reklama

Uwaga! TVN 3.12: Studentki nękane przez kolegę z roku. „Widziałem strach w twoich oczach”

UWAGA! TVN/X-NEWSZaktualizowano 

Wideo

Źródło: TVN

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Nie mogą spać, ciągle oglądają się za siebie, boją się wyjść z domu, są nękane zupełnie nie znając przyczyny. Życie studentek z Uniwersytetu Śląskiego przerodziło się w piekło. Wszystko za sprawą jednego mężczyzny, byłego już studenta dziennikarstwa.

Od ponad rok studenci i pracownicy Uniwersytetu Śląskiego są gnębieni i nękani w sieci.
Otrzymują wulgarne komentarze, są obrażani, a ich znajomi i rodziny otrzymują pogróżki. Autorem tych wiadomości jest były student dziennikarstwa.

- Od początku był dziwny, zachowywał się dziwnie, dziwnie się wypowiadał. Unikał kontaktu z nami, ale obserwował nas. Wydawał się być aspołeczny, a jednocześnie chciał na siebie zwrócić uwagę – mówi Natalia.

- Dostałam bardzo negatywne komentarze. Opierały się na wyzywaniu mnie od suk, dzi… Tak naprawdę nic nikomu nie zrobiłam. Nigdy nie wdałam się w konflikt, zwłaszcza z tą osobą. Nigdy nie zrobiłam mu nic złego – zapewnia Wiktoria.

- Zapytałam go, po co to, co mu to daje? Odpisywał, że bawi go to, ma ze mnie bekę. Dostawałam komentarze w stylu: „Widziałem strach w twoich oczach”. Czuł przewagę nad nami, jemu dawało siłę to, że osłabia nas psychicznie. Zresztą pojawiały się też komentarze, że złamie nas psychicznie, że na to liczy – mówi Natalia.

Sprawa mężczyzny uporczywie nękającego innych trafiła do rektora uczelni. Aż 100 studentów czuło się przez niego zagrożonych. Powołano Komisję Dyscyplinarną, która uznała, że działania Aleksandra P. nosiły znamiona stalkingu w internecie i poza nim. Aleksander P. nie przyznał się do winy i odwołał się od tej decyzji. Na drugim posiedzeniu komisji P. ponownie został uznany za winnego uporczywego nękania i tym razem został wydalony z uczelni.

- Na pierwszej rozprawie twierdził, że to nie on, że ktoś się może pod niego podszywa. Jego mama powiedziała, że my sami robimy te konta i piszemy komentarze. Powiedziała, że widać, że to dziewczyny zostały skrzywdzone i mają kompleksy, które odbijają na jej synu – mówi ofiara.

- Nigdy nie mieliśmy do czynienia z człowiekiem, który, by tak nękał studentów i bardzo rozszerzał swoją działalność. Mieliśmy do czynienia z eskalacją działań z jego strony – mówi dr hab. Patrycja Szostok-Nowacka, pracownik Uniwersytetu Śląskiego i dodaje: On nie wyparł się, nie wstydził się tego, co robi i ani przez moment nie wyraził skruchy. Wyrok przyjął z agresją, nie okazując odpowiedniego szacunku.

Mimo, wydalenia z uczelni Aleksander P. dalej nękał swoje ofiary.

- To bardzo szkodzi mi i mojemu wizerunkowi. Tym bardziej, że komentarze pojawiły się w czerwcu, kiedy zajmowałam się dwoma chłopczykami, pracowałam, jako ich opiekunka. Pracowałam też, jako konwojent kolonijny w biurze podróży, gdzie cały czas przebywałam z dziećmi - mówi Wiktoria.

Studenci blokowali prześladowcę we wszystkich mediach społecznościowych, ale ten przerzucał się na ich rodziny i znajomych.

- Moja siostra ma 14 lat, dostawała komentarze w stylu: „Ale masz mordę plebsa, ty zgniły worku tłustych kiszek”, „Twój ojciec popełnił olbrzymi błąd, że wyjął ch… z węgla i spłodził taką małpę, jak ty i tę twoją małą ku… pseudosiostrę”. Siostra była przerażona, zadzwoniła do mnie z płaczem – przyznaje Natalia.

