Uwaga, na pomorskie drogi wyruszyli motocykliści

Tomasz Somczyński, (jł)
W poniedziałkowym wypadku w Cedrach Małych zginął 29-letni motocyklista Marek Puzdrowski
Tragedia w Cedrach Małych wydarzyła się w poniedziałek około godz. 9. W wyniku czołowego zderzenia z ciężarówką zginął 29-letni motocyklista, mieszkaniec powiatu toruńskiego. Prawdopodobnie jechał za szybko. To pierwsza w tym roku śmierć motocyklisty w naszym regionie.

W wypadku uczestniczyły samochód ciężarowy man z pustą naczepą i motocykl marki Honda. Motocyklista najechał prawdopodobnie na prawidłowo jadącą ciężarówkę. Straż podaje prawdopodobną przyczynę - jest nią nadmierna prędkość poruszającego się jednośladem.

Ciężarówka częściowo zjechała do rowu, na pięć godzin droga krajowa była zamknięta dla ruchu. Strażacy określają zdarzenie jako wyjątkowo drastyczne...

Z nadejściem cieplejszych dni zaczął się sezon motocyklowy. - Zanim będzie trzeba gwałtownie wciskać pedał hamulca, należy wyhamować emocje - mówi pan Krzysztof, który sam jeździ na turystycznym enduro, zwiedził na nim m.in. Bałkany. - My, motocykliści, jesteśmy teraz po kilkumiesięcznej przerwie. Musimy się rozjeździć. A entuzjazm z powodu pierwszej po zimie przejażdżki może uderzyć do głowy...

Krzysztof miał sporo szczęścia. To był lipiec ubiegłego roku, jechał 50 km na godz., wchodził w zakręt. Na nawierzchni były piach i żwir. Mógł położyć motocykl lub wjechać z impetem w krzaki. Wybrał to drugie - i nic się nie stało, nie licząc potężnego siniaka.

- Gdybym nie miał kasku, zginąłbym lub miałbym ciężkie obrażenia głowy. Uderzyłem szczęką kasku w przednią szybę motocykla. Specjalne ubranie z ochraniaczami na biodrach, kolanach, łokciach uchroniło mnie od wielomiesięcznego, jak przypuszczam, leczenia w szpitalu - wspomina pan Krzysztof. I stwierdza: - Wypadek motocyklowy, nawet przy prędkości 50 km na godz., może być śmiertelny, dlatego tak ważne są kask i specjalne ochronne ubranie.

Są jednak sytuacje, w których ubranie niewiele może pomóc. 4 sierpnia 2004 roku pan Jarosław jechał motocyklem drogą wojewódzką nr 224. Prędkościomierz wskazywał 70 km na godz., na nawierzchni był naniesiony przez deszcz piasek. Motocykl się przewrócił, w pana Jarosława uderzył samochód dostawczy, potem jeszcze najechało na niego osobowe volvo. Motocyklista stracił nogę. Po siedmiu latach od wypadku sąd prawomocnie zasądził zadośćuczynienie - niepełnosprawny mężczyzna dostał od Zarządu Dróg 167 tys. zł.

W tych przypadkach, jak w wielu innych, przyczyną tragedii był zalegający na jezdni piasek. Doświadczeni motocykliści są zgodni co do tego, że zabrudzona nim nawierzchnia to śmiertelne niebezpieczeństwo.

Motocykliści przestrzegają jednak, by nie popadać w nadmiernie katastroficzny ton. Przekonują, że jednoślady wcale nie są największym zagrożeniem na naszych drogach.

W województwie pomorskim w 2010 roku ogółem były 2653 wypadki drogowe. Motocykliści spowodowali 56 z nich. Zginęło 11 motocyklistów, którzy byli sprawcami wypadków, i 7 osób, które w policyjnych statystykach zostały odnotowane jako ofiary motocyklowych wypadków.
Z Andrzejem Terleckim, właścicielem salonu motocyklowego, rozmawia Tomasz Słomczyński

Zaczyna się sezon dla motocyklistów. O czym powinni pamiętać?
Musimy zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Po pierwsze - stan dróg. Po zimie na nawierzchni może być dużo piachu. Potrzebne są solidne deszcze i prace porządkowe, żeby piach usunąć. Po drugie - ludzka słabość. Zwykły motocykl przyspiesza w 6 sekund do prędkości 100 kilometrów na godzinę. Do tego musi się przyzwyczaić ludzki mózg. Zazwyczaj wystarcza 100, 200 przejechanych kilometrów i dopiero wtedy nasz organizm działa jak przed sezonem.

Są motocykle, które przyspieszają w 3 sekundy do 100 kilometrów na godzinę, potrafią osiągać ponad 200 kilometrów na godzinę. Po co komuś takie maszyny?
Szczerze? Nie wiem. To znaczy... Są tacy, którzy kupują je, by się rozpędzić na autostradzie lub na specjalnym torze w Poznaniu. Jednak do jeżdżenia na ulicy, gdzie jest normalny ruch, takie motocykle się nie nadają. Frajda z jeżdżenia takimi motocyklami jest powyżej 140 kilometrów na godzinę. Zdarza się, że taką maszynę kupuje u mnie małolat. Tata dał pieniądze, a sam się nie zna... I wtedy nie chodzi o nic innego, jak tylko by się polansować za pomocą motocykla...

O czym jeszcze powinien pamiętać motocyklista przed sezonem?
Powinien przejrzeć motocykl po zimie. Dla własnego bezpieczeństwa. No i kask, ochronne ubranie - wiadomo... Można też jeździć w koszulce i zwyczajnych spodniach... Jednak ktoś taki, kiedy po upadku zobaczy własną rzepkę kolanową, będzie miał nauczkę na całe życie.

A co by Pan powiedział o kierowcach samochodów?
Stosunek kierowców samochodów do motocyklistów się zmienia. Jest coraz więcej takich, którzy jeśli mogą, ustępują jednośladom. Choć wciąż się zdarzają przypadki złośliwości. Sam byłem świadkiem, jak motocyklista wolno w korku przesuwał się do przodu między samochodami. Kierowca jednego z samochodów otworzył więc drzwi, żeby nie mógł się dalej przemieszczać. Takie złośliwości nie są rzadkością.

Z obydwu stron?
Tak jak wszędzie - oszołomy wsiadają zarówno na motocykle, jak i do samochodów.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
davss

Wiele dobrych komentarzy. Najwazniejsze jednak, zaraz po waznych sprawach technicznych, to zachowac zdrowy rozsadek i nie pozwolic emocjom lub glupocie przejac inicjatywe w kluczowych momentach. To sie tyczy obu stron tzn. 4/2 kolek jak i pieszych. Mysle rowniez ze dobre jest ograniczenie wiekowe poniewaz sam z wlasnego doswiadczenia wiem jak buzujace hormony moga diametralnie wplynac na realistyczna ocene ryzyka. Dlatego na poczatku powinno sie zachecac do edukacji, przede wszystkim nauki jazdy technicznej i budowy torow do "wyrzucenia" tych zbednych emocji w miare bezpieczny i kontrolowany sposob.

Pociesza mnie jednak fakt ze po 8-mio miesiecznej wyprawie motorem po Azji i powrocie w jednym kawalku (i mam wielka nadzieje ze tak zostanie), moge smialo stwierdzic ze jezdzimy na jednych z bardziej bezpiecznych choc jeszcze dziurawych drogach :)

Milego i bezpiecznego kolkowania,
David

J
Jokel

Czekający na nerkę, możecie mieć nadzieję!

Dodaj ogłoszenie