Vanja Milinković-Savić zdolny, ale burzy się w nim bałkańska krew

Paweł StankiewiczZaktualizowano 
Fot. Karolina Misztal
Vanja Milinković-Savić rozczarowuje na początku sezonu w Lotto Ekstraklasie. Lechia na razie nie szuka nowego bramkarza.

Lechia ma w tym sezonie wysokie aspiracje, a piłkarze jasno deklarują, że grają o mistrzostwo Polski. Dziś najsłabszym punktem zespołu jest bramkarz. Milinković-Savić popełnia błędy, po których gole strzelały Wisła Płock i Korona Kielce, a w spotkaniu z Górnikiem Łęczna sam sobie wpakował piłkę do siatki, po niegroźnym dośrodkowaniu Grzegorza Bonina. Po takich zagraniach trudno, aby defensorzy biało-zielonych byli spokojni, że mają za plecami kolegę, który może im w meczu pomóc.

- Vanja to młody bramkarz, który swoje musi wpuścić - mówi Bogusław Kaczmarek, były trener Lechii. - Mam na myśli błędy, w wyniku których będzie wpuszczał bramki. To na pewno chłopak utalentowany skoro w pewnym momencie, w wyniku skautingu Manchesteru United, znalazł się w tym klubie. W opinii Fransa Hoeka poprzeczka była zawieszona bardzo wysoko i nie był gotowy na tamtą chwilę, żeby zaistnieć w Manchesterze.

Milinković-Savić ma dopiero 19 lat i widać, że łatwo go wyprowadzić z równowagi. Często wybiega poza pole karne, dyskutować z sędziami i rywalami, albo kiedy bez oporów wygłaszał swoje uwagi w kierunku bardziej doświadczonego Jakuba Wawrzyniaka.

- Bramka to specyficzna pozycja, na której napięcia emocjonalne są bardzo wysokie, a obciążenie i odpowiedzialność ogromna. Burzy się w nim bałkańska krew i widać, że siadają mu bezpieczniki, bo ma problemy z równowagą emocjonalną - uważa „Bobo“ Kaczmarek. - Vanja ma predyspozycje, bardzo dobre warunki fizyczne, super wprowadzenie piłki do gry, którego Lechia nie wykorzystuje. Jest to żywioł nieokiełznany, który wymaga ściśle określonej dyscypliny techniczno-taktycznej. Nigdzie nie widać tak błędów własnych jakie są u bramkarza. Jedno, drugie, trzecie niedokładne podanie i w grę defensywy wkrada się chaos i brak pewności. Trudno na pewno zrozumieć niektóre jego zachowania na boisku. Nie pomaga mu też brak konkurencji. Andrzej Woźniak zna się na swojej robocie i wie jak pracować z Vanją.

Mało prawdopodobna jest zmiana bramkarza, więc w Białymstoku znowu zagra Milinković-Savić. Lechia nie kontraktuje jednak nowego bramkarza, ale kolejnego już środkowego pomocnika. Mowa o finalizowaniu wypożyczenia Bułgara Simeona Sławczewa ze Sportingu Lizbona. Vanja dziś nie wygląda na bramkarza, który jest w stanie uratować punkty Lechii. Będzie jednak bronił, aby zbierać doświadczenie. Do końca okna transferowego zostały już tylko dwa tygodnie, ale jeśli nie ustabilizuje formy, to zimą trener Piotr Nowak może szukać bramkarza.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

K
KibiC

Pierwsza uwaga, panu Kaczmarkowi jak by zależało aby Lechia traciła punkty,nie uwierzę,że mówi to mając na uwadze dobro Lechii skoro uważa za normalne "naukę" tego bramkarza w wyniku czego drużyna traci bramki, punkty, pewność gry u obrońców a to wszystko ma miejsce w każdym kolejnym meczu.
Druga uwaga, osiłka Vanje chcą sprzedać ale kto kupi takiego nieuka bramkarskiego który ciągle jest na etapie przedszkola i do tego po serii nieudacznych spotkań siedzi na ławie albo i trybunach.
Trzecia uwaga, pewne jest,że trener Nowak nie ma tu wiele do powiedzenia jak zresztą i jego poprzednicy.

Dodaj ogłoszenie