W czerwcu Wiktora poszła na policję zgłosić uporczywe nękanie.
- Wytłumaczyłam dyżurnemu policjantowi całą sytuację, pokazałam, jakie dostaje komentarze. Funkcjonariusz usiadł i powiedział: „Ale to tylko komentarze. Tylko panią obraża. To nie są groźby karalne”. Zatkało mnie. Nie wiem, co ma się stać, żeby zaczęli traktować to poważnie.

Podobnie pierwszą wizytę na policji opisuje Natalia.
- Wyszłam z płaczem z komisariatu, bo dowiedziałam się, że nic nie można zrobić, że groźby nie są jednoznaczne, bo nie napisał, że mnie zabije, albo zgwałci, tylko, że pożałuję i, że ryzykuję, jeżeli pójdę na policję. Dowiedziałam się, że pedofilskie komentarze, robienie ze mnie pedofila i napisy na murach to nic. Poczułam się zlekceważona, potraktowana z buta przez kogoś, kto powinien mu pomóc.

Tyska i katowicka policja odmówiły nam komentarza. Obecnie sprawa prowadzona jest w prokuraturze. Poszkodowane mają wrażenie, że nie są traktowane poważnie.
- Zawiadomienie wpłynęło kilka miesięcy temu. Zabezpieczone zostały nośniki pana Aleksandra P. i oczekujemy na opinię biegłego z zakresu informatyki. Po uzyskaniu tej opinii będą podejmowane dalsze czynności. W międzyczasie przesłuchiwani są kolejni poszkodowani – mówi Katarzyna Kluczewska z Prokuratury Rejonowej Katowice-Północ.

Sprawa toczy się w prokuraturze od dziewięciu miesięcy.

Instytucje niestety nie zawsze działają w takim samym tempie. Podczas wyborów, jedna z kandydatek do parlamentu otrzymała wulgarne komentarze pod swoim postem. Sprawca jeszcze tego samego dnia został zatrzymany, dostał także zakaz zbliżania się i kontaktowania z kobietą.

- Nie możemy sobie pozwolić na to, żeby od razu stawiać zarzuty. Musimy zebrać materiał dowodowy. I to jest robione. W najbliższym czasie spodziewamy się wniosków opinii biegłego. Wtedy zostaną podjęte dalsze decyzje, co do zarzutów. Jeżeli zostaną postawione zarzuty prokurator rozważy zastosowanie odpowiednich środków wobec osoby podejrzanej – deklaruje Katarzyna Kluczewska.

Aleksander P. już w ubiegłym roku miał nękać studentów innego uniwersytetu w Katowicach. P. na swoim profilu nierzadko wypisuje antyfeministyczne posty.

- Wydaje mi się, że ma w sobie zakorzenioną nienawiść do kobiet ze względu na to, że żadna nie zwraca na niego uwagi. Komentarze, które dostawały dziewczyny zazwyczaj miały podtekst seksualny - uważa Natalia.

Aleksander P. mieszka na jednym z osiedli w Tychach.
- On jest chyba niezrównoważony. Kiedyś poszedł do śmietnika wyciągać śmieci, bez majtek, bez niczego – mówi jedna z sąsiadek.

- Nie chcę mieć z nimi nic wspólnego. Ta pani ma coś trochę z głową i ten chłopak też – mówi inny sąsiad.

Reporterka Uwagi! próbowała porozmawiać z Aleksandrem P. i jego matką.
- Nie życzę sobie suko, żebyś za mną chodziła. Poszła won, powiedziałam, bo jak się zdenerwuję i mnie łapie serce, to będziesz cholero, suko odpowiadała za to zaraz – usłyszała od kobiety reporterka.

Studentki mają nadzieję, że w końcu sprawa ruszy. Z kolei Aleksander P. nie przyznaje się do winy i liczy na powrót na uniwersytet. Mężczyzna w październiku odwołał się od decyzji uczelnianej komisji dyscyplinarnej twierdząc, że to on jest pokrzywdzonym przez kobiety.

Materiał oryginalny: Uwaga! TVN 3.12: Studentki nękane przez kolegę z roku. „Widziałem strach w twoich oczach” - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 7

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

A
Andrzej
26 listopada, 22:08, Ojciec:

Nic nie napisaliście o ojcu, czy interesował się synem, jeśli matka niezrównoważona, to gdzie był ojciec? Może prowadził spokojne życie, kiedy inni ludzie cierpieli przez synalka.

Wyjdzie z psychiatryka, a żyć będzie z ojcem.

O
Ojciec

Nic nie napisaliście o ojcu, czy interesował się synem, jeśli matka niezrównoważona, to gdzie był ojciec? Może prowadził spokojne życie, kiedy inni ludzie cierpieli przez synalka.

k
k83

co za pokolenie... jakby mnie i moich znajomych to spotkało gość by wylądował w szpitalu, a jego rodzina sama by potwierdziła że był wypadek

J
Jan Stąd
17 listopada, 12:36, Kuby:

Pisior jak nic, odciąć język uszy i wszystkie palce, tak powinno się pisiorow zaznaczać.

No to niech się poskarżą do Nowackiej , Środy ,Spurek , Jaździry ,Szogun-Wielgus , Biedronia , ....... itd. bo to ci zajmują się tym zagadnieniem .

K
Kuby

Pisior jak nic, odciąć język uszy i wszystkie palce, tak powinno się pisiorow zaznaczać.

j
jb

Pan Donald Tusk nie startuje w wyborach 2020 na prezydenta Polski, a na pewno zdobyłby dużo głosów w większych miastach, tak jak zdobywali: Hanna Gronkiewicz Waltz, Rafał Trzaskowski, Julia Pitera, Paweł Adamowicz, Ewa Kopacz, Małgorzata Kidawa Błońska, Stanisław Gawłowski, Bogdan Borusiewicz i im podobni. A dlaczego w dużych miastach? Przecież dla rozumnego człowieka, prawdziwego Polaka to jest jasne, że skupiska zła, takie jak: korupcja, oszustwa, lichwiarstwo, handlarze ludźmi, dziećmi, organami ludzkimi, o których mało mówimy, a jest tego dużo. W tym sutenerstwo, wykorzystywanie dzieci do prostytucji, ubecy,esbecy, politikierzy, biznesmeni, złodzieje, szydercy, którzy Boga nawet nie szanują, a potem wielu z nich zaczyna żałować i prosi o wybaczenie, gdy staje przed nimi anioł śmierci. Takiemu czemuś łatwiej się ukryć w większych miastach i manipulować często uczciwymi ludźmi, ale naiwnymi. Także wieloma wykształconymi ludźmi, wśród których często się obracam, a którzy uważają, że dużo umieją, do których czasem jestem zmuszony powiedzieć:"Tak dużo umiesz, a tak mało rozumiesz". Jak byłem młodym chłopakiem, kobiety ze świadków jehowych poprosiły mnie bym z nimi porozmawiał. Zaczęła się rozmowa. Zauważyłem, że były tylko oczytane w jakiś częściach biblijnych. Jedna z nich zaczęła wykrzykiwać, że trzeba czytać, odpowiedziałem, że wystarczy mi to co wiem bym nie pobłądził tak jak Pani. Uczmy się rozumieć by nie błądzić, jak tych wielu którzy nie rozumieli albo nie chcieli zrozumieć, a teraz już muszą głosować na to co zasłużyli. Nie potrafili lub nie chcieli oddzielić zła od dobra i kryją się teraz jak szczury w swoich posiadłościach, zdobytych z ludzkiej krzywdy, w największych miastach. Nie mówiąc o pomorzu, każde głosowanie ukazuje ile tego łajdactwa jeszcze jest.

G
Gość

z jednej strony nie powinien tak postępować i matka też, ale jak ja byłam cicha pokorna, słuchałam sie przełożonych to byłam traktowana jak parobek i teraz po latach żałuję, że taka byłam

Dodaj ogłoszenie