. Umiejętności gospodarowania energią można się jednak uczyć. Jest to jedna z tzw. umiejętności życia (life skills). Trzeba jej uczyć od małego, w rodzinie, przedszkolu, szkole, na uczelni - właściwie wszędzie i do końca życia. Niewątpliwie odpowiedzialność za nabycie tej umiejętności leży przede wszystkim w gestii każdego z nas w ramach odpowiedzialności za siebie.
    Ważną rolę pełnią też rodzice, wychowawcy i nauczyciele. Powstaje pytanie, czy obecny model szkoły z przeładowanymi programami i uczeniem się pod klucze, testy i rankingi nie zabija naturalnej ciekawości poznawczej i energii dzieci? Czy daje szansę i czas, by poznały one swoje talenty i mogły do procesu uczenia się podchodzić w sposób aktywny i twórczy? By mogły się wszechstronnie rozwijać, emanować pozytywną energią?

    My sami, czyli społeczeństwo

    Warto również spojrzeć z punktu widzenia "energetycznego" na nas jako społeczeństwo. Dobra energia bierze się nie tylko z nas samych, ale także z naszego otoczenia społecznego. Z takich rzeczy, jak kultura przypadkowych spotkań (uśmiech, "dzień dobry"), ogólnego darzenia się szacunkiem i życzliwością, gotowości do wspierania się nawzajem, umiejętności bycia razem (np. w czasie wolnym). Czy mamy tu coś do zrobienia? Z pewnością tak, chociaż widać wiele zjawisk pozytywnych - np. wspólne bieganie, wyprawy rowerowe, koncerty, przeżycia sportowe, święta ulic itd.
    I jeszcze dwie kwestie do refleksji, dotyczącej nas jako społeczeństwa. Chcemy iść do przodu, chcemy być innowacyjni i twórczy, ale czy dajemy sobie prawo do podjęcia ryzyka i poniesienia porażki? Czy też raczej każda porażka jest u nas powodem potępienia i stygmatyzacji? Jaka jest nasza kultura prawna? Czy po każdej "aferze" nie domagamy się natychmiastowego uszczegółowienia albo zaostrzenia przepisów, dochodząc w rezultacie do systemu prawa dławiącego energię i zniechęcającego do działania?

    Przedsiębiorstwa, instytucje, organizacje

    Kluczowymi przestrzeniami, gdzie rozgrywa się bieżąca "gra energetyczna", są nasze miejsca pracy. Jeżeli mamy dobrego szefa, który rozumie, co potrafimy robić najlepiej i ma do nas szacunek, a koleżanki i koledzy tworzą dobrą atmosferę - mimo zaangażowania energetycznego wracamy do do- mu w dobrym nastroju, gotowi dzielić się nim z najbliższymi. Jeżeli w pracy stosunki są niedobre, to nawet jeśli bardzo tego nie chcemy, dokonujemy jakiejś ich "retransmisji" w do-mu.
    Niepokojące jest to, że coraz więcej polskich emigrantów za decydującą przyczynę wyjazdu podaje już nie niskie zarobki, ale właśnie chęć wyrwania się z "niedobrej" atmosfery w pracy, mówi o chęci osiedlenia się "w normalności", w większym spokoju energetycznym. Jeśli chcemy podnieść nie tylko poziom, ale także jakość naszego życia - musimy nauczyć się budować instytucje przyjazne nie tylko dla klientów, ale i pracowników. Przykładowo pielęgniarki - nie zarabiają dużo, ale gdyby spotykały się z niekłamanym szacunkiem i dowartościowaniem moralnym ze strony personelu kierowniczego i lekarskiego, miałyby dużo więcej energii i satysfakcji z pracy.

    Władze samorządowe

    Władze samorządowe mają teraz szczególne pole do popisu przy aktywizacji energii społecznej. W życiu społecznym (zbiorowym) jest podobnie jak w naszym organizmie. Najlepiej jest, gdy energia może swobodnie zasilać wszystkie organy i strefy naszego ciała. Jeśli gdzieś są bariery - energia źle krąży i całość jest w gorszej kondycji. Idziemy więc np. do masażysty, by usunął przewężenie, przywrócił przepływ energii. To samo powinna robić władza samorządowa. Rozpoznawać bariery, utrudniające wyzwalanie oraz krążenie energii społecznej, i je usuwać.
    Żyjemy w Polsce, w której decydujący ton nadaje nowa klasa średnia. Urządzając przestrzeń publiczną pod preferencje tej klasy można łatwo zaspokoić aspiracje życia jak na Zachodzie (a może i lepiej), ale można też przy okazji zgubić część słabszego i biedniejszego społeczeństwa, które w tych supernowoczesnych warunkach zupełnie się nie odnajduje. Jeśli tendencje segre- gacyjne (i autosegregacyjne), które teraz obserwujemy - grodzone osiedla, prywatna edukacja i służba zdrowia, luksusowe wczasy i formy spędzania czasu wolnego oraz przestrzeń publiczna pod dobrze zarabiających - utrzymają się, to wkrótce będziemy mieli społeczeństwo klasowe - z kiepskim przepływem i wykorzystaniem energii. Kreując przestrzeń publiczną i organizując usługi publiczne, władze samorządowe muszą mieć to na względzie. To ostatnie miejsca, gdzie może jeszcze się rodzić spójność społeczna przez bezpośredni kontakt (wspólne przebywanie) różnych grup społecznych.
    O tym wszystkim będziemy wkrótce dyskutowali na VII Pomorskim Kongresie Obywatelskim, na który serdecznie zapraszam.
    Jan Szomburg


    VII Pomorski Kongres Obywatelski "Energia Pomorzan - skąd ją czerpać i jak z niej korzystać?" odbędzie się 12 kwietnia (sobota) w Gmachu Głównym Politechniki Gdańskiej. Początek o godz. 10. Wstęp wolny. Rejestracja i więcej informacji na www.kongresobywatelski.pl i na FB.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo